Pojedynek na słowa. Squattersi kontra burmistrz

Warszawa

Burmistrz Wojciech Bartelski kontra squatters Antoni Wiesztord

- W mieście jest kilkadziesiąt tysięcy pustostanów. Dlaczego nie można z nich korzystać? – dopytują się squattersi, którzy w poniedziałek zajęli jeden ze śródmiejskich lokali. Porozmawiać przyjechał z nimi burmistrz dzielnicy: - Działajcie według cywilizowanych reguł gry. Dlaczego nie przyszliście do dzielnicy, zapytać o warunki najmowania budynku? – dopytywał się Wojciech Bartelski.

Tym razem squattersi nie zostali zignorowani przez urzędników. Bartelski pojawił się na terenie zajętej przez nich starej przychodni przy Skorupki jeszcze przed południem. Znany jako zadeklarowany liberał burmistrz długo dyskutował z jednym ze squattersów - Antonim Wiesztordem.

- Pan jest anarchokapitalistą. My nic od pana nie chcemy. Niech pan da nam spokój i niech pan pozwoli nam zajmować pustostany i je remontować – mówił wyraźnie przejęty Antoni Wiesztord.

Mogliście użytkować, ale nie zapytaliście

- Działajcie według cywilizowanych reguł gry. Wybrana grupa mogła zająć ten pusty lokal i go zagospodarować na krótki czas przed zwrotem w prywatne ręce. Dlaczego nie przyszliście do dzielnicy, zapytać o warunki najmowania budynku? To jest ruina. Każdy kto chciał, mógł użytkować ten lokal po kosztach użytkowania – odpowiedział burmistrz Bartelski.

- Squattersi nie mogą sobie pozwolić na kredyty na 40 lat, wszyscy mają umowy śmieciowe, więc muszą zajmować pustostany – komentował zachowanie squattersów Atoni Wiesztord.

- Weszliście tu by robić zadyme, a nie rozmawiać o realnym problemie. Policja stoi tu i pilnuje porządku w imie rządów prawa. Wyłamaliście zamki do tego budynku. To jest włamanie – mówił burmistrz Bartelski.

Burmistrz Wojciech Bartelski kontra squatters Antoni Wiesztord

Kto tu odwraca kota ogonem?

- To policja robi zadymę, tu ludzie prowadzili działalność społeczną i kulturalną. Policja zrobiła burdę i chce wyrzucić ludzi. Ten budynek jest nikomu nie potrzebny – włączył się do dyskusji kolejny squatters.

- Żyjecie w alternatywnej rzeczywistości. Gdzie policjanci mają pałki? Nikt was nie pałuje – studził emocje burmistrz Bartelski.

W tym momencie Atoni Wiesztord stwierdził, że ma prawo przebywać na chodniku odgrodzonym od dyskutujących taśmą policyjną. – Chcę przeczytać wyrok trybunału konstytucyjnego, o tym, że legalne są spontaniczne protesty – powiedział Wiesztord i przekroczył taśmę. – Chodnik to teren publiczny, a nie prywatny – mówił.

- Ale jest oddzielony – odpowiedział policjant pilnujący zgromadzenia. Tłum zaczął skandować: "Policja łamie prawo". Doszło do kolejnej przepychanki z mundurowymi.

- W wyniku tych przepychanek został ranny policjant, a dwie osoby zostały zatrzymane - poinformował rzecznik policji, Maciej Karczyński.

Burmistrz bierze czas

Kilka godzin później burmistrz Śródmieścia poinformował na konferencji, że wspólnie ze squattersami dali sobie czas do wtorku. Poprosił policję, by na razie wstrzymała się z interwencją i usuwaniem squattersów: - Nie chcemy eskalować napięcia. Nie zależy nam na rozwiązaniach siłowych. Użyjmy na razie siły argumentów - apelował Bartelski.

Urzędnicy mają się spotkać z przedstawicielami squattersów o 13.00.

Bartosz Andrejuk - b.andrejuk@tvn.pl