Poszedł do więzienia cztery dni po "śmierci"

Warszawa

fot. KSP

Bratanek Danuty P. chciał zacząć nowe życie. 60-latka poruszona deklaracją młodego mężczyzny postanowiła mu w tym pomóc. Kobieta w urzędzie stanu cywilnego przedstawiła fałszywą kartę zgonu. Cała sprawa wyszła na jaw przez przypadek.

Policjanci z Pruszkowa kilkanaście tygodni temu zatrzymali 29-letniego Przemysława F. W mieszkaniu, gdzie doszło do zatrzymania, przebywała również 32-letnia kobieta wielokrotnie notowana za oszustwa i kradzieże.

Policjanci zaczęli sprawdzać przeszłość kobiety. W czasie rozmowy powiedziała, że jej mąż nie żyje. Funkcjonariusze sprawdzili informację w dwóch różnych bazach. Otrzymali sprzeczne informację. Z jednej bazy wynikało, że zmarł 13 maja 2007 roku, a z drugiej, że od 17 maja 2007 roku odsiaduje wyrok za kradzieże i oszustwa.

Pomogła ciocia

Jak to możliwe, że do zakładu karnego trafił cztery dni po śmierci? Okazało się, że w urzędzie stanu cywilnego ciotka "uśmierconego" więźnia złożyła podrobioną kartę zgonu. Danuta P. usłyszała zarzut posługiwania się podrobionymi dokumentami i wprowadzenia w błąd urzędnika. Kobieta dobrowolnie poddała się karze 6 miesięcy pozbawienia wolności w zawieszeniu na dwa lata oraz 1200 złotych grzywny. Powiedziała, że jej bratanek chciał zacząć nowe życie.

bf//ec