Proces o wygląd stacji metra. "Nie naruszono praw artysty"

Warszawa

pracownia architektoniczna AMC - Andrzej M. ChołdzyńskiProjekt wystroju stacji Stadion

- Nie naruszono praw autorskich Wojciecha Fangora ws. jego koncepcji wyglądu stacji II linii metra, bo artysta zbył swe prawa autorowi projektu, który wygrał konkurs - uznał we wtorek warszawski sąd okręgowy. Prawnik Fangora zapowiedział apelację.Chodzi o budowane właśnie siedem stacji powstającej w Warszawie II linii metra. Autorem koncepcji wystroju tych stacji był Wojciech Fangor, którego wizja - namalowana kredkami na kilkudziesięciocentymetrowych paskach papieru - stanowiła część projektu konsorcjum Metroprojekt i firmy architektonicznej AMC - Andrzej M. Chołdzyński. Zwyciężyli oni w 2007 r. w konkursie ogłoszonym przez miasto. Projekt następnie został przetworzony na wersję wykonawczą, rysunki Fangora powiększono, a on sam uznał, że pozbawiono go nadzoru wykonawczego nad dziełem.

Zażądał zakazu sądowego

90-letni Fangor pozwał za to miasto i budowniczego metra, zarzucając m.in. naruszenie jego praw autorskich wobec nieuzyskania zgody na przerobienie jego koncepcji. Jak tłumaczył, był przekonany, że po tym, gdy przekazał architektowi Chołdzyńskiemu swe rysunki (za które otrzymał 200 tys. zł), podpisze kolejną umowę, na etap realizacji projektu w wielkim formacie.

Dlatego żądał też sądowego zakazu realizacji jego koncepcji, bo autorzy ostatecznego projektu bez uzgodnienia z nim powtykali w ściany plansze reklamowe - o czym nie było mowy na etapie projektowania.Występujący w sądzie jako pozwani miasto stołeczne Warszawa, budujące metro AGP Metro oraz przypozwani przez Fangora w trakcie procesu pracownia architektoniczna Chołdzyńskiego i konsorcjum Metroprojekt domagali się oddalenia powództwa. Jak podkreślali, Fangor przekazał swe rysunki do konkursu, za co otrzymał już zapłatę. Prawnicy pozwanych dodawali, że nie jest możliwe stwierdzenie, że doszło do naruszenia praw autorskich, skoro nie powstało jeszcze dzieło.

"Przeniósł prawa"

We wtorek Sąd Okręgowy w Warszawie oddalił powództwo Fangora, który ma teraz zapłacić pozwanym koszty procesu - po ponad 700 zł dla czterech podmiotów.Jak mówił w ustnym uzasadnieniu orzeczenia sędzia Rafał Wagner, dla sądu kluczowa była umowa, jaką już po rozstrzygnięciu konkursu Fangor zawarł z firmą Chołdzyńskiego. W umowie tej strony oświadczyły, że wspólnie są autorami koncepcji wyglądu stacji metra i że Fangor przekazuje prawa do dzieła na wszelkich polach eksploatacji Chołdzyńskiemu. Zabezpieczył się jedynie klauzulą, że wszelkie zmiany w umowie mogły być wprowadzane jedynie za pisemną zgodą Fangora. Ale dotyczyło to tylko oryginałów jego logotypów, a już nie kopii, które mogły być dowolnie zmieniane w projekcie. - Zaś wszystkie prawa autorskie do dzieła Fangor przeniósł na spółkę AMC Chołdzyński - podkreślił Wagner.Przyznał on, że z zeznań Fangora wynikało, iż zakładał on, że po rozpoczęciu budowy zostanie z nim zawarta kolejna umowa, w celu nadzoru autorskiego. Ale analiza umowy Fangora z Chołdzyńskim nie pozwala sądowi stwierdzić, że ten nadzór był w niej gwarantowany, bo to nie Chołdzyński był budowniczym metra - wyjaśniał sąd, podkreślając, że kto inny robił tu projekty koncepcyjne, a kto inny - wykonawcze. Fangor nie działał samodzielnie, korzystał z pomocy prawników, więc nie można zarzucać firmie Chołdzyńskiego, że wykorzystano jego niewiedzę prawną - zaznaczył sędzia Wagner.

Złożą apelację

Do rozstrzygnięcia była jeszcze kwestia oświadczenia cywilnoprawnego, jakie Fangor złożył w kwietniu tego roku. Stwierdził on w nim, że wobec upływu 5 lat od projektu, który nie został zrealizowany, cofa on zgodę na wykorzystanie jego dzieł. Oznaczałoby to, że miasto ani budowniczowie nie mogą już korzystać z jego koncepcji. Oświadczenie Fangora jest jednak bezskuteczne - uznał sąd podkreślając, że tego typu zgodę można cofnąć np. na jednorazowe wykorzystanie jakiegoś dzieła. - A w tej konkretnie sprawie, Fangor w umowie z Chołdzyńskim zbył prawa, ochrony których się teraz domaga - podkreślił sędzia w ustnym uzasadnieniu wyroku.Orzeczenie jest nieprawomocne i niezadowolone strony mogą się od niego odwołać do Sądu Apelacyjnego w Warszawie. Na pewno zrobi to powód - czyli Wojciech Fangor. - Apelacja na pewno zostanie złożona. Uważam, że to sprawa, w której nawet Sąd Najwyższy powinien się wypowiedzieć - powiedział PAP pełnomocnik artysty, mec. Juliusz Janas. Jego zdaniem, Fangor powinien mieć wpływ na to, jak realizowany będzie jego projekt stacji metra, za umowa z Chołdzyńskim nie jest tak jednoznaczna, jak ocenił sąd.

"My wykonujemy"

Zadowoleni z rozstrzygnięcia byli prawnicy miasta i Astaldi. - My nie decydujemy o projekcie, wykonujemy to, co nakaże nam miasto - powiedziała PAP mec. Krystyna Włodarczyk, pełnomocniczka Astaldi. - Budowa trwa - powiedziała mec. Joanna Wojtkowska, pełnomocniczka miasta.Fangor w listopadzie 2012 r. skończył 90 lat i - jak mówił dwa tygodnie temu w sądzie - stacje warszawskiego metra byłyby jego dziełem życia. Dodawał, że gotów był wykonać ostateczny projekt nawet za darmo - gdyby ktoś z miasta się do niego o to zwrócił. Nie krył irytacji tym, że próbuje się wykorzystać nazwisko, a pozbawić wpływu.

Twórczość artysty obejmuje m.in. malarstwo, projekty architektoniczno-urbanistyczne, scenografię i grafikę plakatową. Jako jedyny Polak miał wystawę indywidualną w Muzeum Guggenheima w Nowym Jorku. Kilkadziesiąt lat temu zaprojektował i nadzorował wykonanie istniejącej do dziś mozaiki na stacji PKP Warszawa-Śródmieście.PAP/ran/roody