Prawniczkę z Łodzi wzięli za kierującą spod Rotundy

Warszawa

Fakty TVNReportaż Dariusza Łapińskiego

Sprawczyni słynnego wypadku w centrum Warszawy miała szczęście w nieszczęściu, że nic jej się nie stało. Pani Izabela Chmielewska z Łodzi miała ogromnego pecha, bo ma te same inicjały i zbliżony wygląd. Ktoś to zauważył, połączył fakty i zaczęło się - informują "Fakty" TVN.

Sąd utajnił dane kierującej spod Rotundy. Jednak internauci rozpoczęli poszukiwania kobiety. Podobny wygląd i takie same inicjały wystarczyły, aby podejrzenie padło na Izabelę Chmielewską.

Kobieta jest prawniczką i jej zawodowa reputacja legła niemal w gruzach. Zaczęła dostawać obraźliwe smsy i maile. Nawoływano do bojkotu kancelarii pani Izabeli, a nawet do spalenia jej biura.

- Nie byłam tego dnia w Warszawie, nie mam takiego samochodu, nie mam tylu lat co sprawczyni – podkreśla Chmielewska.

Zamieszanie przez ministra

Atmosferę wokół radczyni prawnej dodatkowo podgrzał minister sprawiedliwości Marek Biernacki, który na pytanie dziennikarza o udział prawniczki w wypadku po pijanemu, potępił jej naganne zachowanie – mimo, że nie sprawdził czy rzeczona radczyni faktycznie brała udział w wypadku.- Wystąpiłam do ministra o wyjaśnienie sprawy i przeproszenie całego grona radców prawnych. Nie doczekałam się – powiedziała Chmielewska.Dyrektor biura ministra napisał tylko, że: - Marek Biernacki odpowiadając na pytanie jednego z dziennikarzy w sposób ogólny odniósł się jedynie do zasad etycznych i moralnych jakie powinny przyświecać zaszczytnej funkcji radcy prawnego – czytamy w oświadczeniu.Jeśli oszczerstwa dalej będą się pojawiać, kancelaria pani Izabeli nie wyklucza walki o dobre imię w sądzie.

Mercedes wpada do przejścia podziemnego
ksp

Pijana recydywistka

Prawdziwa sprawczyni wypadku czeka tymczasem na badania psychiatryczne. Te zlecił sąd, zanim ponownie zajmie się sprawą kobiety, która w nocy z 17 na 18 grudnia wjechała do przejścia podziemnego w centrum Warszawy.

Za kierownicę wsiadła pijana. I to nie pierwszy raz. Miesiąc wcześniej ten sam sąd, który zabierał jej paszport, zdecydował, że 31-latka przez dwa lata nie może prowadzić pojazdów mechanicznych i musi zapłacić 2 tys. zł grzywny - także za jazdę pod wpływem alkoholu. Wyrok nie zdążył się jednak jeszcze uprawomocnić i dlatego kobieta mogła siedzieć za kółkiem.

Dariusz Łapiński Fakty TVN//bf