Pijany tramwajarz śmiertelnie potrącił pieszego. Jest akt oskarżenia

Warszawa

Panek/wiki CC BY-SA 2.5Tramwaj Serwisowy (zdjęcie ilustracyjne)

Miał 1,5 promila we krwi. Mimo to, przyszedł do pracy i wsiadł do tramwaju. Chwilę później śmiertelnie potrącił pieszego. W chwili zdarzenia nie miał prawa jazdy, które stracił dwa lata wcześniej za alkohol. Jest akt oskarżenia w sprawie tramwajarza z Pragi.

- Do Sądu Rejonowego Warszawa Praga Północ wpłynął akt oskarżenia w sprawie 57-letniego byłego pracownika Tramwajów Warszawskich Tadeusza K. - poinformował nas Marcin Saduś, rzecznik Prokuratury Okręgowej Warszawa-Praga.

Tragiczny wypadek

Oskarżony był pracownikiem zakładu technicznego przy Obozowej. W dniu wypadku - na początku stycznia - był odpowiedzialny za transport materiałów budowlanych na Jagiellońską, gdzie odbywała się wymiana szyn na torowisku.

Mając 1,5 promila wsiadł do tramwaju typu "berlinka" i spowodował wypadek. Potrącił pieszego, ten zginął na miejscu. W akcie oskarżenia znalazły się dwa zarzuty dla mężczyzny.

Pierwszy - jak przypomina dziś Marcin Saduś - dotyczy "spowodowania wypadku ze skutkiem śmiertelnym będąc w stanie nietrzeźwości i prowadząc pojazd bez uprawnień".

Bo "pijana" jazda po Pradze nie była pierwszym tego typu zdarzeniem w jego życiorysie. W 2016 za jazdę pod wpływem alkoholu Sąd Rejonowy w Pruszkowie nakazał odebranie mu prawa jazdy. - Drugi zarzut dotyczy wielokrotnego niezastosowania się do zakazu prowadzenia pojazdów, pomimo zakazu - dodaje Saduś.

Pracodawca nie wiedział

Jak to możliwe, że Tramwaje Warszawskie nie wiedziały o utracie prawa jazdy oskarżonego? O to w styczniu pytaliśmy rzecznika Tramwajów Warszawskich. Maciej Dutkiewicz zapewniał wtedy, że do spółki nie dotarła informacja o wyroku z 2016 roku.

Teraz śledczy potwierdzili tę informację. - W toku postępowania ustaliliśmy, że pracodawca nie miał wiedzy o tym, iż kierowca nie miał prawa jazdy - mówi Saduś. Śledczy w tej sprawie przeanalizowali akta sprawy w Piasecznie oraz dokumentację ze starostwa.

- Ponadto osoby, które w tym dniu pracowały z mężczyzną nie miały świadomości, że prowadził w stanie nietrzeźwości - relacjonuje Marcin Saduś.

Złożył wyjaśnienia

57-latek przyznał się do winy, złożył obszerne wyjaśnienia. Nie uniknął też konsekwencji w pracy, z której został zwolniony dyscyplinarnie.

Grozi mu 12 lat więzienia.

Do wypadku doszło na Jagiellońskiej Mateusz Szmelter/ tvnwarszawa.pl
wideo 2/3

kz/b