Plan awaryjny dla podziemnych parkingów

Warszawa

TVN 24Parkingowe problemy

Na placu boju pozostały trzy firmy, które zgłosiły chęć budowy podziemnych parkingów za własne pieniądze. Ale szansę na realizację tego planu maleją z miesiąca na miesiąc. Miasto coraz poważniej rozważa wariant, w którym samo zrealizuje tę kosztowną inwestycję.

Początkowo chętnych do budowy postojów pod ziemią było sześć firm. Po trzech latach rozmów i analiz w grze pozostała tylko połowa z nich. Oficjalnie negocjacje dotyczące warunków umowy w ramach partnerstwa prywatno-publicznego (PPP) trwają. Jak mówi nam wiceprezydent Warszawy Michał Olszewski rozmowy przedłużają się, bo partnerzy zgłaszają bardzo dużo uwag. Ale pojawiają się wreszcie konkretne terminy.

Wynik za kilka miesięcy

- We wrześniu ma być zakończony etap negocjacji i wezwanie do składania ofert dla tych trzech firm. Na przełomie 2015 i 2016 poznamy wynik – mówi Michał Olszewski. Wiceprezydent miasta dopuszcza jednak sytuację, w której konkretne oferty w ogóle nie wpływają.

- Obserwujemy co się dzieje na rynku, ostatnio w Gdańsku miasto wycofało się z podobnej transakcji ze względu na słabe warunki, które zaproponowali prywatni partnerzy. Stąd szykowanie się do wariantu awaryjnego – przyznaje.

Pierwotne założenie było takie, że firmy budują parkingi za własne pieniądze, w zamian za co przez kolejnych 30-40 lat czerpią dochody z ich obsługi. Wariant awaryjny oznaczałby, że miasto bierze koszty budowy na siebie. Rozważana jest też opcja pośrednia – gdzieś buduje partner prywatny, gdzieś indziej miasto. O konkretach będzie można rozmawiać jednak dopiero, gdy poznamy oferty firm. - Nie będę wróżył z fusów, wciąż nie wiemy ile uda się zakontraktować w ramach transakcji PPP – tłumaczy Olszewski.

Problemy z partnerstwem

Każdy z partnerów mógł wybrać jedna lub kilka ze wskazanych przez miasto lokalizacji. Były to pl. Powstańców Warszawy, pl. Trzech Krzyży, okolice pl. Wilsona, ul. E. Plater, ul. Wybrzeże Gdańskie, pl. Konstytucji, pl. Bankowy i Mariensztat. Miesiąc temu, w rozmowie z "Gazetą Stołeczną", wiceprezydent Jacek Wojciechowicz jako najpilniejsze wymienił dwa pierwsze place oraz trzeci spoza listy przedstawionej prywatnym partnerom – pl. Teatralny.

Dlaczego plan budowy parkingów w ramach PPP idzie jak po grudzie? Decydujące są dwie kwestie: brak jasnej deklaracji miasta o "wycięciu" w promieniu pół kilometra naziemnych miejsc parkingowych oraz ustawowe ograniczenie maksymalnej kwoty za pierwsza godzinę postoju do 3 zł.

- Boli nas wszystkich zapis w ustawie o drogach publicznych, który trzyma niepotrzebnie niską maksymalną cenę opłaty parkingowej. My, jako miasta, apelujemy o więcej swobody w kształtowaniu warunków, które pozwolą walczyć nam z problemami występującymi lokalnie. Bo to nie są problemy ogólnokrajowe. Nie chcemy, żeby ktoś podniósł kwotę w ustawie, chcemy po prostu wziąć to na siebie. Dziś mamy ręce związane ustawą – tłumaczy wiceprezydent Olszewski.

Oświetlenie w PPP

Nasz rozmówca dowodzi również, że sama ustawa jest bardzo skomplikowana. Dlatego tam, gdzie to tylko możliwe miasto korzysta z innych form współpracy np. ustawy o gospodarce nieruchomościami, na podstawie których pracuje się szybciej i skuteczniej. Jednocześnie liczy, że przepisy o PPP zostaną udoskonalone. Jednak, mimo wszystkich problemów, miasto nie zamierza się poddawać i szykujesię do kolejnych postępowań w ramach PPP.

- Mamy projekt dotyczący oświetlenia ulic i szkół w systemie modułowym – zdradza wiceprezydent i apeluje o cierpliwość. - Pamiętajmy, że to nie są transakcje na kilka lat, my się wiążemy umową na 30-40 lat. Warto poświęcić więcej czasu na przygotowanie dokumentacji, żeby uniknąć błędów – podsumowuje.

Jedynym dużym projektem w ramach partnerstwa prywatno-publicznego, który udało się wdrożyć, jest budowa 1600 wiat przystankowych. Ale on także wywołał kontrowersje.

Parking podziemny mógłby powstać nad stacją metra Plac Wilsona:

Czy w pustce technologicznej powstanie parking?
TVN24

Piotr Bakalarski