Piekarnia zbankrutowała z dnia na dzień. Pracownicy na lodzie

Warszawa

TTVLudzie zostali na lodzie

160 pracowników piekarni w Warszawie z dnia na dzień zostało na lodzie - bez pracy i bez pieniędzy. Piekarnia zbankrutowała, właściciel zniknął, ale pozostał tłum pracowników. Udało im się skłonić wspólnika właściciela do wydania świadectw pracy, by mogli, choć zarejestrować się jako bezrobotni.

To była jedna z większych warszawskich piekarni. Teraz niewiele po niej zostało. W niedziałającym zakładzie zebrali się pracownicy, którzy z dnia na dzień zostali bez pracy. Na dodatek nie otrzymali żadnych świadectw pracy, zerwania umowy ani ostatniej pensji.

Zdezorientowani ludzie zatrudnili do pomocy adwokata, który ma ich reprezentować w sądzie. Udało mu się ustalić, że pracodawca, prowadzący jednoosobową działalność gospodarczą, zniknął miesiąc temu. - Było zgłoszone jego zaginięcie. Gdy policja go odnalazła, pan oświadczył, że nie życzy sobie kontaktu z kimkolwiek - wspomina pełnomocnik.

Pracownicy piekarni nie wiedzą, czy ich szef zbankrutował, czy okradł własną firmę. Znaleźli się w trudnej sytuacji, bo oprócz tego, że nie dostali wypłaty, nie ma komu rozwiązać z nimi umowy o pracę. Oznaczało to, że nie mogli się nawet zarejestrować w urzędzie pracy i pobierać zasiłku.

Wstępne porozumienie

W zakładzie pojawił się człowiek, którego pracownicy rozpoznali jako współwłaściciela piekarni. Ten jednak nie był skory do rozmowy i uciekł przed tłumem. - Mieliśmy współwłaściciela, który - okazało się dzisiaj - nie jest współwłaścicielem - mówiła rozżalona Justyna Cieciora, jedna z byłych pracownic.

Zgromadzeni postanowili w efekcie wezwać policję i zastawili auto mężczyzny samochodami dostawczymi. - Współwłaściciele chcieli po prostu dać nogę, że oni umywają od tego ręce, zostawić nas bez żadnej odpowiedzi, bez żadnego postanowienia, co my dalej mamy ze sobą robić - mówiła zdenerwowana pracownica.

W końcu udało się uzyskać wstępne porozumienie ze współwłaścicielem firmy, który obiecał, że jeszcze w tym tygodniu wyda pracownikom wszystkie niezbędne dokumenty. Co będzie z zaległymi wypłatami, nadal nie wiadomo. Adwokat zalecił pracownikom składanie pozwów do sądu.

Czytaj także na tvn24.pl

tvn24.pl mn,aj/jk