Postrzelona w skrzydła orlica wróciła na wolność

Warszawa

Moment wypuszczenia orłaTVN24
wideo 2/2

Podtruta i postrzelona samica orła bielika, która trafiła na leczenie do "Ptasiego Azylu" przy warszawskim zoo, w piątek została wypuszczona na wolność.

- Samica orła bielika, którą właśnie wypuściliśmy jest dorosłym okazem. Kiedy do nas przyjechała, była już zaobrączkowana. W azylu dla ptaków była od marca ubiegłego roku. Była słaba, miała trochę połamanych piór, więc powrót do zdrowia musiał potrwać - powiedział Andrzej Kruszewicz, dyrektor Miejskiego Ogrodu Zoologicznego w Warszawie.

Jak dodał, jest to samica, która prawdopodobnie była już w rewirze lęgowym i teraz zapewne do niego wróci. - Teraz jest na to pora. W tej chwili bieliki są już w parach - wyjaśnił dyrektor zoo.

Powrót na wolność

- Był to ptak, który żył na wolności przez dobrych parę lat, polował i był sprawny - powiedział, pytany czy poradzi ona sobie sama na wolności.

Dyrektor Miejskiego Ogrodu Zoologicznego opowiedział podczas spotkania także o tym, jak wygląda i czym żywi się bielik żyjący w naturalnym środowisku.

- To jest orzeł, który potrafi zmiażdżyć czaszkę zająca. Bieliki polują przede wszystkim na kaczki, gęsi, ryby, ale też zbierają padlinę. W Puszczy Białowieskiej - szczególnie młode bieliki - korzystają z resztek po wilkach. Bieliki potrafią splądrować gniazdo czaplom czy kormoranom i zjeść im dzieci. Potrafią też nękać czaplę, aż ta zwymiotuje rybę i z dumą zanoszą taką zdobycz swoim dzieciom - mówił Kruszewicz.

I przypomniał, że jest to ptak z polskiego godła. - To jest orzeł herbowy, czyli orzeł biały. Nasi praprzodkowie chcieli mieć symbol, który będzie odróżniał się od symboli sąsiadów, którzy używali czarnego orła. Chcieli się wyróżnić, więc wybrali białego orła - zauważył dyrektor.

Rany postrzałowe

Wypuszczona w piątek orlica trafiła do "Ptasiego Azylu" przy warszawskim zoo z Przeorska koło Tomaszowa Lubelskiego w marcu 2018 roku. Uratowali ją leśnicy z Nadleśnictwa w Tomaszowie Lubelskim, po tym jak została znaleziona podtruta, a następnie przekazali ptaka pod opiekę pracowników lubelskiej Fundacji Epicrates. To oni okryli, że orlica cierpi nie tylko z powodu zatrucia, ale także ma dwie rany postrzałowe w skrzydłach.

Dzięki lekarzom fundacji orlica przeszła operację wyjęcia jednej z kul. Pocisk - zdaniem lekarzy - nie pochodził z amatorskiej broni pneumatycznej.

Na operację wyjęcia drugiej kuli orlica pojechała do stolicy, gdzie zamieszkała w "Ptasim Azylu". Początkowo ptak miał problemy z przyjmowaniem pokarmu, spowodowane zatruciem. Orlica miała też problemy z chodzeniem. Dzięki rehabilitacji jej stan zaczął się poprawiać. Pracownicy azylu chcieli mieć pewność, że ptak poradzi sobie ze złapaniem, czy przytrzymaniem ofiary, czyli będzie mieć szansę przeżycia.

PAP/kz/b