"Poczułem silne szarpnięcie. To była pirania"

Warszawa

Sebastian/ Kontakt24Zdjęcie dostaliśmy na Kontakt24

– Łowiliśmy ryby, nagle poczułem silne szarpnięcie. Okazało się, że to była pirania. Na oko półkilogramowa – opisuje wędkarz, który zdjęcia ryby wysłał na Kontakt24. Informuje, że wszystko działo się nad Gliniankami Sznajdra na Bemowie. Sprawą zainteresowały się urząd i straż miejska.

- Najgorsze jest to, że w tych gliniankach przebywają wędkarze, kąpią się dzieci. Przestrzegam wszystkich, którzy się tam wybierają. Piranii może być więcej niż jedna! – alarmuje w rozmowie z tvnwarszawa.pl pan Sebastian.

Ostatni przypadek 8 lat temu

Skąd w zbiorniku mogła wziąć się drapieżna ryba, która na co dzień zamieszkuje wody Ameryki Południowej?

- Prawdopodobnie ktoś tam ją wpuścił, może jakiś akwarysta? – przypuszcza Antoni Kustusz, rzecznik prasowy Polskiego Związku Wędkarskiego.

Z kolei komendant warszawskiego oddziału straży rybackiej Artur Stolarski przewiduje, że piranie długo nie pożyją w bemowskim zbiorniku.

– Nie przetrwają tam zimy. W ogóle warunki panujące w polskich wodach nie są odpowiednie dla tego gatunku ryb – ocenia komendant.

I dodaje: - Ostatni raz piranię na Mazowszu złowiono osiem lat temu w Jeziorze Zegrzyńskim.

Bemowo zbada sprawę

Jak mówią wędkarze, odłowienie ryb musi zlecić zarządca terenu. Ustaliliśmy, że to dzielnica Bemowo.

– W czwartek od rana nasi pracownicy będą się zajmować sprawą – zapewnia Mariusz Gruza, rzecznik prasowy urzędu dzielnicy Bemowo.

– Trzeba tam wykonać odłowienie selekcyjne. Do sieci trafi wszystko, później trzeba będzie wyjąć nich piranię, a reszta ryb zostanie ponownie wpuszczona – opisuje procedurę Kustusz.

Informacja o piraniach trafiła również do straż miejskiej. Funkcjonariusze mają pojawić się na miejscu - zapewniła rzeczniczka formacji, Monika Niżniak.

"Wielkiej krzywdy nie wyrządzi"

Czy piranii należy się bać?

W ubiegłym roku podobnego znaleziska dokonano w Jeziorze Popielewskim w Wielkopolsce. Wtedy ichtiolog ocenił w rozmowie z TVN24:

- Tych ryb nie ma się co bać. Pirania wielkiej krzywdy człowiekowi nie wyrządzi. Może najwyżej "skubnąć", jak kot - porównał ekspert.

W środę wieczorem Niżniak dodała: - Ichtiolog z warszawskiego zoo zobaczył zdjęcie internauty. Ocenił, że jest to pirania roślinożerna - poinformowała rzeczniczka straży miejskiej.

bf/mz