Pamiątkowy ruszt BUW-u robi za wieszak na reklamy

Warszawa

Reklamy na ruszcie przed BUW-em | Lech Marcinczak, tvnwarszawa.pl
Reklamy na ruszcie przed BUW-em | Lech Marcinczak, tvnwarszawa.pl
Reklamy na ruszcie przed BUW-em | Lech Marcinczak, tvnwarszawa.pl
Reklamy na ruszcie przed BUW-em | Lech Marcinczak, tvnwarszawa.pl
Reklamy na ruszcie przed BUW-em | Lech Marcinczak, tvnwarszawa.pl
Reklamy na ruszcie przed BUW-em | Lech Marcinczak, tvnwarszawa.pl
Reklamy na ruszcie przed BUW-em | Lech Marcinczak, tvnwarszawa.pl
Reklamy na ruszcie przed BUW-em | Lech Marcinczak, tvnwarszawa.pl
Reklamy na ruszcie przed BUW-em | Lech Marcinczak, tvnwarszawa.pl

Choć początkowo budził spory i kontrowersje, ostatecznie stał się jednym ze znaków rozpoznawczych studenckiego Powiśla. Ale przyszedł kryzys i fragment historycznego, bibliotecznego rusztu przed BUW-em dostał nową funkcję.

Fioletowa, nitowana konstrukcja stojąca przed głównym wejściem do Biblioteki Uniwersytetu Warszawskiego na Powiślu to kawałek tak zwanego rusztu - gigantycznego regału na książki, który wypełniał stary BUW. Mimo protestów obrońców zabytków został zdemontowany, gdy stary BUW doczekał się remontu i zmienił funkcję.

Storczyki z rusztu

Fragment jednak zachowano i w 2004 roku - pomalowany na zaskakujący, ostry kolor - ustawiono przed wejściem do nowej biblioteki. Od tej pory pełni funkcję dekoracyjną i służy za punkt orientacyjny. Czasem, jako stojak rowerowy.

Teraz znaleziono jednak dla niego nową funkcję. Gdy w Warszawie trwa dyskusja o tym, jak z przestrzeni publicznej pozbyć się agresywnych reklam, na pamiątkowym ruszcie zawisły dwa banery. Jeden reklamuje odbywającą się w bibliotece ogólnopolską wystawę storczyków, a drugi informuje, że BUW ma w ofercie lokal do wynajęcia.

Kryzys tłumaczy wszystko

O estetyczne aspekty takiej formy reklamy zapytaliśmy dyrekcję biblioteki. - Staramy się tego unikać, a jeśli już się godzimy, to tylko na krótkie terminy. Reklama wystawy zniknie za kilka dni - zapewniła Beata Feliszewska odpowiadając w BUW-ie za promocję. - A ten drugi baner nie jest nasz - dodała i odesłała do władz uczelni, które od estetyki także wolą dyskusję o ekonomii. A konkretnie o kryzysie.

- Nie jestem entuzjastką tego rozwiązania, ale czasy są trudne, kryzys nie ułatwia znalezienia najemców, a w bibliotece są puste lokale - tłumaczy Anna Korzekwa, rzeczniczka uczelni. - Myślę, że ta reklama też niebawem zniknie, bo jest skuteczna. Odkąd wisi, mamy więcej telefonów z pytaniami o lokale - dodaje i zapewnia, że pamiątkowy ruszt nie zmieni się w wieszak na banery. - Na pewno nie zawiśnie tu żadna komercyjna reklama.

roody