Powstaniec może stracić kolekcję zabytkowej broni

Warszawa

77-letni emerytowany major Wojska Polskiego od pół wieku kolekcjonuje zabytkową broń i militaria. Do niedawna nie miał żadnych problemów – wypożyczał broń telewizji, przychodziły do niego wycieczki. W 2008 roku policja odebrała mu broń. Został oskarżony o jej nielegalne posiadanie. Sąd teraz orzekł, że kolekcja przepadnie na rzecz Skarbu Państwa.

Sąd Rejonowy dla Warszawy-Woli umorzył w czwartek postępowanie ws. nielegalnego posiadania broni przez powstańca warszawskiego Waldemara Nowakowskiego. Jednocześnie orzekł przepadek jego kolekcji na rzecz Skarbu Państwa. Waldemar Nowakowski nie zostanie ukarany ze względu na znikomą szkodliwość popełnionego przez niego czynu. Sąd podkreślił, że Nowakowski jest emerytowanym majorem Wojska Polskiego, ma 77 lat i nie był dotychczas karany.

Kolekcję udostępniał różnym instytucjom

Nowakowski zabytkową broń i inne militaria kolekcjonuje od pół wieku. Na przestrzeni tych lat zebrane przez siebie przedmioty wypożyczał telewizji, organizatorom wystaw związanych z II wojną światową, a także Muzeum Historycznemu m.st. Warszawy czy Muzeum Powstania Warszawskiego. W jego domu na warszawskim Kole kolekcję oglądały też liczne wycieczki szkolne.

W lipcu 2008 r. policja zajęła w domu Nowakowskiego ponad 190 sztuk broni. Po zbadaniu przez ekspertów, niewielka część kolekcji została zwrócona - głównie wiatrówki, straszaki i pistolety startowe.

- Mam do nich żal. Nie ukrywałem mojej kolekcji, wszyscy wiedzieli o jej istnieniu. Mimo to, o szóstej rano i pod moją nieobecność do mojego domu wkroczyli policjanci z wydziału ds. walki z terrorem kryminalnym i zabójstw - powiedział w rozmowie z PAP emerytowany major. - W 1982 r. rewizji w moim domu dokonało SB, szukając radiostacji i drukarni. Ale nawet oni stwierdzili, że z posiadanej przeze mnie broni nie można oddać skutecznego strzału i niczego nie zabrali - dodał.

"Broń może być użyteczna"

W czwartek sąd orzekł, że pozostałe 171 sztuk militariów nie powinno wrócić w ręce kolekcjonera, a trafić w całości do instytucji, która zapewni jej odpowiednie warunki przechowania i ekspozycji.

Wydając decyzję, sąd powołał się na opinie ekspertów, którzy ocenili, że znacznej części broni odebranej Nowakowskiemu można przywrócić cechy użyteczności. Sąd podkreślił także, że Nowakowski miał szansę zalegalizować posiadaną przez siebie kolekcję na mocy nieobowiązujących już dziś przepisów ustawy z 2005 roku, której założeniem była abolicja dla powstańców warszawskich, przechowujących broń sprzed 1944 roku.

Wielu z nich bało się wówczas oskarżenia o nielegalne jej posiadanie i obawiało się przekazać ją Muzeum Powstania Warszawskiego.

Czwartkowa decyzja sądu nie jest prawomocna. Nowakowski zapowiedział, że będzie składał w tej sprawie zażalenie do sądu okręgowego. Może to zrobić w ciągu siedmiu dni.

Waldemar Nowakowski jest kombatantem - jako mały chłopak uczestniczył w Powstaniu Warszawskim jako łącznik w Zgrupowaniu "Waligóra" na Woli.

Mariusz Wachowicz (PAP)myk/par