Północ robi wał, południe się buntuje

Warszawa

film Dawid Krysztofiński/tvnwarszawa.pl

Mieszkańców północnej części Kanału Wawerskiego regularnie zalewało, dlatego wymogli podniesienie brzegu o pół metra. Oburzyło to mieszkańców południowego brzegu, którzy obawiają sie, że kiedy poziom wody się podniesie, cała wleje się na ich posesje.

Kanał Wawerski został oczyszczony ze śmieci i pogłębiony na przełomie listopada i grudnia 2011 roku przez pracowników Wojewódzkiego Zarządu Melioracji i Urządzeń Wodnych. W czasie prac robotnicy usypali dodatkowo półmetrowy wał na północnym brzegu kanałku na odcinku kilkudziesięciu metrów.

- Zażyczyli sobie tego sami mieszkańcy ulicy Gardenii, których wielokrotnie zalewała woda z naszego kanału. Dlatego usypaliśmy wspólnymi siłami tę groblę – mówi Stanisław Wojciechowski, kierownik warszawskiego inspektoratu WZMiUW.

Druga strona się buntuje

Efekt? Do radnych dzielnicy szybko zgłosili się mieszkańcy południowego brzegu Kanału Wawerskiego, którzy zwrócili uwagę, że podczas ostatniej powodzi kanałek w tym miejscu rozlewał się po obu stronach. Nie pozostało to bez odzewu.

Podniesienie kanałku tylko z jednej strony w skrajnym przypadku może spowodować, że woda (...) rozleje się w dwójnasób po stronie południowej – czytamy w uchwale komisji infrastruktury. Radni wnioskują w niej do zarządu dzielnicy o podniesienie wysokości także drugiego wału.

- Domy tych mieszkańców z ul. Łyszkowickiej są położone wyżej. Tam nie ma takiego zagrożenia wodą, jak po drugiej stronie – zwraca z kolei uwagę Stanisław Wojciechowski.

- Faktycznie, na wysokości podniesienia kanałek po obu stronach jest obecnie na podobnym poziomie. Obawiam się jednak o wcześniejszy fragment. W czasie poprzedniej powodzi kanałek wylewał na obie strony. Teraz cały nadmiar wody wyleje się na jedną i to jest problem – argumentuje radny Mirosław Gotowiec (komitet Razem dla Wawra).

Każdy sobie

W podjętej uchwale radni ostrzegają, że brak kompleksowych działań spowoduje samowolkę:

Może to spowodować, że po drugiej stronie wału usypany zostanie wał jeszcze wyższy, czy też nowo usypany zostanie uszkodzony - piszą.

- Drobnymi robotami niewiele zdziałamy. Przy takiej ilości wody, jaka spływa ze strony Wesołej, niezbędna jest kompleksowa przebudowa kanału, na którą potrzebne jest co najmniej 5 milionów złotych. Nie mamy takich pieniędzy – podsumowuje kierownik Wojciechowski.

Spekulacje, gdzie wyleje się woda, mogą zweryfikować dopiero wiosenne roztopy.

bako/par//mz