PKP chce eksmitować Muzeum Kolejnictwa

Warszawa

| Getty Imagesfot

PKP złożyło wniosek do Sądu Okręgowego o eksmisję Muzeum Kolejnictwa. Władze placówki składają swój wniosek o zawieszenie postępowania i proszą o pomoc ministra infrastruktury. Ten od prawie dwóch lat nie jest w stanie wydać żadnej decyzji w sprawie siedziby dla muzeum.

– Złożyliśmy w sądzie wniosek o wydanie nieruchomości – przyznaje Łukasz Kurpiewski, rzecznik grupy PKP. Sprawę na zlecenie PKP prowadzi prestiżowa kancelaria Smoktunowicz&Falandysz. Termin pierwszej rozprawy jeszcze nie jest wyznaczony.

Pomoże minister?

Pierwszy krok w kierunku eksmisji muzeum został postawiony. Władze placówki się tym jednak nie przejmują. – To będzie proces na lata – mówi spokojnie Ferdynand Ruszczyc, dyrektor muzeum. - Skierowaliśmy do sądu wniosek o zawieszenie postępowania do czasu rozstrzygnięcia sprawy przez ministra infrastruktury – dodaje dyrektor.

To właśnie ten resort ma się zająć problemami placówki. Zarząd województwa mazowieckiego (podlega mu muzeum) skierował do ministra wniosek o unieważnienie decyzji wojewody mazowieckiego.

Chodzi o dokument wydany w 1995 roku. Wtedy wojewoda mazowiecki podjął decyzję o przekazaniu Polskim Kolejom Państwowym w wieczyste użytkowanie 6 hektarów terenu wraz z zabudowaniami przy ul. Towarowej 1, gdzie obecnie znajduje się muzeum.

- Wniosek o unieważnienie decyzji złożyliśmy w styczniu 2010 roku – mówi Jerzy Lach, dyrektor departamentu promocji i turystyki urzędu marszałkowskiego. Dlaczego więc od półtora roku nie podjęto żadnej decyzji? – Musieliśmy wyjaśnić stan prawny nieruchomości, a w szczególności prawa przysługujące Województwu Mazowieckiemu i Muzeum Kolejnictwa – tłumaczy Teresa Jakutowicz z ministerstwa infrastruktury.

Jak udało się nam dowiedzieć do końca lipca minister ma podjąć decyzję w tej sprawie. Bez względu na to, jaka będzie to decyzja, i PKP i muzeum będzie przysługiwało prawo do ponownego rozpatrzenie sprawy przez ministra, a później przez Wojewódzki Sąd Administracyjny.

Jest plan B?

Umowa na użyczenie terenu dla muzeum wygasła w sierpniu 2009 roku. PKP proponowało podpisanie umowy na tymczasową dzierżawę terenu, jednak do tej pory do tego nie doszło. – Ani Muzeum się nie wyprowadziło, ani też nie podjęło rozmów odnośnie dzierżawy – tłumaczy Kurpiewski. Jak wyliczyło PKP, w tej chwili zadłużenie placówki to milion złotych za bezprawne zajmowanie obiektu w okolicach pl. Zawiszy.

Na początku PKP proponowało muzeum inne tereny – przy ul. Grodzieńskiej oraz działkę w Sochaczewie. Nowe miejsce dla muzeum proponowali również lokalni działacze z Bielan – jedną z nieużywanych hal na terenie Huty ArcelorMittal Warszawa. Ostatecznie jednak muzeum na żadną propozycje nie przystało.

Dyrektor Ruszczyc oraz wicemarszałek województwa, Marcin Kierwiński (PO) nie dopuszczają do siebie myśli o eksmisji. Są przekonani, że nikt nie pozwoli na wyrzucenie muzeum. – Oczywiście mamy z tyłu głowy jakiś najczarniejszy scenariusz i plan awaryjny – powiedział Kierwiński. Jaki? Nie chciał zdradzić.

Eksmisja w siedem dni

Jak ustaliliśmy, w tej chwili ani dyrekcja muzeum, ani zarząd Mazowsza nie mają pomysłu na nowe miejsce dla muzeum. Tymczasem jeżeli sąd okręgowy wyda decyzję o eksmisji, muzeum będzie musiało wyprowadzić się w ciągu siedmiu dni od uprawomocnienia się wyroku.

Jednak, żeby się wyprowadzić trzeba mieć gdzie, a przede wszystkim trzeba przygotować wszystkie eksponaty do przeniesienia w inne miejsce. – Samo przygotowanie do wyprowadzki potrwa kilka miesięcy, drugie tyle samo przenoszenie eksponatów. Trzeba mieć też pieniądze na tą trudną operacje logistyczną - mówi nam anonimowo osoba zbliżona do muzeum.

"Bezczelne żądania"

Na porozumienie w sprawie muzeum nie ma raczej co liczyć. Świadczą o tym wypowiedzi przedstawicieli obu instytucji.

- Wie Pan, dlaczego skierowaliśmy sprawę do sądu? – pyta rzecznik PKP. – Zdenerwowało nas to, że muzeum pisemnie wydaje nam polecenia, aby wykonać pilny remont budynku, który bezprawnie zajmują – irytuje się Łukasz Kurpiewski.

- Martwi nas też nieustępliwość muzeum i brak woli podjęcia jakichkolwiek rozmów – żali się rzecznik PKP.

- To PKP nie chce z nami rozmawiać – odpiera zarzuty dyrektor Muzeum Kolejnictwa.

Bartłomiej Frymuspar