Pewny awans Legii, Albańczycy ograni na stojaka

Warszawa

Legia Warszawa w rewanżowym meczu III rundy eliminacji Ligi Europy zagrała na pół gwizdka, mimo to bez problemów pokonała przy Łazienkowskiej 1:0 albańskie FK Kukesi. Rywala, z którym zagra o fazę grupową, wicemistrzowie Polski poznają w piątek.

Legia awansu pewna była już właściwie po pierwszym meczu. Spotkanie w Tiranie przerwano na początku drugiej połowy przy prowadzeniu gości 2:1, a później wynik zweryfikowano na walkower, a więc 3:0 dla wicemistrzów Polski.W rewanżu ekipa Henninga Berga miała więc wygrać jak najmniejszym nakładem sił, bo w przypadku naszych drużyn, każdy punkt do rankingu UEFA jest na wagę złota. Równie ważne było uniknięcie kontuzji.

Nie uniknęli kontuzji

Do przerwy nie udało się zrealizować żadnego z tych założeń. Legia grała na stojaka, w jej akcjach brakowało tempa i polotu. Biorąc poprawkę na wynik pierwszego meczu optymistycznie uznać można, że wynikało to tylko z wyrachowania.Gorzej, że tuż przed przerwą warszawianie stracili Michała Żyrę. Skrzydłowy chciał za wszelką cenę dobiec do wychodzącej poza boiskiem piłki. Skończyło się tym, że i on, i jeden z rywali wylądowali na murawie. Żyro, który w trakcie upadku mocno wygiął kostkę, na boisko już nie wrócił i musiał zostać zmieniony przez Guilherme.

Kucharczyk jak z karnego

To Brazylijczyk tuż po zmianie stron do spółki z Ondrejem Dudą przejął piłkę z prawej strony "szesnastki" Kukesi. Ten drugi pociągnął z nią do linii końcowej i dograł do Michała Kucharczyka, który był kompletnie niepilnowany i właściwie można by powiedzieć, że wykonał karnego z ruchomej futbolówki. Skutecznie.Dwadzieścia minut później Kucharczyk mógł strzelić drugiego gola w tym meczu. Skrzydłowy zakręcił na lewej stronie rywalami, ściął do środka i uderzył. W środek bramki, ale Ervis Koci i tak "wypluł" przed siebie piłkę. Aleksandar Prijović spóźnił się jednak z dobitką i zamiast umieścić piłkę w siatce, kopnął golkipera gości.Szwajcar później też miał problemy z refleksem i szybkością reakcji. W końcówce spotkania znalazł się w podobnej sytuacji - tym razem Koci odbił piłkę przed siebie po strzale Tomasza Brzyskiego, ale Prijović, zamiast dobić do pustej bramki, dał się wyprzedzić obrońcy.W 90. minucie po prostopadłym podaniu Dudy sam na sam z bramkarzem był Guilherme, ale górą w tym pojedynku był rywal. Legia jednak i tak pewnie wygrała i teraz czeka na piątkowe losowanie IV rundy eliminacji. I ona, i Lech Poznań będą w nim rozstawione.

Więcej na sport.tvn24.pl

iwan / Źródło: sport.tvn24.pl