Policjant zmarł na zawał w trakcie służby. Karetka nie przyjechała

Warszawa

Mariusz Ciarka o śmierci policjanta na służbieTVN24
wideo 2/3

Legionowska prokuratura wyjaśnia okoliczności śmierci 41-letniego policjanta. We wtorek po południu funkcjonariusz źle się poczuł. Ktoś zadzwonił po pogotowie, ale karetka nie przyjechała. Dwie i pół godziny później policjant już nie żył.

Komisarz Krystian Szczerbaty był wykładowcą w zakładzie służby prewencyjnej Centrum Szkolenia Policji w Legionowie. We wtorek po godz. 15 był jeszcze w pracy, gdy źle się poczuł. Jak relacjonowali później jego koledzy, odczuwał ból w klatce piersiowej.

Policjant został przewieziony do jednej z legionowskich przychodni. Tam, czekając na konsultację lekarską, nagle stracił przytomność. Mimo podjętej reanimacji, zmarł.

"Obszerny materiał dowodowy"

W środę około południa legionowska prokuratura wszczęła śledztwo w tej sprawie. - Śledztwo prowadzone jest w kierunku nieumyślnego spowodowania śmierci - mówi w rozmowie z tvnwarszawa.pl Marcin Saduś, rzecznik Prokuratury Okręgowej Warszawa-Praga. - Prokurator zabezpieczył stosunkowo obszerny materiał dowodowy - podkreśla.

W sprawie zostali już m.in. przesłuchani koledzy z pracy policjanta oraz jego najbliżsi. Prokurator zabezpieczył też dokumentację medyczną zmarłego oraz nagrania z monitoringu.

- Zostanie przeprowadzona sekcja zwłok zmarłego - dodaje prokurator Saduś.

Prokuratura zajmuje się śmiercią policjanta ponieważ z informacji od jego współpracowników wynika, że gdy funkcjonariusz źle się poczuł, ktoś zadzwonił na pogotowie. Karetka jednak nie przyjechała. Policjant został więc odwieziony do przychodni samochodem.

"Bardzo przykra sytuacja"

- Współczujemy i składamy kondolencje dzieciom, żonie oraz kolegom zmarłego policjanta - mówi Mariusz Ciarka, rzecznik Komendy Głównej Policji. - To bardzo przykra sytuacja, kiedy tracimy policjanta, który wykształcił setki, jeśli nie tysiące adeptów sztuki policyjnej - podkreśla.

Zaznacza, że nie chce na razie przesądzać, czy gdyby karetka jednak przyjechała do funkcjonariusza, to udałoby się go uratować.

- Czynności w tej sprawie prowadzi prokuratura, natomiast z naszej strony sprawę badają funkcjonariusze Biura Kontroli - dodał Ciarka.

Według naszych informacji, szef polskiej policji Jarosław Szymczyk zażądał informowania go na bieżąco o postępach w sprawie.

"Pogodny człowiek i dobry kolega"

Krystian Szczerbaty pracował w policji od 19 lat, od 12 w Centrum Szkolenia Policji.

"Przez cały ten czas dał się poznać jako wzorowy funkcjonariusz, który swoją służbę pełnił z ogromną rzetelnością i zaangażowaniem. Cieszył się uznaniem przełożonych i współpracowników oraz słuchaczy Centrum Szkolenia Policji, dla których był prawdziwym autorytetem. Podczas pracy dydaktycznej efektywnie wykorzystywał swoje umiejętności pedagogiczne oraz doświadczenie zawodowe zdobyte w jednostkach terenowych policji. Na zawsze zapamiętamy też Krystiana jako ciepłego, pogodnego człowieka i dobrego kolegę, który chętnie służył innym swoją wiedzą, pomocą oraz życzliwą radą" - napisano w komunikacie na stronie CSP.

Policjant zostawił żonę i dwójkę dzieci.

pm/gl