Policjant odsunięty za bilet dla "Starucha"

Warszawa

"Staruch" z pucharem

Nadkomisarz Radosław Ściborek, który poprosił PZPN o umożliwienie sprzedaży biletu ukaranemu zakazem stadionowym kibicowi Legii Piotrowi Staruchowiczowi, został odsunięty od pełnienia swoich obowiązków - donosi TVN24. Trwa wewnętrzne śledztwo w Komendzie Stołecznej Policji. Po jego zakończeniu rozstrzygnie się przyszłość szefa Wydziału ds. Zwalczania Przestępczości Pseudokibiców

- Najważniejsze jest teraz ustalenie okoliczności w jakim powstało pismo do PZPN i jakie odbywały się rozmowy - mówi Maciej Karczyński z KSP.

Burdy wraz z ostatnim gwizdkiem

Burdy po finale Pucharu Polski zaczęły się tuż przed ostatnim gwizdkiem. W momencie, gdy piłka uderzona przez Jakuba Wawrzyniaka w piątej serii rzutów karnych wpadała do siatki, kibice Legii już wbiegali na boisko. Chcieli wyrazić radość ze zdobytego tytułu, ale wielu z nich miało zasłonięte twarze. Po chwili zaczęły się przepychanki z policją i ochroną. Po tym, jak udało się ich zawrócić na trybuny, do akcji wkroczyli poznaniacy. Kibice Lecha rzucali kamieniami, krzesełkami i innymi elementami wyposażenia stadionu (nie pogardzili nawet stadionowymi megafonami).

Wśród kibiców Legii na stadionie Zawiszy Bydgoszcz był m.in. Piotr Staruchowicz. "Staruch" to znana postać na warszawskiej "Żylecie", jest nieformalnym liderem tamtejszych kibiców, podczas meczów prowadził doping na trybunie. Od początku kwietnia ma zakaz stadionowy za uderzenie piłkarza Jakuba Rzeźniczaka w twarz. Już raz, w 2009 roku dostał zakaz wstępu na stadion, ale po zawarciu ugody między klubem a Stowarzyszeniem Kibiców Legii Warszawa, został on odwieszony.

Gdy po półgodzinnych burdach udało się wręczyć piłkarzom Legii Puchar Polski, legioniści przekazali go swoim fanom. Trofeum wznosił do góry m.in. "Staruch". Jak znalazł się na stadionie? W PZPN dowiedzieliśmy się, że związek nie mógł sprzedać mu biletów na mecz finałowy, bowiem jego nazwisko znalazło się na liście osób z zakazem wstępu na imprezy masowe przygotowanej przez Komendę Główną Policji. - Nie chcieliśmy go wpuścić z wiadomych powodów. Jest to osoba, która wielokrotnie naruszała porządek na stadionach - tłumaczy w rozmowie z tvn24.pl rzecznik prasowy PZPN Agnieszka Olejkowska.

Policja pozwoliła

Jednak 29 kwietnia do Związku wpłynęło pismo z Wydziału ds. Zwalczania Przestępczości Pseudokibiców z Komendy Stołecznej Policji, w którym policjanci prosili, by Piotrowi Staruchowiczowi bilet sprzedać. Stołeczni policjanci podkreślają jednak, że "mężczyzna ten został ukarany zakazem udziału w masowych imprezach sportowych na terenie całego kraju jedynie w ramach rozgrywek Ekstraklasy". W związku z tym zwracają się oni z "uprzejmą prośbą" o umożliwienie mu zakupu biletu na mecz Legii z Lechem w finale Pucharu Polski.

- Będą konsekwencje - zapowiada Mariusz Sokołowski z KGP. Jak powiedział na antenie TVN24, komendant główny policji już zwrócił się do komendanta stołecznego o jak najszybsze wyjaśnienie tej sprawy. - O ile ta pierwsza część tego pisma ma charakter informacyjny, który jest rzeczywiście zgodny ze stanem faktycznym (...), to ostatnie zdanie, w którym mówi się o prośbie umożliwiającej zakup bilet, jest z naszego punktu widzenia nie do zaakceptowania - podkreśla Sokołowski.

CZYTAJ TAKŻE NA TVN24.PL

tvn24.pl//rs/tr//par