Przygotuj się na:

MECZ NA STADIONIE NARODOWYM

We wtorek na Stadionie Narodowym reprezentacja Polski zagra ze Słowenią. To oznacza utrudnienia dla mieszkańców, szczególnie na Saskiej Kępie. Kibice pojadą komunikacją miejską za darmo.

"Ostaniec warszawski" i kamizelka "łatająca". Największe absurdy 2017

Warszawa

tvnwarszawa.plNajwiększe absurdy 2017 roku

Do zakładki "absurdy" trafia relatywnie niewiele materiałów tvnwarszawa.pl. Zaszczyt ten spotyka wydarzenia, które młodsza część społeczeństwa skomentowałaby zapewne sformułowaniem "facepalm" obrazującym pełne zwątpienia i wyrażające załamanie ukrycie twarzy w dłoniach, zaś starsza określiłaby pewnie mianem żenady lub swojskim "o matko!".

A że pierwszy dzień roku jest dniem luźnym, pełnym poważnych planów nie zaś poważnych wydarzeń i działań, postanowiliśmy ubarwić go czytelnikom prezentując subiektywny przegląd dziesięciu najciekawszych absurdów 2017, świeżo zamkniętego roku. Zestawienie nie jest chronologiczne, a hierarchiczne.

10 - rower w powietrzu

Są miasta, w których za atrakcję turystyczną robią wiszące figury, które niczym linoskoczek, balansują na wysokości. W Warszawie taką atrakcją mógłby stać się rower wiszący. Jednak nad wodami Wisły zawisł nie jako obiekt artystyczny czy promujący idee zrównoważonego transportu, ale jako akt wandalizmu, więc nie doczekał się rozgłosu międzynarodowego.

Rower na moście | Kontakt24
Rower na moście | Kontatk24
Rower na moście | Kontakt24
Rower na moście | Kontatk24
Rower na moście | Kontakt24
Rower na moście | Kontatk24

9 - parking pod drzewkiem

Niewielki samochód, którego kierowca wykorzystał gabaryty auta do upchnięcia go na zapchanej ulicy i zdołał zaparkować, choć wielu uznałoby, że w okolicy miejsc parkingowych nie ma, otwiera serię materiałów parkingowo-drogowo-słupkowych. Nie będziemy ukrywać, że mistrzowie parkowania są grupą społeczną najczęściej dostarczającą zawartości do naszej rubryki "absurdy". Ten przykucnął pod drzewem niczym Kochanowski pod lipą. Najwyraźniej właściciel lub właścicielka ma potrzebę wyróżniania się nie tylko barwą felg. W naszym zestawieniu nadaliśmy mu lub jej rangę reprezentanta wszystkich zostawiających samochody na przejściach dla pieszych, chodnikach, ścieżkach rowerowych i innych nietypowych miejscach.

"Miszcz" parkowania na pl. Dąbrowskiego | Tvnwarszawa.pl/ warszawa@tvn.pl
"Miszcz" parkowania na pl. Dąbrowskiego | Tvnwarszawa.pl/ warszawa@tvn.pl
"Miszcz" parkowania na pl. Dąbrowskiego | Tvnwarszawa.pl/ warszawa@tvn.pl
"Miszcz" parkowania na pl. Dąbrowskiego | Tvnwarszawa.pl/ warszawa@tvn.pl
"Miszcz" parkowania na pl. Dąbrowskiego | Tvnwarszawa.pl/ warszawa@tvn.pl
"Miszcz" parkowania na pl. Dąbrowskiego | Tvnwarszawa.pl/ warszawa@tvn.pl

8 - słupki walczące

Wśród walczących z nielegalnym parkowaniem panuje przekonanie, że cywilizowanemu człowiekowi wystarcza przepis i znak drogowy, zaś mniej cywilizowany musi być poskramiany słupkami lub innymi barierami. Nie wiemy, czy to fakt, ale wiemy, że słupków stawia się w Warszawie sporo i najczęściej mają zabezpieczać przed porzucaniem samochodów w miejscach do tego nieprzeznaczonych. Czasami jednak coś pójdzie nie tak. Na Grochowie słupki ustawiono 50 centymetrów od krawędzi chodnika, zostawiając pieszym pół metra z jednej i metr z drugiej strony. Nie ma co zaprzeczać - nikt w tym miejscu już nie zaparkuje. Ale czy przejdzie swobodnie? - takie pytanie postawmy jako retoryczne.

Słupki na Męcińskiej
Artur Węgrzynowicz, tvnwarszawa.pl

7 - "ostaniec warszawski"

Osamotnienie to rzadkie uczucie wśród warszawskich kierowców. Zazwyczaj jeżdżą i parkują w licznym towarzystwie. Chyba że trafią na remont, choćby taki jak w alei Wojska Polskiego. Parkujący samotnie wśród robotników, pozostawiony sam sobie samochód wywołał swego czasu dużo emocji naszych czytelników. W końcu ostaniec zniknął, a drogowcy doprowadzili remont do końca. Ile jednak wzruszeń dał ten samotny samochód, to na zawsze pozostanie nasze.

Miejsce "ostańca" zalane betonemMateusz Szmelter / tvnwarszawa.pl
wideo 2/3

6 - "cienki"

Szanujący się przestępca musi mieć dobry pseudonim wstawiany przez dziennikarzy zaraz po jednoliterowym skrócie nazwiska. Najwyraźniej "wykroczeńcy" też ciągną w tę stronę. Samochód zaparkowany na cienkiego przez długie dni wypełniał pewną niszę na Powiślu. Nie bardzo wiadomo jak się tam dostał, bo wjazd na chodnik oddzielony jest słupkami. Opcjonalnie - nie bardzo wiadomo, dlaczego tak tkwił, bo po jego zaparkowaniu ktoś ustawiał w okolicy słupki blokujące wjeżdżanie na chodnik. Niemniej "cienkiego" pokazaliśmy na tvnwarszawa.pl. Wkrótce potem zniknął. Jego dalsze losy są nieznane, ale głównie dlatego, że nie bardzo nas obchodziły.

Auto zostało odholowane Mateusz Szmelter/ tvnwarszawa.pl
wideo 2/2

5 - warzywa przeciwko blokadzie

Są i tacy, którzy zasieki, blokady i inne formy systemowej opresji mają za nic. Na Mokotowie karierę przez jakiś czas robił samochód, z którego nielegalnie handlowano pietruszką oraz innymi wartościowymi, pełnymi witamin towarami spożywczymi. Strażnicy miejscy założyli blokadę na koło poloneza, z którego prowadzono proceder. Proceder mimo to nie ustał. Wiadomo - nie trzeba mieć koła, żeby sprzedać banany. Epopeja miała wiele zwrotów akcji - blokadę zdjęto, zapewne po rozliczeniu właściciela. Niedługo później w tym samym miejscu stanął inny polonez. Również stanowił nielegalne stanowisko handlowe. Trzeba jednak przyznać, że ostatnie miesiące roku przyniosły ostrą walkę straży miejskiej z warzywnymi sieciami nielegałów. Na ulicach jest ich znacznie mniej.

Polonez wrócił na MadalińskiegoLech Marcinczak. Marcin Chłopaś, tvnwarszawa.pl
wideo 2/1

4 - zabetonowany las

Wjazd do Lasu Kabackiego od ulicy Muchomora w maju został zablokowany betonowymi barierami. Był to element walki o plan miejscowy dla tej okolicy, którą to walkę szczegółowo opisaliśmy na tvnwarszawa.pl. Niemniej widok swoistych drzwi do lasu wywoływał wiele uśmiechów.

Nietypowa przeszkoda dla rowerzystów
Tomasz Zieliński, tvnwarszawa.pl

3 - górą człowieku

Zalewany węzeł Marynarska sam w sobie jest dumnym absurdem naszej stołecznej codzienności. Ale czy nie bardziej godną reprezentacją tego absurdu będzie jego dziecko? Nasz reporter uwiecznił kierowcę skutera próbującego ominąć zalaną ulicę kładką. A na kładkę dostać się windą. Gdyby ktoś z czytelników podskoczył właśnie w zachwycie nad doskonałością tego rozwiązania, od razu uspokajamy - to się nie udaje.

Ze skuterem do windy
Artur Węgrzynowicz/ tvnwarszawa.pl

2 - kamizelka łatająca

Gdy na ulicy objawi się dziura, dobrym, rozsądnym, bezpiecznym i stosowanym powszechnie w europie rozwiązaniem jest jej załatanie. No w skrajnych przypadkach - remont drogi. Można jednak ograniczyć się do równie skutecznego, a jednak tańszego rozwiązania. Na ulicy Rostafińskich dziurę zabezpieczono kamizelką odblaskową. Według czytelniczki, która przesłała nam jej zdjęcie, stan ten trwał nie mniej niż tydzień. Nie słyszeliśmy o żadnym przypadku urwania koła w dziurze na Rostafińskich, więc myk z kamizelką okazuje się po prostu skuteczny.

Dziura w drodze na Rostafińskich
Mateusz Szmelter / tvnwarszawa.pl

1 - za darmo w płatnej strefie

Gdy ktoś porzuca samochód w miejscu niedozwolonym w wyniku bezradności spowodowanej brakiem miejsc parkingowych można zrobić kilka rzeczy: zastosować podejście psychologiczne i próbować zrozumieć jego zszargane frustracją emocje; zastosować podejście legalistyczne i ukarać za nieprawidłowe parkowanie lub też tłumaczyć, że korzystanie z komunikacji miejskiej (zwłaszcza okazjonalne) nie pozbawia godności, za to daje komfort uniezależnienia się od konieczności parkowania. Ale gdy ktoś parkuje nielegalnie, choć obok są wolne miejsca parkingowe, po to by zaoszczędzić złotówki wrzucane do parkometru, prospołecznie myślące jednostki, stają się bezradne. Poczytajcie więc w milczeniu o procederze za darmo w strefie i pokontemplujcie nasze niedawne nagrania z Powiśla. Ten materiał można czytać jak informację o parkowaniu lub ogólniej - o gatunkowej kondycji człowieczej.

Parkowanie na PowiśluArtur Węgrzynowicz/tvnwarszawa.pl
wideo 2/3