Przygotuj się na:

MECZ NA STADIONIE NARODOWYM

We wtorek na Stadionie Narodowym reprezentacja Polski zagra ze Słowenią. To oznacza utrudnienia dla mieszkańców, szczególnie na Saskiej Kępie. Kibice pojadą komunikacją miejską za darmo.

Policjanci chcieli badać wariografem każdego zgłaszającego kradzież auta

Warszawa

Pomysł na sprawdzanie wariografem

Policjanci z Mokotowa dostali polecenie, by od każdego zgłaszającego kradzież samochodu pobierać zgodę na badanie wykrywaczem kłamstw. O odmowach mieli zaś informować... firmy ubezpieczeniowe. Z pomysłów wycofano się, gdy sprawą zainteresował się dziennikarz tvn24.pl.

Policjanci przekazali nam pismo, które we wrześniu do swoich podwładnych rozesłał szef komendy rejonowej policji na warszawskim Mokotowie. To największa komenda w kraju, obejmująca blisko 400 tysięcy mieszkańców Mokotowa, Ursynowa i Wilanowa. Pismo ma nagłówek "Bardzo ważne" i instruuje policjantów jak postępować przy przyjmowaniu zgłoszenia o kradzieży auta.

Sześć punktów...

- Każdorazowo podczas przyjmowania zawiadomienia o przestępstwie kradzieży i kradzieży z włamaniem samochodu zadawać użytkownikowi właścicielowi pojazdu pytanie o wyrażenie zgody na poddanie się badaniu wariograficznemu. Pytanie i odpowiedź winno zostać zaprotokołowane w protokole przyjęcia zawiadomienia o przestępstwie - napisał podinspektor Mariusz Kaszowicz.

- To absurdalna sytuacja i dodatkowo stresuje człowieka, który już padł ofiarą poważnego przestępstwa. Dlaczego też nie poddawać badaniu na wariografie wszystkich innych zgłaszających przestępstwa? - skomentowali w rozmowie z nami dwaj byli komendanci główni policji.

Ale podinspektor Kaszowicz poszedł jeszcze dalej. W kolejnym punkcie zobowiązał policjantów do informowania firm ubezpieczeniowych "w przypadku odmowy przez zgłaszającego / pokrzywdzonego poddaniu się badaniu wariograficznemu".

Poprosiliśmy Komendę Stołeczną Policji o wskazanie, jaka jest podstawa prawna do przekazywania informacji ze śledztw firmom ubezpieczeniowym. Rzecznik prasowy zignorował to pytanie.

Tymczasem także punkt czwarty pisma mówi o ścisłej współpracy z ubezpieczycielami: "proszę o utrzymywanie bieżącej współpracy z firmami ubezpieczeniowymi, porównywanie treści oświadczeń składanych przez pokrzywdzonych w towarzystwach" - napisał Kaszowicz.

.. zero efektów

Co ciekawe, z odpowiedzi, której udzielił nam rzecznik Komendanta Stołecznego Policji Sylwester Marczak wynika, że - choć pismo trafiło do policjantów, zostało... zignorowane.

- Chciałbym podkreślić, że w związku z tym poleceniem Komenda Rejonowa Policji nie występowała o przeprowadzenie badania wariografem. Jednostka ta nie przekazywała również firmom ubezpieczeniowym informacji z zakresu prowadzonych postępowań przygotowawczych, informacji, co do wyrażonej przez zgłaszającego przestępstwo kradzieży pojazdu, zgody na badanie wariografem - zapewnia rzecznik stołecznej policji.

Otwarte pozostaje pytanie, jak policjanci odnieśli się do dwóch ostatnich punktów pisma, które zawierają polecenie, by przyłożyli się do "pracy wykrywczej" - sięgali po zapisy monitoringu z miejsca kradzieży, przeglądali nagrania z kamer miejskich które mogły uchwycić trasę skradzionego auta.

Jak stołeczna policja tłumaczy sens tego pisma? - Celem było wyeliminowanie tzw. zgłoszeniówek, czyli zawiadomień o niepopełnionym przestępstwie kradzieży samochodów - wyjaśnia Marczak.

Sprawdziliśmy ile takich przestępczych popełniono. W tym roku w Warszawie zginęło 1707 samochodów. Tylko w pięciu przypadkach policjanci odkryli, że kradzież została sfingowana aby wyłudzić odszkodowanie. W ubiegłym roku samych kradzieży aut było więcej - aż 1813. Wśród nich 11 "zgłoszeniówek".

Przez nieporozumienie

Według oficjalnych wyjaśnień rzecznika, pismo komendanta z Mokotowa było efektem nieporozumienia. - Niewłaściwie zostały zinterpretowane polecenia zawarte w piśmie z dnia 25.09.2017 r. komendy stołecznej, w którym wskazano, że przyjęcie oświadczenia o możliwości poddania się badaniom wariograficznym powinno nastąpić dopiero w momencie, gdy w toku prowadzonego postępowania zaistniały poważne wątpliwości co do wiarygodności zaistniałego przestępstwa - wyjaśnia rzecznik.

Jak przyznaje, już po naszych pytaniach odwołano "niewłaściwe polecenia służbowe".

- Komendant Stołeczny Policji w dniu 8 grudnia br. wydał wytyczne, z którymi zostali zapoznani kierownicy jednostek i komórek organizacyjnych stołecznej policji - przekonuje rzecznik.

Czytaj też o złapanych przez policję na gorącym uczynku, gdy demontowali kradzione auto:

Demontowali skradziony w Niemczech samochód
ksp

Robert Zieliński r.zielinski@tvn.pl