Oszukiwał kobiety przez 13 lat: "Roztacza aurę wyjątkowości"

Warszawa

| PAP, TVN24, money.plTVN Warszawa

Czarował wdziękiem, uwodził i okradał. Raz był lekarzem, kiedy indziej żołnierzem czy urzędnikiem. Niczym filmowy Tulipan, Artur Buczek przez 13 lat mógł oszukać nawet kilkaset kobiet. Wpadł przypadkiem.

Ulica Ciupagi - zakład karny na Białołęce. To właśnie tam kończy się historia jednego z największych oszustów matrymonialnych wszechczasów. Przez kilkanaście lat zmieniał nazwiska, adresy, zawody. Dzięki temu przez cały czas dla policji był nieuchwytny.

- Podawał się za rehabilitanta, lekarza, byłego żołnierza armii USA, kierowcę ambasady Stanów Zjednoczonych, policjanta wydziału ruchu drogowego, a nawet inspektora NIK-u – wylicza Monika Brodowska z Komendy Stołecznej Policji.

Był przekonywaujący

Zupełnie tak, jak serialowy Tulipan potrafił doskonale się ukrywać, ale działał na jeszcze większą skalę. Jego ofiary twierdzą, że był bardzo przekonujący.

Małgorzata Pres nie widziała świata poza Arturem Buczkiem, przedstawił się jej jako pracownik nadzoru budowlanego. Mieszkali razem od pół roku. Gdy pewnego dnia wróciła do domu ale ukochanego juz tam nie było. - Zabrał gotówkę. Został mi ukradziony samochód, laptop i telefon. W sumie około 50 tysięcy – wylicza Pres.

Wzbudzał zaufanie

Pracownicy prokuratury podkreślają, że warszawski Tulipan ma w sobie to "coś". - Moim zdaniem jest sympatyczny, miły i rzeczywiście może wzbudzać zaufanie. I ma taka cechę charakterystyczną, wokół siebie roztacza aurę wyjątkowości – przekonuje Joanna Stryjecka, prokurator, która prowadzi sprawę "Tulipana"

"Ulżyło mu"

Zaczął jak miał 19 lat - oszukiwał i uwodził przez cale swoje dorosłe życie. W końcu wpadł, przez całkowity przypadek. Policjant z Woli zatrzymał go w Częstochowie. Szukając kogoś innego nagle zauważyli Buczka.

Po zatrzymaniu przestępcy... ulżyło. - Powiedział, że dosyć uciekania, że go to wszystko męczy. Mówił, że wie, że policja go ściga i że chciałby już zacząć nowe życie – przekonuje policjant operacyjny.

Nowe życie nie będzie jednak przyjemne. Za wszystkie "osiągnięcia" grozi mu do ośmiu lat więzienia. Prokuratura prosi wszystkich, którzy rozpoznają mężczyznę, o kontakt z najbliższą jednostką policji.

Leszek Dawidowiczran/roody