Przygotuj się na:

MECZ NA STADIONIE NARODOWYM

We wtorek na Stadionie Narodowym reprezentacja Polski zagra ze Słowenią. To oznacza utrudnienia dla mieszkańców, szczególnie na Saskiej Kępie. Kibice pojadą komunikacją miejską za darmo.

Po co nam tunele warte miliardy

Warszawa

Tunel Wisłostrady budzi sporo kontrowersji /fot. tvnwarszawa.pl

Tunel pod ulicą Okopową, podziemna linia tramwajowa pod Dworcem Zachodnim, przykrycie Trasy Łazienkowskiej – ratusz planuje część arterii komunikacyjnych schować pod ziemią. Gdyby zrealizować wszystkie te plany, inwestycje trzeba by liczyć w miliardach złotych. -Czy Warszawę naprawdę na to stać? - denerwują się często internauci. -Tak się teraz projektuje miasta – tłumaczy urbanista Grzegorz Buczek.

Miasto planuje w bliżej nieokreślonej przyszłości budowę co najmniej kilku dużych tuneli komunikacyjnych: pod Dworcem Zachodnim (tramwajowy), wzdłuż Okopowej, pod Ursynowem (południowa obwodnica), o II linii metra pod Wisłą nie wspominając. Gdyby dodać do siebie koszty tych inwestycji wyszłoby grubo ponad miliard zł.

"Żeby zbić kasę"

- Kolejny "niczym nie udokumentowany" pomysł żeby zbić kasę na przekrętach. Po co komu ten tunel?! - komentował pomysł chowania Okopowej pod ziemią internauta Wojtek. Nie był w takiej ocenie odosobniony. Gdy w tvnwarszawa publikujemy informacje o pomysłach budowy kolejnego tunelu zwykle pojawiają się głosy sceptyków.

Kiedy okazało się, że II linia metra ma przechodzić pod dnem Wisły zaczęły się pytania: -Czemu nie mostem? Byłoby taniej.

Gdy pisaliśmy o pomyśle poprowadzenia południowej obwodnicy Warszawy częściowo w tunelu pod Ursynowem, również odezwali się oburzeni. - Zachciało się kosztownych tuneli pod dzielnicą to niech teraz stoją w korkach – pisał internauta HaterGonnaHate o tym, dlaczego od lat obwodnica nie może powstać.

Przy okazji planu

Dlatego przy okazji niedawnego uchwalenia planu zagospodarowania przestrzennego rejonu ul. Okopowej postanowiliśmy zapytać specjalistę: po co w ogóle projektować kosztowne, podziemne konstrukcje, jakie stwarzają problemy dla inwestorów i jakie korzyści mogą przynieść mieszkańcom? Przeczytajcie rozmowę z urbanistą Grzegorzem Buczkiem.

Maciej Czerski: Dlaczego urbaniści chcą chować wszystko do tuneli?

Grzegorz Buczek: Przykrywanie tras komunikacyjnych spełnia kilka bardzo ważnych funkcji. M.in. pozwala połączyć tkankę miejską. Oddziela ruch tranzytowy od lokalnego. Sprawia, że miasto staje się znacznie bardziej przyjazne dla mieszkańców. Pozwala też dwukrotnie wykorzystać ten sam teren, co w dużych miastach, gdzie ceny gruntów są wysokie, jest szczególnie istotne.

Ale strasznie dużo kosztuje. Budowa estakad jest średnio dwa razy tańsza, niż budowa tunelu. Dlaczego nie planujemy wiaduktów?

Estakady stwarzają wiele innych kłopotów – bardzo ingerują w miejski krajobraz, stwarzają dodatkowe źródło hałasu i spalin. Tak budowano w miastach Stanów Zjednoczonych w latach 70. Teraz urbaniści mają inne podejście.

Dlatego będą powstawać kolejne tunele takie jak np. ten wzdłuż Wisłostrady?

Myślę, że tak. Bo idea jest słuszna. Tunel Wisłostrady, przez wielu krytykowany, pozwolił zbliżyć do rzeki miasto, które w znacznej części jest od niej odcięte sześciopasmową arterią. Poza tym, gdy ciągi komunikacyjne schowamy pod ziemię, zyskamy teren do zagospodarowania. Nie byłoby Centrum Nauki Kopernik, gdyby nie tunel.

Ale gigantycznych pieniędzy włożonych w jego budowę, odzyskać się nie udało, choć taki był plan.

To szerszy problem. W polskim ustawodawstwie od lat nie udaje się załatwić bardzo ważnej kwestii, mianowicie możliwości podzielenia własności w obrębie jednej działki. To bardzo ważne w inżynierii finansowania inwestycji, która przeważnie jest kredytowana. Banki wymagają zabezpieczenia w postaci prawa do gruntu, a ktoś kto buduje nad drogą, albo np. linią kolejową, prawa do gruntu nie ma szans uzyskać. Droga należy bowiem do Skarbu Państwa.

Skoro tak jest, to czemu radni uchwalili właśnie plan zagospodarowania okolic ul. Okopowej. Przecież tam, jednym z podstawowych założeń jest budowa tunelu, nad którym grunty mają być przeznaczone pod zabudowę mieszkaniową.

Ten plan wyprzedza obecną rzeczywistość prawną. Jego autorzy zakładają, że w perspektywie najbliższych lat parlamentarzyści uporają się z tym problemem i założenia tego planu będą możliwe do realizacji. W obecnej sytuacji zabudowanie tego terenu jest mało prawdopodobne, bo inwestor musiałby wyłożyć gotówkę i ponieść spore ryzyko. Tak stało się przy budowie dawnej Ikei przy Alejach Jerozolimskich (budynek jest zbudowany nad linią średnicową), ale to był wyjątek. Ostatnio, gdy PKP zbywało działkę przy Chmielnej, to sprzedało jedynie tą część obok tunelu. Pozostały fragment terenu poczeka na zmiany w prawie.

W takim razie autorzy Muzeum Historii Polski trochę się pospieszyli rozstrzygając konkurs na budynek zawieszony nad Trasą Łazienkowską?

Niezupełnie. Utrudnienia w polskim prawie występują dla prywatnych inwestorów. Jeśli budowa ma być finansowana z budżetu samorządu, czy centralnego, jest prościej. Problem z MHP nie jest natury formalnej, ale samego wygospodarowania środków w ministerstwie kultury. Wiadomo, mamy teraz ciężkie czasy.

rozmawiał Maciej Czerski