Proces Marka M. znów się nie rozpoczął. Nie udało się zorganizować konwoju

Warszawa

Znany handlarz roszczeniami miał we wtorek stanąć przed sądem, oskarżony o oszustwo przy reprywatyzacji kamienicy na Targowej. Kilka dni temu został jednak aresztowany przez sąd we Wrocławiu. Tych kilka dni to za mało dla policji, by zorganizować transport oskarżonego.

Pod koniec czerwca minęły dwa lata, od kiedy Prokuratura Okręgowa w Warszawie wysłała do sądu akt oskarżenia przeciwko Markowi M. Do tej pory nie udało się jednak rozpocząć procesu.

Najpierw sądy nie mogły się porozumieć, który z nich ma orzekać. Akta najpierw trafiły do Sądu Rejonowego dla Warszawy-Woli. Ten uznał jednak, że właściwa będzie wyższa instancja i oddał sprawę do Sądu Okręgowego w Warszawie. Jednak w grudniu ubiegłego roku sędzia Beata Najjar z sądu okręgowego zdecydowała, że proces powinien toczyć się przed sądem rejonowym. I odesłała akta na Wolę. Kilka miesięcy później wróciły one z rejonówki do okręgu.

W lipcu wydawało się, że proces wreszcie ruszy. Jednak na rozprawę nie przyszedł oskarżony Marek M. Jego adwokat poinformowała sąd, że nie odebrał wezwania. Ale, co wyszło na jaw w trakcie rozprawy, wiedział o terminie, bo sekretarz sądowy dzwonił do niego wcześniej i rozmawiał przez telefon.

Za mało czasu na konwój

We wtorek proces Marka M. jednak znów się nie rozpoczął. "Przeszkodziła" inicjatywa Prokuratury Regionalnej we Wrocławiu, na polecenie której agenci Centralnego Biura Antykorupcyjnego zatrzymali Marka M. równo tydzień temu. W środę mężczyzna usłyszał zarzuty, zaś w czwartek został aresztowany przez sąd we Wrocławiu.

Prokuratura zarzuciła mu przywłaszczenie praw majątkowych dotyczących kamienicy przy Opoczyńskiej 4B oraz nieruchomości Folwark Służewiec o łącznej wartości nie mniejszej niż 11,5 mln zł, a także oszustwo na szkodę dwóch pokrzywdzonych (po 1,1 mln zł każdej) w związku z nabyciem praw i roszczeń do nieruchomości przy Dynasy 4. Grozi za to do 10 lat więzienia.

Aresztowanie sprawiło, że nie było szansy na przywiezienie go do Warszawy na wyznaczony wcześniej termin rozprawy. Policja oczekuje bowiem od sądu, by potrzebę konwoju zgłaszał z przynajmniej dwutygodniowym wyprzedzeniem. Dodatkową przeszkodą są zaplanowane przez wrocławską prokuraturę czynności z podejrzanym.

- Kolejny termin zostanie wyznaczony na koniec września albo na początek października – poinformowała dziennikarzy sędzia Beata Najjar, przewodnicząca składu.

W sercu Pragi

Sprawa Marka M. to pierwszy w Warszawie proces karny o reprywatyzację. Dotyczy kamienicy przy Targowej 66. To czteropiętrowy budynek położony niemal w samym sercu Pragi Północ, między Ząbkowską a aleją Solidarności, nieopodal Dworca Wileńskiego.

Przed wojną właścicielką budynku była Fanny Ajzensztadt. Marek M. - starając się o zwrot nieruchomości w 2014 roku - chciał zostać jej kuratorem. Fanny Azjensztadt już nie żyła. Zmarła w latach 70., prawdopodobnie w Brazylii.

M. wiedział o jej śmierci. Świadczy o tym fakt, że już rok wcześniej złożył do Sądu Rejonowego dla miasta stołecznego Warszawy wniosek o spadek po Fanny, dołączając stosowne dokumenty (w tym przede wszystkim akt zgonu). Warto bowiem nadmienić, że kobieta - oprócz Targowej - była też właścicielką kamienic przy Jagiellońskiej, Ząbkowskiej i Floriańskiej.

Ale jednocześnie M. starał się przekonać inny sąd - dla Warszawy-Woli, że kobieta żyje.

Prokuratura zarzuciła Markowi M. oszustwo. "W okresie od 20 stycznia 2014 roku do 9 kwietnia 2014 roku w Warszawie, działając w celu osiągnięcia korzyści majątkowej (...), wprowadził w błąd Sąd Rejonowy dla Warszawy-Woli, poprzez zatajanie faktu śmierci Fani vel. Fanny A." – napisał prokurator w zarzucie.

Kim jest Marek M.?

Marka M. nie trzeba przedstawiać tym, którzy w niewielkim nawet stopniu interesują się warszawską reprywatyzacją. O jego działaniach lokatorzy mówili od lat. Odzyskał kilka nieruchomości (głównie kamienic) w atrakcyjnych lokalizacjach Warszawy. Na liście widnieją takie adresy, jak Hoża 25a (roszczenia nabył za 50 złotych) czy Nabielaka 9, gdzie mieszkała Jolanta Brzeska, która później zginęła w niewyjaśnionych do dziś okolicznościach.

Spis 51 wszystkich nieruchomości, do których posiadał roszczenia, zatytułował "Moje grunty warszawskie" i w czasach prezydentury Lecha Kaczyńskiego przyniósł urzędnikom stołecznego magistratu.

Nieruchomości przejmował głównie na podstawie skupionych roszczeń. Te zdobywał między innymi dzięki stowarzyszeniu Poszkodowani, które w 2005 roku założył ze swoją matką. Organizacja miała udzielać pomocy dawnym spadkobiercom i udzielać wsparcia w negocjacjach z miastem.

Akt oskarżenia dotyczy kamienicy przy Targowej 66:

Kamienica przy Targowej 66Mateusz Szmelter, tvnwarszawa.pl
wideo 2/5

Piotr Machajski