Pijany wjechał w przystanek, zginęły dwie osoby. Jest akt oskarżenia

Warszawa

Czex / Kontakt 24Wypadek w centrum Warszawy

O spowodowanie pod wpływem alkoholu wypadku drogowego, w którym zginęły dwie osoby, warszawska prokuratura oskarżyła Andrzeja Sz., który w 2015 r. wjechał w przystanek autobusowy w centrum Warszawy. Grozi mu do 12 lat więzienia.

- Oskarżonemu zarzucono spowodowanie w stanie nietrzeźwości 31 października 2015 r. wypadku drogowego, w którym śmierć poniosło dwóch pieszych stojących na przystanku komunikacji miejskiej na skrzyżowaniu ul. Marszałkowskiej i Hożej, a następnie ucieczkę z miejsca zdarzenia - poinformował prok. Michał Dziekański, rzecznik Prokuratury Okręgowej w Warszawie.

Zabici mężczyźni mieli 33 i 47 lat. Prawdopodobnie czekali na nocny autobus.

Kierowca był pijany

Akt oskarżenia Prokuratura Rejonowa Warszawa-Śródmieście skierowała do Sądu Rejonowego Warszawa-Śródmieście. Sąd przedłużył areszt wobec Sz. na kolejne 3 miesiące.

Do wypadku doszło w nocy, ok. godz. 1. 35-letni Andrzej Sz. wjechał w przystanek autobusowy i potrącił dwóch mężczyzn. 33- i 47-latka, mimo reanimacji, nie udało się uratować. Kierowca był pijany, uciekł z miejsca zdarzenia. Policjanci zatrzymali go w domu, po dwóch godzinach. Miał wówczas 1,6 promila alkoholu we krwi.

Miejsce zdarzenia
Jan / Kontakt 24

Zaostrzone przepisy

Od 2015 r. obowiązują zaostrzone przepisy dotyczące pijanych kierowców, którzy pod wpływem alkoholu spowodowali wypadek drogowy. Okres, na jaki orzekany jest zakaz prowadzenia pojazdów, został wydłużony z 10 do 15 lat; minimalną karą są 3 lata.

Osoby kierujące pojazdem w stanie nietrzeźwości muszą się także liczyć z wysokimi karami finansowymi. Niezależnie od orzeczonej kary, sąd obligatoryjnie stosuje karę w wysokości nie mniejszej niż 5 tys. zł - w przypadku osoby, którą złapano po raz pierwszy oraz nie mniejszej niż 10 tys. zł. dla recydywistów. Jeśli kierowca spowoduje wypadek drogowy pod wpływem alkoholu, nawiązka nie będzie mogła być mniejsza niż 10 tys. zł.

Tak relacjonowaliśmy tragedię:

Mężczyzna został zatrzymany
TVN24

PAP/kw/b