Przygotuj się na:

ZIMA NA DROGACH

To właśnie teraz, gdy temperatura rano spada poniżej 7 stopni Celsjusza, a kolejki do warsztatów są krótkie, powinniśmy umówić się na sezonową zmianę opon.

Pies na smyczy za samochodem. "Za brudny, by wsiąść do środka"

Warszawa

facebook.plZdjęcie zamieściła w sieci internautka

"Kierujący tym samochodem zdecydował, że pies jest za brudny, by wsiąść do środka" - napisała na popularnym portalu społecznościowym internautka i opublikowała zdjęcie zwierzęcia, idącego na smyczy za autem. Udostępniły je już tysiące internautów. Komentujący zarzucają właścicielowi znęcanie się nad zwierzęciem. Fotografia trafiła też w ręce policji, która zapewnia, że do znęcania nie doszło.

Nietypowa sytuacja miała miejsce w ubiegłym tygodniu w Wilanowie.

"Kierujący tym samochodem zdecydował, że pies jest za brudny, by wsiąść do środka. Proszę o udostępnianie. Mam nadzieje, że znajomi tego człowieka rozpoznają go i będą wiedzieli z kim mają do czynienia" - zaalarmowała kobieta, która opublikowała zdjęcie na swoim profilu.

W sieci zawrzało. Zdjęcie było wielokrotnie udostępniane, a kierowca został oskarżony prze internautów o znęcanie się nad zwierzęciem.

"Dobrze, że ludzie reagują"

Sprawa trafiła na policję. - Dostaliśmy zgłoszenie mailowe ze zdjęciem i opisem tej sytuacji, dotarliśmy do właściciela zwierzęcia - mówi tvnwarszawa.pl Magdalena Bieniak z komendy rejonowej policji Warszawa II. W rozmowie z nami przyznaje, że jak się patrzy na zdjęcie, to można odnieść wrażenie, że zwierzę jest męczone.

Mężczyzna zgłosił się na wezwanie policji i na komendzie udzielił wyjaśnień. Okazało się, że to hodowca psów rasowych. Jak zapewnił policjantów, nie ma mowy o znęcaniu się nad zwierzęciem.

- Właściciel był zdziwiony zawiadomieniem. Tłumaczył, że pies jest rasowy, z rodowodem, bierze udział w wystawach. To zadbane zwierzę - relacjonuje policjantka.

Bieniak dodaje, że nie doszło też do wykroczenia w ruchu drogowym. - Mężczyzna jechał bardzo powoli do najbliższego hydrantu, żeby umyć psiaka - przekazuje policjantka.

I dodaje, że zgłoszenie to dobry znak. - Dobrze, że ludzie reagują. My sprawdzamy każdy sygnał, jaki dostajemy - zapewnia Bieniak.

kś/lulu