Przygotuj się na:

WOLA: ZMIANY TRAS AUTOBUSÓW

Wraz z planowanym na kwiecień 2020 roku otwarciem nowych stacji metra na Woli zmienić się muszą trasy wielu linii autobusowych. Zarząd Transportu Miejskiego pokazał plany, które będą podstawą konsultacji społecznych. Początek 10 grudnia.

Pokazali zniszczonego Boeinga

Warszawa

fot. Maciej Wężyk/tvnwarszawa.pl

Zdarty "brzuch", osmalone silniki, wejścia zaklejone czarną taśmą. LOT pokazał we wtorek dziennikarzom Boeinga 767, który 1 listopada wylądował awaryjnie na warszawskim Okęciu.

LOT zaprezentował zniszczony samolot podczas konferencji prasowej, na której prezes firmy Marcin Piróg mówił o stanie technicznym floty polskiego przewoźnika. Taka prezentacja uszkodzonej maszyny i dopuszczenie do niej dziennikarzy przez linię lotniczą jest rzadkością.

Zniszczenia B767, którym lądował kapitan Wrona nie są bardzo poważne. Jak informował już w weekend Piróg, maszyna może wrócić na trasy nawet za trzy miesiące. Na ostateczną decyzję trzeba poczekać jednak jeszcze kilka tygodni - aż zbadana zostanie konstrukcja maszyny.

341 mln na serwisowanie

W ostatnim czasie LOT miał także kłopoty z innymi maszynami. W niedzielę nie wyleciał samolot do Chicago, bo trzeba było wykonać dodatkowe kontrole. Dzień później w czasie startu tej samej maszyny pilot nagle zaczął hamować i przerwał start, bo musiał sprawdzić działanie jednego z systemów. Lot się odbył, ale z kilkunastogodzinnym opóźnieniem.

Przedstawiciele LOT przekonują, że to nic nadzwyczajnego, a cała flota spółki jest w dobrym stanie technicznym. – Każdy samolot poddajemy regularnym badaniom technicznym. Pasażerowie mogą czuć się bezpiecznie – zapewnił Marcin Piróg, prezes PLL LOT.

- Nasi pasażerowie mogą czuć się bezpiecznie. Każdy nasz samolot jest poddawany szczegółowym badaniom technicznym – przekonywał prezes PLL LOT. Do końca tego roku na serwisowanie swojej floty przewoźnik wyda 341 mln złotych.

Awaryjne lądowanie

Boeing 767 Polskich Linii Lotniczych LOT wylądował 1 listopada po południu awaryjnie na stołecznym lotnisku. Maszyna nie mogła wysunąć podwozia, więc pilot posadził samolot "na brzuchu". Na pokładzie było 220 pasażerów i 11 członków załogi. Nikt nie został ranny.

Przyczyny awarii ustala Państwowa Komisja Badania Wypadków Lotniczych. Sprawą zajmuje się też prokuratura.

fot. Maciej Wężyk/tvnwarszawa.pl
fot. Maciej Wężyk/tvnwarszawa.pl
fot. Maciej Wężyk/tvnwarszawa.pl
fot. Maciej Wężyk/tvnwarszawa.pl
fot. Maciej Wężyk/tvnwarszawa.pl
fot. Maciej Wężyk/tvnwarszawa.pl
fot. Maciej Wężyk/tvnwarszawa.pl

bf/par