Policjant zmarł na służbie, zarzutów nie będzie

Warszawa

archiwum TVN24Śmierć w centrum szkolenia

Prokuratura nie widzi podstaw do postawienia zarzutów dyspozytorowi pogotowia po śmierci 41-letniego policjanta w Legionowie. Sekcja zwłok nie potwierdziła również, by mężczyzna zmarł w wyniku zawału.

- Materiał zgromadzony przez legionowską prokuraturę w toku prowadzonego śledztwa, nie dał podstaw, by postawić zarzuty dyspozytorowi - mówi Marcin Saduś z Prokuratury Okręgowej Warszawa-Praga.

"Nie w wyniku zawału"

Chodzi o rozmowę, jaką prowadził policjant z pogotowiem krótko przed tym, jak zmarł. Saduś podkreśla, że z jej treści nie wynika, żeby pokrzywdzony określał swój stan zdrowia jako ciężki.

- Dyspozytor został przesłuchany w charakterze świadka. Na chwilę obecną wyniki śledztwa nie wskazują, że odmówił wysłania karetki. Z kolei wstępnie sekcja zwłok zmarłego policjanta nie potwierdziła, że zmarł w wyniku zawału - wyjaśnia Saduś.

Nie zdradza jednak, jaka została wskazana przyczyna śmierci, ponieważ są to "dane wrażliwe".

Śledztwo prokuratury nadal trwa.

Zmarł mimo reanimacji

Komisarz Krystian Szczerbaty był wykładowcą w zakładzie służby prewencyjnej Centrum Szkolenia Policji w Legionowie. We wtorek 4 września po godzinie 15 był jeszcze w pracy, gdy źle się poczuł. Jak relacjonowali później jego koledzy, odczuwał ból w klatce piersiowej.

Policjant został przewieziony do jednej z legionowskich przychodni. Tam, czekając na konsultację lekarską, nagle stracił przytomność. Mimo podjętej reanimacji, zmarł.

W sprawie zostali już m.in. przesłuchani koledzy z pracy policjanta oraz jego najbliżsi. Prokurator zabezpieczył też dokumentację medyczną zmarłego oraz nagrania z monitoringu.

Prokuratura zajęła się śmiercią policjanta ponieważ z informacji od jego współpracowników wynikało, że gdy funkcjonariusz źle się poczuł, ktoś zadzwonił na pogotowie. Karetka jednak nie przyjechała.

Policjant został więc odwieziony do przychodni samochodem.

Mariusz Ciarka o śmierci policjanta na służbieTVN24
wideo 2/3

ran/pm