PiS nie dało rady odwołać burmistrza Śródmieścia

Warszawa

| Newspixfot. TVN Warszawa

Wojciech Bartelski pozostanie na swoim stanowisku - zdecydowali radni Śródmieścia. Dymisji burmistrza dzielnicy chcieli samorządowcy PiS. Ich zdaniem Bartelski z naruszeniem prawa wynajął Polskiemu Związkowi Szachowemu lokal w Al. Jerozolimskich. Posiedzenie rady nie obyło się bez dyskusji pełnej oskarżeń i ironii. Nie zabrakło też śpiewu i transparentów.

Niespodzianki nie było - w tajnym głosowaniu burmistrz został obroniony. Za jego odwołaniem głosowało 6 osób, przeciw 12, 2 osoby wstrzymały się od głosu. Emocje przyniosła za to blisko trzygodzinna dyskusja.

Jeszcze przed rozpoczęciem sesji, radny PO Daniel Łaga przyniósł gadżety związane z szachami (m.in. czapeczki i kubki), przy ścianie ustawił dwa mini-transparenty, jeden z napisem - „PiS chwilę skupienia, szachy to gra, która wymaga myślenia". Później, w rytmie stadionowych przyśpiewek hasło wyśpiewał.

"Ujawnili spisek"

Chwilę po godz. 15 zabrał głos przedstawiciel wnioskodawców. - Może się wydawać, że pieniądze, które dzielnica mogła zarobić na tym lokalu nie są duże. Ale wpisuje się to w działania Platformy w całym mieście - mówił Krzysztof Górski z PiS. I zaczął wyliczać, że w mieście brakuje pieniędzy na zasiłki i wsparcie dla potrzebujących, dorzucił też remonty ulic m.in. na Starówce czy Mariensztacie. – Burmistrz jest przedstawicielem władz miasta w dzielnicy - dodał.

Długo na odpowiedź burmistrza nie trzeba było czekać. - W tym wniosku chodzi o to, żeby pokazać, że Platforma źle rządzi miastem, że są podwyżki. Dzisiejsza sesja zbiega się z wczorajszą sesją rady miasta, gdzie radni PiS atakowali PO - mówi Bartelski. Dalej odnosił się już do zarzutów związanych z wynajmem lokalu przy Jerozolimskich. - Opiszę "spisek", który ujawnili radni PiS. Mój spisek ze związkiem szachowym, bo w końcu jestem wielbicielem szachów - ironizował Bartelski.

Przypomnijmy - radni PiS przekonywali, że „lokal został wynajęty, jako zastępczy, przy czym jego powierzchnia dwukrotnie przekracza powierzchnię lokalu dotychczas zajmowanego przez najemcę". Ich wątpliwości budzi też stawka wynajmu.

Kultura czy bank?

- Blisko połowę nowego lokalu zajmuje piwnica. Tak naprawdę to nowy lokal ma 125 mkw, stary na Czerniakowskiej miał 100 mkw. Wtedy całość zajmowało biuro związku, teraz tylko 40 metrów, reszta jest otwarta, dla mieszkańców - precyzował Bartelski. I przypominał, że lokal przy Jerozolimskich ma długą historię. Wcześniej działał tam bar średnicowy, którego zadłużenie sięgnęło 220 tys. zł. - Wspólnota mieszkaniowa zadecydowała, że zgadza się w tym miejscu na bank albo kulturę - zaznaczył Bartelski.

Radni PiS podważali też stawkę wynajęcia lokalu: "Stawka czynszowa za lokal zastępczy została wynegocjowana na poziomie niższym niż stawka za lokal dotychczas zajmowany, pomimo że lokalizacja nowego lokalu jest znacząco lepsza niż. poprzednia" - piszą w uzasadnieniu wniosku o dymisję, i wyliczają różnice pomiędzy oboma lokalizacjami. „Teraz umiejscowienie w ciągu jednej z głównych ulic miasta – poprzednio ul. Czerniakowska 126a w okolicach ul. Szwoleżerów, wejście bezpośrednio z ulicy – poprzednio było z klatki schodowej, lokal umiejscowiony we frontowej części budynku na parterze – poprzednio oficyna, I piętro".

- Przepisy na to zezwalają - mówi Bartelski. I dodaje, że podobną, mniejszą stawkę, ma 150 podmiotów w Śródmieściu.

- W takim miejscu, gdzie sąsiedzi płacą po 300 zł za mkw. nie powinno się wynajmować lokalu za 12 zł za mkw. - zwraca jednak uwagę Wojciech Chojnowski z PiS.- Interesuje mnie też kwestia wynajmu w ciągu handlowym - dodaje. Burmistrz ripostował: - Tam są sklepy. Nie ma alkoholu i nie będzie, i dobrze, bo to nie jest miejsce na alkohol - mówił Bartelski.

Radni PiS podnosili, że burmistrz nie ogłosił przetargu na lokal, a po prostu go wynajął związkowi. Ich zdaniem odpowiednie zarządzenie prezydent miasta na to nie zezwala, gdy lokal jest w ciągu usługowo-handlowym. Burmistrz podkreślał, że władze miasta uchwały dzielnicy w sprawie wynajęcia lokalu nie odrzuciły.

"To dobry ruch"

Głos zabrało też SLD. - Mamy za co Pana nie lubić, panie burmistrzu, przypomnę choćby sesję o podwyżkach z tytuły za użytkowanie wieczyste - mówił Przemysław Zając. - Ale dziś zajmujemy się wnioskiem PiS - chybionym i politycznym. W przypadku lokalu dla szachistów burmistrz Bartelski wykorzystał prawo w słusznej sprawie, żeby pomóc - dodał. I zaznaczył, że SLD nie poprze wniosku o odwołanie burmistrza.

W obronie burmistrza stanął też Marek Borowski, były marszałek sejmu, który jest wielbicielem szachów. - Jak wiadomo, Polska jest krajem afer, ale szachowej jeszcze nie było – ironizował Borowski. - Powinniśmy się cieszyć, że w tym miejscu, w taki sposób promujemy szachy. To był dobry ruch burmistrza - przekonywał.

- Burmistrz nie zrobił nic niezgodnego z literą prawa. Na tym powinniśmy dyskusję zakończyć – przekonywał Grzegorz Rogólski (PO).

ran/mz