Policja o 11 listopada: "Zabezpieczenie manifestacji na najwyższym poziomie"

Warszawa

TVN24Komendant ocenia pracę policji

- Policyjne zabezpieczenie manifestacji 11 listopada było na najwyższym poziomie - ocenił w czwartek w Sejmie Komendant Główny Policji nadinsp. Marek Działoszyński. - Do tej pory zarówno ja, jak i komendant stołeczny, którzy badamy każdy sygnał o potencjalnym nadużyciu, nie znaleźliśmy niczego, co byłoby przekroczeniem uprawnień przez policję- dodał.

Działoszyński wziął udział w czwartkowym posiedzeniu komisji spraw wewnętrznych, na którym Ministerstwo Spraw Wewnętrznych przedstawia informację o działaniach policji 11 listopada w Warszawie, kiedy to w centrum miasta doszło do burd.

"Jestem zadowolony"

Szef KGP poinformował, że 11 listopada w samej Warszawie policja zabezpieczała 13 zgromadzeń i manifestacji, a w całym kraju - ponad 500. Tego dnia rozgrywano też w całym kraju mecze piłkarskie, również zabezpieczane przez policję. - Jestem zadowolony ze swoich policjantów, którzy zabezpieczenie to przeprowadzili na najwyższym poziomie, nie zważając na to kto, z jakiej opcji politycznej, pod jakimi sztandarami i hasłami manifestował - ocenił Działoszyński. Jak powiedział, policja podejmowała działania tylko wobec chuliganów.

Przypomniał, że 11 listopada w Warszawie rannych zostało 22 policjantów.- Nie mam najmniejszej wątpliwości, że obrażenia, których doznali zostały spowodowane przez chuliganów, bandytów. Oni uczestniczyli w marszach po to, żeby się bić - zaznaczył komendant.

Policjanci w kominiarkach

Działoszyński odnosił się też do zarzutów, z jakimi zetknęli się policjanci po Dniu Niepodległości. Mówiąc o oskarżeniach o używanie przez funkcjonariuszy kominiarek, komendant powiedział, że byli to policjanci z grup specjalnych - Biura Operacji Antyterrorystycznych i Centralnego Biura Śledczego. Podkreślał, że ci funkcjonariusze mają prawo, by chronić swoją tożsamość, bo na co dzień zatrzymują najpoważniejszych przestępców, a dodatkowo ich kominiarki są niepalne.

Jak mówił, policjanci zetknęli się też z oskarżeniami o inwigilowanie osób przyjeżdżających do Warszawy. Podkreślał, że policjantów nie interesują dane uczestników, dopóki nie naruszają oni prawa.

Szef policji zaznaczył też, że po 11 listopada w Internecie opublikowano setki zdjęć, filmów obrazujących zamieszki. - Do tej pory, a mówię to z satysfakcją, zarówno ja, jak i komendant stołeczny, którzy badamy każdy sygnał o potencjalnym nadużyciu, nie znaleźliśmy niczego, co byłoby przekroczeniem uprawnień przez policję - zaznaczył komendant główny.

Początek zamieszek
Dawid Krysztofiński, tvnwarszawa.pl
Początek zamieszek Marszałkowska/Żurawia
Lech Marcinczak, tvnwarszawa.pl

PAP, su//ec