Pablopavo: z siedzenia w Warszawie nic nie widać

Warszawa

"Z punktu widzenia w Warszawie nic nie widać"TVN24
wideo 2/4

- Mam wrażenie, że niestety w Warszawie nikt nad tym nie panuje, a jeśli ktoś panuje to deweloperzy, którzy zarabiają na tym kupę pieniędzy - tak wyburzanie zabytków skomentował w TVN24 Pablopavo, muzyk i miłośnik Warszawy.

Pablopavo zakończył właśnie trasę promującą nową płytę Ladinola. O godzinie 4 wrócił z ostatniego koncertu w Ostródzie, a już sześć godzin później o swojej twórczości i o Warszawie mówił w programie "Wstajesz i Wiesz".

Woli Grochów niż Wilanów

Paweł Sołtys od lat śpiewa o Warszawie. Nie raz w wywiadach i w piosenkach komentował sprawy stolicy. Niemal zawsze podkreśla, że interesuje go - jako artystę i warszawiaka - życie zwykłych mieszkańców miasta, szczególnie ze wschodniej części miasta.

- Grochów jest dla mnie bardziej ciekawy niż Wilanów, chodź na blokowisku obok Wilanowa się wychowałem - mówił w programie.

Co takiego ciekawego jest na Grochowie? - dopytywał prowadzący. - Ludzie i to życie, które jest mniej udawane, bardziej tradycyjne w sensie sąsiedzkim, spędzania czasu. Chociaż to się zmienia, budowane są nowe rzeczy, niestety są wyburzane stare kamienice - odpowiadał artysta.

- Oczywiście to nie jest tak, ze wszystkie kamienice powinno się zachowywać, ale mam wrażenie, ze niestety w Warszawie nikt nad tym nie panuje. A jeśli ktoś panuje to deweloperzy, którzy zarabiają na tym kupę pieniędzy, a nie ludzie, którzy znają się na literaturze i sztuce - komentował.

I dodawał, ze na co dzień jest melancholijny, dlatego z zaciekawieniem obserwuje to, co znika, przechodzi do historii.

Szuka inspiracji poza centrum

Zaznaczał jednak, że w poszukiwaniu inspiracji wyjeżdża też poza Warszawę. - Uważam, ze to jest moje szczęście, ze mogę jeździć po Polsce, bo to zmienia perspektywę myślenia o kraju, to znaczy warszawocetryczność trochę nie oddaje jak ten kraj wygląda, jacy są ludzie. To jest zawsze taka huśtawka, gdzieś gramy wielki koncert, powiedzmy w Warszawie czy Krakowie, a później jedziemy do Pleszewa. To mnie ciekawi, ludzie mnie ciekawią - komentował.- Z siedzenia w Warszawie nic nie widać - ocenił.

Pablopavo mówił również o swojej pracy. - Ja nie mam jednej metody. Czasem pisze piosenkę w trzy minuty, a czasem piszę ją kilka miesięcy. Bardzo często zapisuje sobie pomysły, jakieś zbitki słów, fragmenty. Potem kiedy trzeba nagrać płytę, wracam do nich i sklecę jakieś piosenki, opowieści. Staram się, żeby to było mniej więcej po polsku, żeby było ciekawe i wzruszające - mówił.

kz/r