Po "czterech śpiących" nie ma już śladu

Warszawa

fot. Lech Marcinczak/tvnwarszawa.pl
fot. Lech Marcinczak/tvnwarszawa.pl
fot. Lech Marcinczak/tvnwarszawa.pl
fot. Lech Marcinczak/tvnwarszawa.pl
fot. Lech Marcinczak/tvnwarszawa.pl
fot. Lech Marcinczak/tvnwarszawa.pl
fot. Lech Marcinczak/tvnwarszawa.pl
fot. Lech Marcinczak/tvnwarszawa.pl
fot. Lech Marcinczak/tvnwarszawa.pl

Po pomniku Braterstwa Broni, który blokował prace na placu budowy stacji metra Dworzec Wileński, nie ma już śladu. Elementy monumentu będą teraz konserwowane, a prace przy budowie ostatniej stacji centralnego odcinka mają ruszyć z kopyta.

- 30 procent płyt było uszkodzonych, pozostałe trafiły już do renowacji – mówi Mateusz Witczyński, rzecznik spółki AGP, wykonawcy budowy centralnego odcinka II linii metra. Monument był rozbierany przez dwa tygodnie. Prace rozpoczęły się 8 listopada. Najpierw zdjęto figury, potem rozebrano cokół.

80 metrów dalej

Monument, po konserwacji, w ciągu miesiąca ma trafić w inne miejsce: około 80 metrów od dotychczasowej lokalizacji, w stronę ul. Cyryla i Metodego.

Za późno decyzja

Czy teraz prace przy Dworcu Wileńskim ruszą pełną parą? – Z całą pewnością – zapewnia Witczyński.

O tym, że pomnik trzeba będzie przenieść wiadomo było już w chwili, gdy rozstrzygano przetarg na budowę centralnego odcinka II linii. Jednak prawomocną decyzję o jego przeniesieniu prezydent miasta podjęła dopiero pod koniec października. Dwa tygodnie po zamknięciu pl. Wileńskiego dla samochodów. Pomnik, który znalazł się dokładnie na środku placu budowy, stał się dla wykonawcy dobrą wymówką, przed szybkim otwarciem frontu robót.

Tymczasem czas ucieka, bo według harmonogramu rozpoczęcie budowy stacji opóźniło się o pół roku. Prezes AGP przyznaje, że stacji może nie udać się ukończyć w 2013 roku.

mjc/par