Policja: nie używaliśmy gazu, nikogo nie zatrzymaliśmy

Warszawa

TVN24Rzecznik stołecznej policji o nocnych protestach

Policja podsumowała swoje działania podczas nocnego protestu przed Sejmem. Rzecznik stołecznej komendy podkreśla, że funkcjonariusze nie użyli gazu i nikogo nie zatrzymali.

Policjanci byli na miejscu od godzin wieczornych, gdy manifestujący pod szyldem KOD zebrali się przed budynkiem parlamentu. Później zaczęli blokować wejście do Sejmu. Około godz. 2.40 premier Beata Szydło i prezes PiS Jarosław Kaczyński opuścili teren Sejmu. Wtedy część protestujących próbowało zatrzymać auta. Interweniowała policja.

"Wchodzili przed samochody"

- Jedynym użytym środkiem była siła fizyczna wobec tych, którzy blokowali wyjazd i stwarzali zagrożenie dla siebie samych bo wchodzili przed samochody – mówił w sobotę rano na antenie TVN24 Mariusz Mrozek, rzecznik KSP. - Samochody poruszały się powoli, był zrobiony szpaler przez policjantów, żeby umożliwić wyjazd – relacjonował Mrozek i zapewnił, że funkcjonariusze nie używali gazu.

Po północy policja zdecydowała o rozwiązaniu demonstracji. – Były nadawane komunikaty, że osoby biorące w niej udział powinny umożliwić wjazd i wyjazd z terenu parlamentu – stwierdził rzecznik warszawskiej policji. - Kiedy uczestnicy manifestacji zachowywali się z poszanowaniem dla prawa, nie było podstaw do interwencji – zaznaczył.

Z jego informacji wynika, że nikt nie został poszkodowanych. Nie ma również osób zatrzymanych.

Interwencja policji przd Sejmem
TVN24

Zmiany dla dziennikarzy

Teren wokół parlamentu zabezpieczało kilkuset funkcjonariuszy, gdzie odbywał się protest zorganizowany przez KOD. Według informacji ratusza, zjawiło się ponad dwa tysiące osób.

W piątek grupa posłów opozycji zablokowała mównicę sejmową, po tym, gdy marszałek Marek Kuchciński wykluczył z obrad posła PO Michała Szczerbę w trakcie debaty nad projektem budżetu. Posłowie opozycji sprzeciwiają się planom zmiany organizacji pracy dziennikarzy w Sejmie. CZYTAJ WIĘCEJ NA TVN24.PL

ran/b