"Podpalają, żeby zaistnieć. Czasem z zazdrości"

Warszawa

Dawid Krysztofiński/tvnwarszawa.plPodpalają z różnych powodów

Podpalają żeby zaistnieć, z zazdrości o dziewczynę, dla źle pojętej zabawy. Czasem są to osoby chore psychicznie i niepoczytalne. Nie można mówić o jednym typie podpalacza - zwraca uwagę policja. Rzecznik komendy głównej uspokaja jednocześnie: serie podpaleń to rzadkość.

- Nie ma reguły, która wskazywałaby na osoby o konkretnych cechach - mówi o podpalaczach Mariusz Sokołowski, rzecznik KGP. - Jednym razem mamy doczynienia z piromanem, innym: z osobą chorą psychicznie. Czasami będzie to głupi wybryk człowieka, który chce się "zabawić", czasem zaistnieć w swoim środowisku - wymienia.

O badaniach decyduje prokurator

Dlatego policja drobiazgowo bada każdą sprawę, zanim postawi podejrzewanemu zarzuty.

W czasie śledztwa czasem pomagają biegli psychiatrzy. Jeśli poszukiwania podpalacza dopiero trwają, sporządzają jest jego profil psychologiczny, który może być pomocny przy ustalaniu sprawcy. Po zatrzymaniu podejrzanego, opinia lekarzy też jest czasem brana pod uwagę. - O tym, czy taka osoba będzie w ramach postępowania procesowego przebadana przez psychiatrę, zadecyduje prokurator, który zleca przeprowadzenie badań przez biegłego - mówi Sokołowski.

Czy podejrzewany będzie przebadany?
Dawid Krysztofiński/tvnwarszawa.pl

Do kilku lat więzienia

Powody podpalenia, skala zniszczeń - to wszystko jest później brane pod uwagę przez sąd.

- To, jak wysoka będzie kara, zależy od sądu, który bierze pod uwagę motywy działania sprawcy, wartość strat - wyjaśnia Sokołowski. - Tego rodzaju przestępstwo może być traktowane jako zniszczenie mienia, ale też jako spowodowanie zagrożenia dla bezpieczeństwa powszechnego. Wszystkie te przestępstwa są zagrożone karą do kilku lat pozbawienia wolności - opisuje.

Co grozi podpalaczom?
Dawid Krysztofiński/tvnwarszawa.pl

Zemsta, zazdrość, wybryk?

Policja ma do czynienia zarówno z seriami podpaleń, jak i pojedynczymi przypadkami. - W grę wchodzi wyłudzanie odszkowowania, wybryki chuligańskie, próba zemsty, czasem jest to kwestia zawiedzionej miłości, czasem rozliczeń finansowych - wymienia rzecznik Komendy Głównej. - Przypadki, w których podpalono kilka samochodów, na przestrzeni ostatnich 15 lat zdarzały się niezmiernie rzadko - zatrzega.

Dwie głośne serie podpaleń prasa opisywała jeszcze w ubiegłym roku. Dotyczyły Krakowa i Lublina. - W obu przypadkach zatrzymano osoby, które są ospowiedzialne za podpalenia. Z tego co wiem, do sądu jeszcze te sprawy nie trafiły - precyzuje Mariusz Sokołowski.

Różne motywy podpaleń

Szczegóły sprawy tajne

Obecnie stołeczna policja pracuje nad sprawą podpalenia 7 samochodów na ulicy Oleandrów. - Spaleniu uległy samochody różnych marek, na tablicach rejestracyjnych zarówno warszawskich, jak i z innych miast - mówi reporter tvnwarszawa.pl, Dawid Krysztofiński.

Na podstawie zeznań świadków i nagrań monitoringu wytypowano osobę, która może stać za tymi zdarzeniami.

- Osoba ta jest przesłuchiwana - mówi Maciej Karyczński, rzecznik KSP. Zatrzymany mężczyzna był już wcześniej zatrzymany za podpalenie 9 aut w Śródmieściu i Ursusie.

- W szczegóły tej sprawy objęte są tajemnicą policyjną - dodaje Karczyński. - Zależy nam, aby zatrzymać właściwą osobę i przedstawić jej właściwe zarzuty.

W tej okolicy już wcześniej dochodziło do podpaleń. Czy sprawcą jest jedna osoba? To również badają śledczy.

mz