Oto wizytówka stolicy: dwa plastikowe wychodki

TVN Warszawa


Wizytówka Warszawy
Mateusz Szmelter, tvnwarszawa.pl

Nie tylko reklamy szpecą Dworzec Centralny. Wątpliwą wizytówką miasta są też dwie przenośne toalety, na które natkną się tuż po wyjściu z hali głównej ci, którzy będę chcieli wsiąść do autobusu. Nic nie wskazuje, by mogły zniknąć.

Przenośne toalety stoją "od zawsze" tuż obok kawałka trawnika, który kolejarze udostępniają ostatnio firmom oszpecającym miasto reklamami (po naszej ostatniej publikacji kwestię ich legalności sprawdzić miał Wojewódzki Inspektorat Nadzoru Budowlanego, ale szmata właśnie zniknęła).

Bezdyskusyjnie, toalety są przydatne. Nie dla kierowców autobusów, bo ci mają swoje WC w dyspozytorni na parterze Złotych Tarasów, lecz dla pasażerów. Szczególnie tych, którzy przesiadają się tu z jednej linii nocnej do drugiej i nie mają czasu, by biec do łazienki na dworcu. Mają też jeszcze jedną przewagę: są bezpłatne. Nie da się jednak ukryć, że dwie plastikowe kabiny to typowa prowizorka. A te, jak wiadomo, trzymają się najdłużej...

Urzędniczy ping-pong

O przyszłość toalet i szansę na trwalsze rozwiązanie problemu pytam kolejarzy. Ci od razu odsyłają jednak do... Zarządu Transportu Miejskiego (zajmuje się komunikacją, nie toaletami - przyp. red.).

Niestety, pudło. - Trudno powiedzieć, skąd pomysł, że toalety są nasze. Nadzór komunikacji miejskiej pojechał na miejsce i sprawdził. Na jednej z toalet jest naklejka ZOM, a do drugiej nikt się nie przyznaje - odpowiada Magdalena Potocka z ZTM.

Uderzam więc do Zarządu Oczyszczania Miasta. - W odpowiedzi na Pana mail informuję, że toalety przy Dworcu Centralnym ustawiono na zlecenie ZOM - potwierdza Zofia Kłyk. I dodaje: - Patrole ZOM i Straży Miejskiej stwierdziły poważny problem z utrzymaniem czystości wynikający z faktu, że potrzeby fizjologiczne nagminnie były oddawane bezpośrednio w sąsiedztwie Dworca.

Skoro udało się ustalić, do kogo należą, pytam przy okazji, czy mogłyby zostać zastąpione jakimś trwalszym rozwiązaniem. Rzeczniczka ZOM nie pozostawia jednak złudzeń: - Czystość i estetyka okolicy Dworca Centralnego znacznie się poprawiła po ustawieniu kabin. Widzimy, że toalety w tym miejscu są potrzebne, a mieszkańcy chętnie z nich korzystają, dlatego obecnie nie rozważamy ich usunięcia.

Kolejarze się nie wstydzą

Jak nie kijem go, to pałką - myślę. Skoro nie mogą zniknąć, to może mogłaby je zastąpić normalna toaleta. Akurat jest kawałek miejsca na estetyczny pawilon, jego budowa utrudniłaby w dodatku stawianie tam reklam.

Pytam więc ZOM czy istnieje projekt zrobienia w tym miejscu stałej, bezpłatnej toalety? Czuję jednak, że to byłoby zbyt proste! I rzeczywiście - pudło: - Za ustawianie toalet stacjonarnych odpowiadają zarządcy terenów. W tym konkretnym przypadku pytanie o takie plany należałoby skierować do PKP - odpowiada Kłyk.

Wracam więc do punktu wyjścia. Pytam kolejarzy, czy zamiast stawiać kolejną reklamę, nie mogliby pomyśleć o zbudowaniu porządnej toalety? Dodaję też pytanie, czy nie jest im wstyd, że jesteśmy skazani na dwa plastikowe wychodki w samym centrum miasta, w miejscu które dla wielu gości jest pierwszym widokiem po wyjściu z dworca?

- Na postawienie w tym miejscu małej architektury nie pozwala plan zagospodarowania przestrzennego - odpowiada Paulina Jankowska z biura prasowego PKP SA. I dodaje: - Wnioskowaliśmy o usunięcie tych toalet. Taką decyzję może jednak podjąć Miasto.

Miasto nie może jednak inwestować na terenie należącym do PKP, nawet jeśli aktualnie zarządza nim ZTM. Pętli przy Centralnym nie ma też na liście miejsc, w których mają stanąć nowe toalety. Pytanie o wstyd pozostaje bez odpowiedzi. Po trzech tygodniach urzędniczego ping-ponga wiem więc tylko jedno: plastikowe wychodki na nikim w PKP nie robią złego wrażenia.

Karol Kobos