"Prezydent stolicy powinna sama płacić grzywny"

Warszawa

Łukasz KamińskiKonferencja Nowoczesnej

- Prezydent Warszawy Hanna Gronkiewicz-Waltz powinna sama pokrywać koszty grzywien za niestawiennictwo przed komisją weryfikacyjną - uważają politycy Nowoczesnej. Ich zdaniem prezydent stolicy może jeszcze "zachować twarz" i pomagając mieszkańcom powołać zespół prawny wspierający poszkodowanych.

Prezydent Warszawy odmówiła stawienia się przed komisją weryfikacyjną, bo według niej jest ona niekonstytucyjna. Gronkiewicz-Waltz już czterokrotnie nie przyszła na posiedzenie komisji, za każdym razem ukarana została 3 tys. grzywny. W połowie lipca prezydent Warszawy ogłosiła, że w pracach komisji będą uczestniczyli pełnomocnicy miasta.

"Niezrozumiała, nieetyczna i niewłaściwa decyzja"

W piątek do sprawy odnieśli się w przedstawiciele Nowoczesnej. - Hanna Gronkiewicz-Waltz chciałaby przerzucić odpowiedzialność za płacenie kar, które są na nią nakładane przez komisję weryfikacyjną, na ratusz, na miasto. Uważamy, że jest to całkowicie niezrozumiała, nieetyczna i niewłaściwa decyzja ze strony Hanny Gronkiewicz-Waltz - powiedział na briefingu zorganizowanym przed stołecznym ratuszem Sławomir Potapowicz, przewodniczący regionu warszawskiego Nowoczesnej. Dodał, że na dzisiaj jest to kwota 12 tysięcy złotych. - Uważamy, że Hanna Gronkiewicz-Waltz powinna wziąć odpowiedzialność za to, że nie stawia się przed komisją, a nie obciążać kosztami nakładanych na nią osobiście kar - stwierdził. Jak dodał, że jeżeli prezydent stolicy nie jest w stanie sama pokryć kosztów, to on proponuje, aby Platforma Obywatelska pokryła za nią te należności.Przedstawiciele Nowoczesnej mają nadzieję, że Rada Warszawy zajmie się sprawą obciążania stołecznego budżetu kosztami niestawiennictwa Gronkiewicz-Waltz przed komisją. - W innym przypadku będzie to wyglądało jak zwykłe dojenie miasta na poczet kosztów, które powinna ponosić Hanna Gronkiewicz-Waltz. Przykłady Chmielnej 70, Twardej 8 i 10 pokazują, jak bardzo istotne i ważne jest, żeby Hanna Gronkiewicz-Waltz pojawiała się przed komisją weryfikacyjną - mówił Potapowicz.

"Skrajnie nieodpowiedzialne zachowanie"

Kandydat Nowoczesnej na stanowisko prezydenta Warszawy i członek komisji weryfikacyjnej Paweł Rabiej przyznał, że sam nie głosował nigdy za nałożeniem kar na prezydent stolicy, ale uważa, że powinna ona stawiać się przed komisją. Dodał że "w tym przypadku oczywiście mamy do czynienia z zachowaniem skrajnie nieodpowiedzialnym i nieetycznym". - Pani prezydent podjęła osobiście decyzję polityczną, osobistą, że nie będzie się przed komisją stawiała i w tej chwili przerzucanie swojej odpowiedzialności na mieszkańców Warszawy, żeby to mieszkańcy Warszawy płacili kary za nieobecność pani prezydent przed komisją jest oburzające, absurdalne i nieodpowiedzialne - powiedział Rabiej.

"Byłoby przyzwoicie"

Sprawę skomentował też przedstawiciel partii Kukiz'15. - Prezydent Warszawy Hanna Gronkiewicz-Waltz powinna sama pokrywać koszty grzywien za niestawiennictwo przed komisją weryfikacyjną - ocenił w piątek poseł Paweł Grabowski. Jego zdaniem płacenie grzywien przez warszawiaków za prezydent stolicy, to "naplucie" im w twarz.

- Byłoby przyzwoicie, gdyby Hanna Gronkiewicz-Waltz w końcu chociaż raz stanęła na wysokości zadania i zapłaciła pieniądze za to, że nie stawia się notorycznie przed komisją weryfikacyjną. To, że prezydent Warszawy uznaje komisję za organ niekonstytucyjny, bezprawny, to jest jej własna opinia, która nikogo poza nią nie powinna interesować - powiedział Grabowski w piątek na konferencji prasowej w Sejmie.Jak dodał, kiedy komisja weryfikacyjna - organ państwa polskiego - wzywa obywatela do złożenia wyjaśnień, to każdy obywatel, także prezydent stolicy, powinien stawić się przed komisją. "Nie rozumiem prezydent Warszawy, która unika zabierania głosu, tak jakby miała coś do ukrycia" - zaznaczył poseł Kukiz'15.

Argumenty ratusza

Do zarzutów dotyczących przerzucania na stołeczny budżet przez Gronkiewicz-Waltz kosztów jej niestawiennictwa przed komisją weryfikacyjną, odniósł się w czwartek ratusz, według którego komisja wprowadziła w błąd prezydent Warszawy. Miasto przypomniało, że postanowieniami z 29 czerwca komisja nałożyła na prezydenta Warszawy grzywnę za niestawiennictwo w sprawach dotyczących nieruchomości przy Twardej, a w postanowieniach pouczyła o prawie złożenia wniosku o ponowne rozpatrzenie sprawy w terminie 7 dni. Jak podał ratusz, prezydent Warszawy skorzystała z środków prawnych, na które wskazała komisja i złożyła wnioski o ponowne rozpatrzenie sprawy wraz z wnioskami o wstrzymanie wykonalności postanowień z 29 czerwca oraz wnioski o zwolnienie od grzywny. Ale - jak podaje ratusz - 1 sierpnia Hannie Gronkiewicz-Waltz doręczono upomnienia o obowiązku zapłaty grzywny w łącznej kwocie 6 tys. zł.

Skargi do sądu

Zaznaczono też, że 2 sierpnia komisja doręczyła pełnomocnikowi prezydenta Warszawy postanowienia, w których stwierdziła niedopuszczalność wniosków o ponowne rozpatrzenie sprawy, w konsekwencji czego stwierdziła, że nie może rozpoznać wniosków o wstrzymanie wykonania postanowień. Ratusz zapowiedział, że prezydent Warszawy "złoży niezwłoczne skargi do sądu administracyjnego celem powstrzymania działań, które mogłyby doprowadzić do uszczuplenia mienia samorządowego". O tym, że reprezentująca Gronkiewicz-Waltz kancelaria prawna w kontaktach z komisją weryfikacyjną ds. reprywatyzacji przekonuje, że adresatem nałożonych przez komisję grzywien był urząd prezydenta stolicy, nie zaś Hanna Gronkiewicz-Waltz jako osoba fizyczna, napisał w czwartek "Fakt".

W czwartek w tej samej sprawie konferencje organizował członek komisji Sebastian Kaleta:

Konferencja członków komisji weryfikacyjnejTVN24
wideo 2/2

PAP/kz/ran/jb