Ołdakowski: Lech Kaczyński był wizjonerem, zasługuje na pomnik

Warszawa

Jan Ołdakowski: Lech Kaczyński był wizjonerem, zasługuje na pomnikTVN24
wideo 2/2

- Historia Lecha Kaczyńskiego skończyła się 10 kwietnia 2010 roku i od tego momentu jako prezydent, który zginął, wykonując swoje obowiązki, zasługiwał na upamiętnienie, na pomnik, nie tylko w Warszawie - powiedział w programie "Jeden na jeden" Jan Ołdakowski, dyrektor Muzeum Powstania Warszawskiego.

Jak informowaliśmy w środę, wojewoda mazowiecki Zdzisław Sipiera zgodził się na położenie kamienia węgielnego pod budowę pomnika byłego prezydenta Lecha Kaczyńskiego przy placu Piłsudskiego. Jan Ołdakowski na antenie TVN 24 powiedział, że z decyzji wojewody się cieszy. - Zawsze uważałem, że w Warszawie powinien stać pomnik Lecha Kaczyńskiego. Byłem jego współpracownikiem, był osobą wyjątkową, był wizjonerem - komentował dyrektor muzeum.

"Ma prawo do takiego pomnika"

Jego zdaniem mieszkańcy stolicy dużo zawdzięczają tragicznie zmarłemu prezydentowi. - Jako prezydent Warszawy zaplanował pewien rozwój miasta. To, że dziś w okolicy Muzeum Powstania Warszawskiego budują się wieżowce, to efekt bardzo dawnej decyzji Lecha Kaczyńskiego - argumentował.

- Jako tragicznie zmarły prezydent Rzeczpospolitej ma prawo do pomnika - dodał.Prowadzący przypomniał wtedy o kontrowersjach, jakie wzbudza budowa, o konflikcie między władzami państwa i stolicy oraz o wypowiedzi posła Sławomira Nitrasa (PO), który powiedział, że w swoim mieście nie zgodziłby się na pomnik Lecha Kaczyńskiego, ponieważ są to pomniki "oparte na kłamstwie". - Historia Lecha Kaczyńskiego skończyła się 10 kwietnia 2010 roku i od tego momentu jako prezydent, który zginął, wykonując swoje obowiązki, zasługiwał na upamiętnienie na pomnik, nie tylko w Warszawie - podtrzymywał Ołdakowski i dodał, że "nie należy tego łączyć z żadną walką polityczną".

"Nie będziemy pamiętać, w jakich okolicznościach powstał pomnik"

Prowadzący przytoczył też wcześniejsze komentarze Ołdakowskiego i wątpliwości, że pomnik ofiar katastrofy smoleńskiej, który również stanie na placu Piłsudskiego, jest "za ciężki" i "za duży".- Pomnik Lecha Kaczyńskiego i katastrofy smoleńskiej to są dwa różne pomniki. Natomiast dla mnie ważne jest, że ten pomnik stanie - powiedział.I dodał: jedną z ciekawostek II Rzeczypospolitej jest to, że decyzja o tym, że wolna Polska powstała 11 listopada 1918 roku, zapadła w połowie lat 30. Wcześniej wszyscy się spierali. Nikt nie pamięta o tym, czcząc 11 listopada. Za kilka lat nie będziemy pamiętać, w jakich okolicznościach powstanie pomnik, on po prostu będzie - skończył. Z kolei pytany o to, czy myśli o kandydowaniu na prezydenta Warszawy odpowiedział: - Nie rozważałem tego i nikt mi tego nie proponował.kz/mś