Policja: po awanturze ze znajomym spłonęło jej mieszkanie

Warszawa

Kontakt24Pożar na ul

Tymczasowy areszt na trzy miesiące zastosował sąd wobec mężczyzny podejrzanego o spowodowanie pożaru mieszkania na Woli oraz o stosowanie gróźb karalnych wobec swojej znajomej. Może mu grozić nawet do dziesięciu lat więzienia.

Do zdarzenia doszło 8 marca wieczorem. Przy ulicy Pustola wybuchł pożar mieszkania na siódmym piętrze. Lokal spłonął doszczętnie i okopcone zostały klatki schodowe na 7. i 8. piętrze bloku.

"Płomienie, wychodzące z okna palącego się mieszkania, sięgały na balkon piętro wyżej" - poinformował Reporter 24 Mieszkaniec, który obserwował akcję strażaków.

W działaniach wzięły udział cztery zastępy straży pożarnej. - Gdy przyjechaliśmy, pożar był już rozwinięty. Płomienie wychodziły przez balkon - powiedział w rozmowie z Kontaktem 24 starszy kapitan Michał Konopka ze stołecznej straży. Działania zakończyły się o godzinie 1.30.

Jak informowali strażacy, w mieszkaniu nie było nikogo. Nie było też potrzeby ewakuacji innych mieszkańców.

Awantura i groźby

Po zakończonych czynnościach grupa dochodzeniowo-śledcza policji przeprowadziła oględziny z udziałem biegłego z zakresu pożarnictwa. Funkcjonariusze rozpoczęli także ustalenie okoliczności, w jakich doszło do pożaru mieszkania.

Policjanci doszli do wniosku, że związek z pożarem może mieć znajomy pokrzywdzonej. Okazało się, że mężczyzna przebywał w jej mieszkaniu, zanim doszło do pożaru. Pomiędzy nim a kobietą miało dojść do awantury. 50-latek groził jej pozbawieniem życia i uszkodzeniem ciała. Lokatorka w obawie o swoje zdrowie uciekła z mieszkania.

Policjanci rozpoczęli poszukiwania 50-latka. Kilka godzin później Wojciech W. został zatrzymany na ulicy i doprowadzony do komendy przy ulicy Żytniej.

Zarzuty

Jak poinformowała Marta Sulowska z wolskiej policji, mężczyzna został przesłuchany w prokuraturze.

- Sprawa i jej ocena została skonsultowana z prokuraturą. Tam postawiony został zarzut spowodowania pożaru - powiedziała Sulowska.

Zapytaliśmy, w jaki sposób doszło do wybuchu pożaru. - Na tę chwilę nie ma jeszcze pełnej opinii biegłego - odparła policjantka.

50-latek usłyszał zarzut sprowadzenia zdarzenia bezpośrednio zagrażającego życiu lub zdrowiu oraz mieniu w wielkich rozmiarach w postaci pożaru oraz gróźb karalnych.

Decyzją sądu Wojciech W. został tymczasowo aresztowany na trzy miesiące.

ap/pm