Płocka drugą Świętokrzyską? "Grozi nam betonowa pustynia"

Warszawa

Budowa metra na PłockiejTomasz Zieliński, tvnwarszawa.pl
wideo 2/4

- Czy Woli grozi "Świętokrzyska bis"? - pyta dzielnicowa radna Aneta Skubida. Prezentuje też dokumenty zdobyte od Metra Warszawskiego i przekonuje, że po wycince drzew na Płockiej i Młynowie, wykonawca drugiej nitki podziemnej nie planuje nowych nasadzeń.

- Z dokumentów, do których dotarłam wynika, że nie przewiduje się żadnych nasadzeń zastępczych w rejonie budowy stacji metra Płocka, gdzie wycięto 85 drzew i Młynów, gdzie wycięto 19 drzew - twierdzi radna.

Podkreśla, że mieszkańcy są zbulwersowani. Po pierwsze – rozmiarami wycinki. Po drugie - brakiem planowanych nasadzeń. - Liczymy jednak, że uda się zmienić te plany i nie grozi nam betonowo-szklana pustynia - przyznaje Skubida.

Drzewa w innym miejscu

Według informacji radnej, wykonawca metra, którym jest firma Gulermark zaplanowała nasadzenia zastępcze, ale w innym miejscu. Zamiast w rejonie Płockiej miałyby się pojawić u zbiegu Okopowej i Anielewicza.

Nie ukrywa też obaw, że ulica Płocka powtórzy przypadek Świętokrzyskiej. Ta po zdjęciu barierek ogradzających budowę metra okazała się być betonową pustynią z drzewami niemal wyłącznie w donicach. Dziś na skutek sprzeciwu mieszkańców trwa przebudowa ulicy - krzewy i drzewa mają być zasadzone już bezpośrednio w ziemi. - Często słyszymy głosy: "nie można było tak od razu", "kto musiał na tym zarobić". Uczmy się na błędach innych, zamiast je powtarzać - apeluje radna.

I przestrzega dalej, że nasadzenia na skwerach i w parkach być może są łatwiejsze do wykonania, ale nie są adekwatnym zastępstwem za wycinki wzdłuż ruchliwych ulic i osiedli mieszkaniowych.

Dokument techniczny

Po wyjaśnienia skierowaliśmy się do firmy Gulermark odpowiadającej za budowę metra. Jej rzecznik Bartosz Sawicki informuje na wstępie, że nasadzenia zastępcze muszą być wykonane "jeden do jednego" - czyli tyle drzew musi zostać posadzone, ile wycięto. Takie są wymagania uzyskania decyzji środowiskowej.

- Dokument, który opublikowała radna Skubida jest czysto techniczny. Musieliśmy go złożyć do wydania decyzji administracyjnej pozwalającej na wycinkę, żeby móc ją w ogóle rozpocząć. Musieliśmy też zaproponować jakieś miejsca [na nasadzenia - red.] - wyjaśnia.

Dlaczego wybrano akurat rejon stacji Księcia Janusza, a nie Płocką? - W momencie składania tych wniosków, przed rozpoczęciem prac nie byliśmy w stanie stwierdzić, w których miejscach drzewa będą nasadzane - przekonuje.

Dopytywany wprost, czy w takim razie zapisy z dokumentacji nie obligują ich do nasadzeń w zadeklarowanych miejscach przyznaje: Nie, nie są wiążące.

Donic nie będzie

- Dokumentem wiążącym będzie dopiero projekt wykonawczy, nad którym prace właśnie trwają i który będzie uzgadniany z inwestorem [czyli z miastem - red.]. To on będzie opisywał miejsca nowych nasadzeń i rodzaje drzew, które będą sadzone - zapewnia.

Pytany bezpośrednio o rejon Płockiej i Młynowa informuje, że drzewa zostaną zasadzone, ale "jest za wcześnie, aby mówić, ile ich będzie". To ma zależeć od infrastruktury samej stacji: odległości, okablowania, rur. - Razem z inwestorem dołożymy wszelkich starań, żeby jak największa liczba drzew i krzewów zostały posadzone na terenie realizowanych obiektów, czyli w obrębie tych stacji - deklaruje miękko.

Zapytamy czy szykuje się powtórka ze Świętokrzyskiej? - Zapewniam, że drzew w donicach nie będzie. Będziemy sadzić bezpośrednio w ziemi - deklaruje.

kw/b