Próbował zabić pracownika. Dostał 12 lat więzienia, chce uniewinnienia

Warszawa

Do sądu w Radomiu wpłynęły trzy apelacje od wyroku w głośnej sprawie usiłowania zabójstwa mężczyzny domagającego się od pracodawcy zaległej wypłaty. Prokurator i pełnomocnik pokrzywdzonego domagają się 25 lat więzienia dla właściciela firmy Szymona F., jego obrońca chce uniewinnienia.

Wyrok w tej sprawie zapadł w lipcu. Według ustaleń prokuratury, w 2013 roku właściciel firmy remontowo-budowlanej z Mazowsza i jego współpracownika usiłowali zabić 23-letniego pracownika domagającego się wypłaty. Pracodawca Szymon F. został skazany na 12 lat więzienia, jego współpracownik Mateusz R. – na 10 lat. Obaj mieli wypłacić także pokrzywdzonemu 150 tys. złotych zadośćuczynienia.

Teraz do Sądu Okręgowego w Radomiu wpłynęły trzy apelacje. Jak poinformowała PAP rzeczniczka sadu Joanna Kaczmarek-Kęsik, prokuratura w apelacji zażądała podwyższenia kary wobec obydwu oskarżonych - do 25 lat więzienia. Z kolei obrońca pracodawcy, Szymona F., chce jego uniewinnienia.

Trzy apelacje w sądzie

- Prokurator zarzuca niewspółmierność orzeczonych wcześniej kar wobec stopnia winy sprawców, społecznej szkodliwości czynu. Zarzuca również, iż sąd nie uwzględnił celów kary w zakresie prewencji szczególnej i potrzeby kształtowania świadomości prawnej społeczeństwa – wyjaśniła w rozmowie z PAP rzeczniczka.

Z kolei pełnomocnik pokrzywdzonego domaga się podwyższenia kary, do 25 lat więzienia, dla Szymona F. oraz zasądzenia na rzecz ofiary od obydwu oskarżonych zadośćuczynienia w wysokości 500 tys. zł. - W apelacji zarzuca rażącą niewspółmierność kary do stopnia społecznej szkodliwości czynu, motywacji oskarżonego, sposobu działania oskarżonego i jego postawy w toku postępowania” – stwierdziła rzeczniczka.

Apelację złożył także obrońca Szymona F. Żąda on uniewinnienia oskarżonego, ewentualnie uchylenia wyroku i przekazania sprawy sądowi pierwszej instancji do ponownego rozpoznania. Jak zaznaczyła rzeczniczka sądu, zarzuty adwokata Szymona F. dotyczą "przekroczenia granicy swobodnej oceny dowodów przez sąd oraz błędów w ustaleniach faktycznych". Apelacje będą rozpatrywane przez Sąd Apelacyjny w Lublinie.

Pobity i przysypany ziemią

24-letni obecnie mieszkaniec Katowic Dominik B. w 2013 r. pracował na czarno w firmie Szymona F. Gdy nie mógł wyegzekwować wypłaty w wysokości 1400 zł, zagroził, że doniesie do Państwowej Inspekcji Pracy, iż szef zatrudnia pracowników na czarno. Wówczas pracodawca wraz z innym pracownikiem wywiózł go do lasu w okolicach Grójca. Tam - zgodnie z ustaleniami prokuratury - Dominik B. został brutalnie pobity i okaleczony, a następnie przysypany ziemią. Sprawcy uciekli, myśląc, że nie żyje. Poszkodowanemu udało się jednak wydostać. Dotarł do krajowej "7", gdzie znaleźli go kierowcy. Mężczyzna miał liczne rany cięte głowy i karku oraz połamane i pokaleczone cztery palce.

Według sądu oskarżeni współdziałali ze sobą, ale wiodącą rolę odegrał Szymon F., który zaplanował akcję i nią kierował, podczas gdy Mateusz R. wykonywał plan pracodawcy. Właściciel firmy budowlanej Szymon F. nie przyznał się do winy. Z kolei 22-letni Mateusz R. twierdził, że to pracodawca kazał mu zadać pokrzywdzonemu ciosy przygotowanym wcześniej tasakiem.

Wyrok w sprawie zapadł w lipcu:

W lipcu zapadł wyrok w sprawie
TVN24

PAP/jk/b