Otrzymał 11 ciosów nożem

Warszawa

kspZarzut usiłowania zabójstwa usłyszał Marcin Cz.

31-letni Marcin Cz. 11-krotnie ranił swojego znajomego nożem. Gdy zobaczył w jakim stanie jest kolega, wezwał służby. Teraz grozi mu dożywocie za próbę zabójstwa. O sprawie informują policja i prokuratura.

Krwawe sceny rozegrały w nocy z 4 na 5 marca w Kobyłce. Do mieszkania 31-latka i jego partnerki przyszedł 28-letni kolega. W pewnym momencie mężczyźni zaczęli się kłócić, wyszli na zewnątrz.

Poważne zarzuty

Tam - jak podają śledczy - gospodarz zadał znajomemu 11 ciosów nożem. - Atakował głównie w okolice klatki piersiowej, dwa ciosy zostały zadane w głowę - opisuje Marcin Saduś rzecznik Prokuratury Okręgowej Warszawa Praga.

Kiedy 31-latek zorientował się, że poszkodowany jest w ciężkim stanie zawiadomił policję i pogotowie. Zaatakowany 28-latek trafił na ostry dyżur. Z kolei Marcin Cz. został zatrzymany, trafił do policyjnej celi. Miał 0,8 promila alkoholu. Po wytrzeźwieniu mężczyzna usłyszał prokuratorskie zarzuty: usiłowania zabójstwa.

- 31-latek nie kwestionował tego, że brał udział w zdarzeniu. Nie zgodził się jednak z kwalifikacją czynu - informuje Marcin Saduś.

Przesłuchana - w charakterze świadka - została również partnerka zatrzymanego.

Grozi mu dożywocie

Sąd przychylił się też do wniosku prokuratora i policjantów stosując wobec podejrzanego trzymiesięczny areszt. - Prośbę argumentowaliśmy wysoką karą, obawą matactwa oraz ucieczki - wyjaśnia rzecznik prokuratury.

Mężczyzna nie był wcześniej karany, teraz grozi mu dożywocie.

Jak podają służby, stan poszkodowanego jest nadal poważny. Mężczyzna przebywa pod opieką lekarzy w szpitalu.

Więcej o tle zdarzenia napisała "Gazeta Wyborcza". Jak czytamy w jej internetowym wydaniu, atak mógł być pokłosiem porachunków w środowisku narodowców. A partnerką walczącego o życie mężczyzny jest kobieta, która publicznie mówiła o związkach polskich biznesmenów i polityków z rosyjską mafią (formalnie jest żoną jednego z deweloperów). We wtorek na zamkniętym posiedzenie parlamentarnego zespołu ds. bezpieczeństwa miała powiedzieć, że czuje się zagrożona, dlatego prosiła posłów o ochronę.

kz/b