"Piłkarzy dopadł wirus". Trener Legii tłumaczy kompromitację

Warszawa

W pierwszym meczu drugiej rundy eliminacji Ligi Mistrzów Legia zaprezentowała się fatalnie i zasłużenie przegrała u siebie ze Spartakiem Trnava 0:2. Przyczynę porażki tuż po meczu wskazał trener mistrzów Polski Dean Klafurić. Miał nią być wirus.

Warszawianie pierwszego gola stracili już po kwadransie. Później długo szukali odpowiedzi, ale we wtorek byli zupełnie niegroźni. Zamiast wyrównania padł kolejny gol dla mistrzów Słowacji i Legia postawiła się w bardzo trudnej sytuacji przed rewanżem.

- Nie jestem człowiekiem, który szuka wymówek. Muszę jednak wytłumaczyć dlaczego zespół tak wyglądał. Część piłkarzy oraz członków sztabu szkoleniowego zapadło na wirus i całą noc wymiotowało oraz miało gorączkę - zaskoczył na pomeczowej konferencji Klafurić.

Trener dumny

- Mieliśmy ogromny problem. Jestem dumny, że moi piłkarze mimo braku energii starali się grać na wysokim poziomie. Nie byli jednak w stanie wykrzesać z siebie więcej siły. Nie mogę powiedzieć, że zawodnicy nie walczyli. Wirus dopadł między innymi Carlitosa, Jose Kante, Arkadiusza Malarza, Domagoja Antolicia, Sebastiana Szymańskiego. To trwało również dzień wcześniej i pozostali też nie byli gotowi do gry - dodał.

Mimo fatalnego wyniku na półmetku rywalizacji chorwacki szkoleniowiec wciąż wierzy w awans swojej ekipy do kolejnej rundy eliminacji.

- Jestem pewny, że jesteśmy w stanie wygrać w Trnawie 3:0 lub wyżej. Szanuję Spartaka, ale jesteśmy dużo lepszym zespołem. Wciąż mam ważny kontrakt z Legią. Każdego dnia przygotowuję się do pracy w klubie, jakbym miał pracować tutaj przez sto lat. Zdaję sobie jednak sprawę z charakteru pracy trenera - dodał, jakby czuł, że jego stanowisko stawało się coraz bardziej zagrożone.

Legia Warszawa - Spartak Trnava 0:2 Bramki: Grendel (16), Vlasko (90+3)

CZYTAJ TEŻ NA SPORT.TVN24.PL

pqv/pm