Przygotuj się na:

WSZYSTKICH ŚWIĘTYCH 2019

W najbliższy weekend wielu mieszkańców Warszawy będzie odwiedzać groby. Podpowiadamy, jak dotrzeć na cmentarze, gdzie spodziewać się zmian i utrudnień oraz którędy pojadą linie cmentarne.

"Odzyskanie siedmiu nieruchomości to żaden wielki sukces"

Warszawa

Oświadczenie Danuty RobełekTVN24
wideo 2/4

We wtorek komisja Jakiego do spraw reprywatyzacji przeprowadziła tak zwane posiedzenie ogólne, niepoświęcone żadnemu konkretnemu adresowi. Przesłuchano trzy osoby: Danutę i Mariana Robełków oraz byłego prezesa spółki Plater Mirosława Bieńka.

To nie pierwsze przesłuchanie komisji weryfikacyjnej, na które wzywana jest powyższa trójka. Wszyscy mieli zeznawać na posiedzeniach w lipcu, lecz nie stawili się. Mirosław Bieniek i Marian Robełek zostali ukarani grzywną po 20 tysięcy złotych każdy. Danuta Robełek grzywny uniknęła, bo - jak wskazali członkowie komisji - dostarczyła usprawiedliwienie, że jest w szpitalu.

Wiceprzewodniczący komisji Sebastian Kaleta pytany, dlaczego komisji zależy na przesłuchaniu tych świadków, poinformował, że osoby te "blisko współpracowały przy reprywatyzacji wielu warszawskich nieruchomości". - Pan Bieniek współpracował z Robertem N. w kluczowych sprawach, między innymi Mokotowskiej 63 i są beneficjentami szeregu decyzji zwrotowych. Komisja bada te reprywatyzacje i zasadne jest ich wezwanie - powiedział Kaleta.

Na wtorkowe posiedzenie stawili się wszyscy. Jako pierwsza zeznawała Danuta Robełek. Już na wstępie zaznaczyła, że na temat reprywatyzacji nie ma żadnej wiedzy. Przekonywała, że nie brała udziału w żadnych transakcjach ani negocjacjach związanych ze zwrotem nieruchomości. Tymi sprawami miał zajmować się jej mąż - Marian Robełek.

Wiedza Robełka rzeczywiście była większa. Potwierdził, że nabył roszczenia do kilku warszawskich nieruchomości, w tym między innymi do Nowy Świat 50, Emilii Plater 12 czy działki na Jana Kazimierza na Woli. Roszczenia - jak wskazywał kupował za około 300-400 tysięcy złotych.

Przed komisją zeznawał także Mirosław Bieniek.

CAŁE POSIEDZENIE RELACJONOWALIŚMY NA BIEŻĄCO:

10.13 Przewodniczący komisji Patryk Jaki otworzył posiedzenie. Rozpoczął tradycyjnie od sprawdzenia listy obecności wezwanych stron i świadków. - Wszyscy wezwani na dzisiejsze posiedzenie stawili się - oznajmił Jaki.

10.16 Rozpoczęło się przesłuchanie pierwszego świadka - Danuty Robełek, która zaczęła od wygłoszenia tak zwanego swobodnego oświadczenia. - Jako wezwana do złożenia zeznań chcę oświadczyć, że nie mam wiedzy o okolicznościach, w jakich dochodziło do wydawania stołecznych nieruchomości. Od 12 lat jestem emerytką i zajmuje się przede wszystkim rodziną - powiedziała.

Dodała, że mąż zajmuje się nieruchomościami, a ona "darzy go pełnym zaufaniem". - Nie znam żadnych okoliczności o uchybieniach dotyczących nabywania przez nas nieruchomości. Nigdy nie uczestniczyłam w żadnych transakcjach, negocjacjach, nie poznałam urzędników warszawskiego magistratu oprócz tych, których spotykałam przy podpisywaniu aktów notarialnych - mówiła dalej Danuta Robełek.

Zaznaczyła jednak, że "mimo braku informacji - deklaruje wolę współpracy z komisją".

Po oświadczeniu członkowie komisji zaczęli zadawać pytania. Jako pierwszy przewodniczący Patryk Jaki, który chciał wiedzieć, jak zwiększył się majątek państwa Robełków wobec transakcji związanych z reprywatyzacją. Świadek przekonywała, że o tym nie wie, "nigdy się tymi sprawami nie interesowała".

Na pytanie, czy Danuta Robełek spotykała się z mecenasem Robertem N. lub jego siostrą Marzeną K., świadek odpowiedziała, że nie. Dodała, że nie wie, czy z tymi osobami spotykał się jej mąż. - Nigdy nic o tym nie mówił - stwierdziła.

Related content

10.23 Po Jakim pytania zaczął zadawać wiceprzewodniczący Sebastian Kaleta. Pytał m.in. o Brygidę Kingę-Gaworek związaną m.in. z kamienicą przy Mokotowskiej 40. Robełek potwierdziła, że zna tę panią, ale zapewniła, że nie podpisywała z nią żadnych aktów notarialnych.

Dalej Kaleta pytał m.in. o udział Danuty Robełek w reprywatyzacjach. - Czy wie pani, w ilu uczestniczyła? - dociekał. - Nie. Nie chcę mieć takich wiadomości, nie interesuję mnie to - odpowiedziała świadek.

Do przesłuchania wtrącił się Patryk Jaki, który zaczął wyliczać adresy przy Mokotowskiej, Jana Kazimierza (na Woli), Noakowskiego, Nowym Świecie czy Emilii Plater. - Świadek nie wiedziała, że przejmuje te nieruchomości? - zapytał.

- Podpisywałam to w ramach wspólnoty majątkowej, jakiej wymagają przepisy - podała Robełek.

Kiedy Kaleta zaczął dopytywać o poszczególne adresy, Robełek konsekwentnie odpowiadała, że "ich nie zna", "nigdy w nim nie była", "nie interesowała się".

Pytana natomiast o znajomość z Mirosławem Bieńkiem, świadek poinformowała, że go nie zna, a na wtorkowym posiedzeniu "zobaczyła go pierwszy raz". - To nawet pani nie wie, że byliście właścicielami jednej kamienicy? - powiedział Kaleta. - Nie - powiedziała krótko Robełek.

10.38 Po wiceprzewodniczącym głos przeszedł do Łukasza Kondratki, członka komisji z ramienia Prawa i Sprawiedliwości. Pytał o znajomość z licznymi urzędnikami ratusza. Świadek konsekwentnie odpowiadała przecząco - że ich nie zna.

- Jak to się mogło stać, że pani nic o reprywatyzacjach nie wie? Jak pani podpisywała te wszystkie akty notarialne? - dziwił się członek komisji. - W związku z długotrwałym pożyciem z mężem, bo znam go już 50 lat, to kiedy mnie poprosił, że jedziemy dziś podpisać umowę to jechałam i podpisywałam - odpowiedziała Danuta Robełek.

Kolejny członek komisji - Adam Zieliński (z ramienia Kukiz’15) pytał m.in., czy ze świadkiem kontaktowali się lokatorzy przejmowanych budynków. Robełek powiedziała, że nie.

10.50 Zakończyło się przesłuchanie Danuty Robełek. Przewodniczący ogłosił kilka minut przerwy.

Related content

11.00 Po krótkiej przerwie przewodniczący wznowił posiedzenie. Rozpoczęło się przesłuchanie drugiego świadka - Mirosława Bieńka.

Na wstępie wiceprzewodniczący Kaleta zapytał, jak długo świadek zajmuje się nieruchomościami. - Interesuję się tym od kilkunastu lat. Poszukuję różnych nieruchomości, sprawdzam budynki Warszawy pod kątem historii, sprawdzam powojenne losy - odpowiedział Bieniek. - Jeśli jakaś nieruchomość była atrakcyjna i dla mnie interesująca, próbowałem kontaktować się z dawnymi właścicielami - dodał.

Dopytywany o to, co znaczy "atrakcyjna", dopowiedział, że chodzi m.in. o lokalizację i stan prawny.

Dalej Kaleta chciał wiedzieć, kiedy świadek poznał mecenasa Roberta N. - Przy okazji jakiejś sprawy, którą się interesowałem. Dziś już trudno mi powiedzieć, co to za sprawa. Około dziesięć lat temu. To było jednorazowe spotkanie, a po jakimś czasie, kiedy rozpoczął swoją praktykę bardziej intensywnie spotykałem się z nim w celu konsultowania pewnych spraw - podał Bieniek.

Pytany natomiast o kontakt z urzędnikami i wizyty w dawnym Biurze Gospodarki Nieruchomościami zapewnił, że "nigdy tam nie był".

Wówczas wtrącił się przewodniczący Patryk Jaki. - A czy po 2007 roku jakaś sprawa w ratuszu zakończyła się dla pana odmową? - zapytał. Świadek powiedział, że nie.

Dalej Jaki pytał o znajomość z Marzeną K., dawną urzędniczką Ministerstwa Sprawiedliwości, a prywatnie siostrą mecenasa Roberta N. Bieniek poinformował, że spotkał ją kilka lat temu, "kiedy był właścicielem roszczeń do Mokotowskiej 63". - Sprzedałem jej połowę udziałów, potrzebowałem na gwałt pieniędzy - mówił dalej. Kiedy Jaki zapytał, czy cena za udziały wyniosła pół miliona złotych, świadek potwierdził.

- A potem znów odkupił to pan za 10,5 miliona. Skąd pieniądze? - dociekał Jaki. Bieniek odparł, że otrzymał kredyt z banku. Dopytywany, po co cała ta transakcja, świadek utrzymywał, że "wcześniej sprzedał udziały, bo miał trudną sytuację i potrzebował pieniędzy".

Dalej Jaki pytał m.in. o spółkę Deldero, która pojawia się w aktach sprawy. Zaznacza, że została założona na Cyprze. - To moja, założona na Cyprze, by mieć lepsze podatki - potwierdził Bieniek.

Sprawa spółki miała związek z reprywatyzacją Mokotowskiej 63. Komisja weryfikacyjna zajmowała się już tą sprawą i wydała decyzję (uchyliła reprywatyzację), z którą Bieniek (jako współwłaściciel) nie zgodził się i złożył sprawę w sądzie. Dlatego na wiele pytań, które padały na wtorkowym przesłuchaniu nie chciał udzielać odpowiedzi. Przekonywał, że sprawą zajmuje się Wojewódzki Sąd Administracyjny, a świadek jest stroną w tym postępowaniu i odmawia zeznań w tym konkretnym temacie.

11.40 Pytania do świadka zadawał wiceprzewodniczący Kaleta. Pytał między innymi o sprawę nieruchomości przy Karowej 14/16. Chciał wiedzieć m.in., jakie pieniądze Bieniek otrzymał za sprzedaż lokali w tym budynku. Świadek odparł, że "kilka milionów".

- A ile zapłacił pan za roszczenia? - pytał dalej Kaleta.

- Za 10 tysięcy złotych - odpowiedział Bieniek.

Świadek wyjaśnił, w jaki sposób doszło do nabycia przez niego roszczeń i potem przejęcia nieruchomości. - Decyzja o zwrocie nastąpiła po kilku latach, od kiedy kupiłem roszczenia. Właściciel nieruchomości z czasów wojny to bardzo zamożny pan z Kanady. Spotkałem się z nim kilkanaście razy. W wieku 98 lat powiedział, że więcej do Polski nie przyjedzie i przekazał mi te roszczenia. Wiedział, że nikt z jego rodziny się tym nie zainteresuje. Jego rodzina zresztą podzielała ten pogląd. Chwilę później zmarł. Dlatego kwota była symboliczna - opowiadał Bieniek.

Related content

11.54 Po Sebastianie Kalecie głos przeszedł do kolejnego wiceprzewodniczącego - Bartłomieja Opalińskiego (członek komisji z ramienia PSL). Pytał o znajomość Bieńka z generałem Robełkiem. - To, że go znałem, to za dużo powiedziane. Widziałem go dwa razy w życiu, dzisiaj trzeci. Poznałem go przy jakiejś transakcji, nie pamiętam jakiej. Potem mieliśmy kontakt tylko przez pełnomocnika - odpowiedział.

Dalej Opaliński chciał wiedzieć, czy Bieniek zna Jakuba R. "na gruncie towarzyskim". Świadek odpowiedział, że nie. Zapewnił, że nie poznałby go na ulicy, nie wie, jak wygląda.

Opaliński pytał także o mecenasa Roberta N. - Jak to się stało, że akurat z nim pan współpracował? - dopytywał. - Wiedziałem, że jest taki pan. Że jest dobrym prawnikiem, że miał solidne wykształcenie i dobrych patronów tam, gdzie pracował. Starał się proponować nowe pomysły i kiedy szukałem nowych opinii, spotkałem się z nim - opowiadał Bieniek.

Dopytywany dodał, że wspólnie z Robertem N. założył dawniej jedną spółkę, ale "nie prowadziła ona żadnej działalności". Powiedział, że została założona w celu ewentualnych przyszłych inwestycji.

12.02 Członek komisji z ramienia Platformy Obywatelskiej Robert Kropiwnicki, zadając pytania, chciał wiedzieć w jaki sposób świadek odnajdywał przedwojennych właścicieli nieruchomości. Bieniek przyznał, że takie informacje "dochodziły pocztą pantoflową", m.in. od innych dawnych właścicieli, których już znali.

Ponadto, Bieniek powiedział, że często "wystarczyło zajrzeć do sądu księgowego i starej hipoteki, tam było wszystko wypisane".

Kropiwnicki pytał także o szacowanie wartości roszczeń. - Jak pan oceniał, czy warto w nie inwestować? Że coś jest warte więcej lub mniej? - chciał wiedzieć.

- Jeśli się zgłasza osoba, która ma roszczenia, to mój pełnomocnik sprawdza stan prawny nieruchomości w teczce własnościowej w urzędzie. To pierwsza sprawa - odpowiedział. Dalej wymienił szereg innych czynników, od których uzależnia swoje decyzje. Mówił m.in. o postępowaniach spadkowych (czy dana osoba rzeczywiście jest spadkobiercą).

- Dużo zależy od tego, czy nieruchomość jest zabudowana czy nie. Jest też ryzyko, że ktoś mógł zbyć te roszczenia już wcześniej. Nie ma bowiem żadnego rejestru. Na przykład w [przypadku - red.] Noakowskiego 12 kupiłem roszczenia od rodziny, która je kupiła od szmalcowników. Okazało się, że są nic niewarte - opowiadał dalej Bieniek.

Wypunktował też "opieszałość urzędu warszawskiego, który rozpatruje sprawy przez wiele lat".

- Te wszystkie elementy dają obraz tego, ile można zapłacić za daną sprawę. Jeśli była oczywista, proponowałem 30-40 proc. Jeśli sprawa była beznadziejna to nie interesowałem się nią, ale jeśli jako tako rokowała, starałem się zainwestować jak najtaniej - opisywał.

12.35 Zakończyło się przesłuchanie Mirosława Bieńka. Przewodniczący ogłosił pół godziny przerwy.

13.20 Przewodniczący wznowił posiedzenie po przerwie. Rozpoczęło się przesłuchanie Mariana Robełka, ostatniego świadka.

Robełek, podobnie jak wcześniej jego żona, rozpoczął od wygłoszenia swobodnego oświadczenia.

Już w pierwszym zdaniu zapewnił, że nigdy "nie były mu znane żadne okoliczności, które świadczyły o nieprawidłowościach lub uchybieniach związanych z reprywatyzacją". Zapewniał, że kwestia legalności i zgodności z prawem "była zawsze priorytetem, jakie stawiał sobie i swoim współpracownikom".

Podkreślał, że nigdy nie był w urzędzie m.st. Warszawy - z wyjątkiem wizyt, podczas których podpisywał akty notarialne. Wszystkimi innymi kwestiami mieli zajmować się jego pełnomocnicy.

Robełek zwrócił też uwagę, że w ostatnich miesiącach jego nazwisko często pojawiało się w mediach. - Opisywano mnie jako generała. Proszę, by nie łączyć mojej służby dla Polski z działalnością, którą zająłem się już po odejściu ze służby - zaapelował. Dodał też, że nieruchomościami zajął się w roku 2000, "w oderwaniu od przeszłości zawodowej".

Przekonywał też, że zawsze szanował lokatorów. - Jestem jednym z nielicznym właścicieli, przeciwko któremu nigdy żaden lokator nie wystąpił z powództwem - mówił. - Jestem zwolennikiem transparentności i deklaruję współpracę z komisją - podsumował.

Po swobodnym oświadczeniu świadka pytania zaczął zadawać Patryk Jaki. Na wstępie chciał wiedzieć, ile Robełek zainwestował w roszczenia do Mokotowskiej 40. Świadek odparł, że było to 425 tysięcy złotych. Dopytywany przyznał, że sprzedał tam "ponad 15 lokali".

- Jakie ma nieruchomości dekretowe? - pytał dalej przewodniczący.

- Tylko dwie, no może trzy jeśli liczymy Noakowskiego 20, która jest w toku. To działka przy ulicy Kasprzaka i druga, przy Gałczyńskiego - poinformował Robełek.

Related content

13.38 Dalej przewodniczący dopytywał świadka, dlaczego zainwestował w nieruchomość przy Mokotowskiej 40 (wspomnianą wcześniej), która - jak wskazał Jaki - "miała wiele problemów". Świadek powiedział, że polecili mu to jego współpracownicy, którzy "po ocenach tej nieruchomości stwierdzili, że warto zaryzykować".

Łukasz Kondratko, który zadawał pytania jako kolejny, chciał wiedzieć, kiedy Robełek zaczął zajmować się reprywatyzacją warszawskich nieruchomości. Świadek odpowiedział, że było to w 2003 roku. Wtedy - jak wskazał - założył działalność gospodarczą na swoje imię i nazwisko.

Członek komisji pytał też o Roberta N. Robełek powiedział, że poznał go w 2004 albo w 2005 roku. Spotkanie miało być krótkie, niezwiązane z żadną konkretną nieruchomością. - Natomiast Mirosława Bieńka poznałem przy zakupie roszczeń do Puławskiej 1a - uzupełnił. W dalszej części uzupełnił, że "widział go dwa razy w życiu", choć członkowie komisji przekonywali, że przy okazji zwrotu działki na ul. Emilii Plater Robert N. był pełnomocnikiem Robełka.

Dalej Kondratko pytał również o znajomość m.in. z Jakubem R. (byłym wiceszefem Biura Gospodarki Nieruchomościami) czy mecenasa Andrzeja M. (pełnomocnika Macieja M.). Robełek odpowiadał przecząco. Polityk pytał też świadka, czy kiedykolwiek rozmawiał z prezydent Hanną Gronkiewicz-Waltz bądź którymś jej zastępców. Robełek zapewnił, że nie miał z nimi nigdy żadnego kontaktu.

14.20 W następnej kolejności przesłuchanie prowadził Sebastian Kaleta. Pytał o poszczególne adresy, do których roszczenia nabywał Robełek. Wymieniał kilka: przy Jana Kazimierza 18a, Puławskiej 1a, Nowym Świecie 50 czy na rogu Szpitalnej i Zgody. W większości z nich świadek wskazywał, że nabywał roszczenia za około 300-400 tysięcy złotych.

Kaleta długo drążył też wątek znajomości Robełka z mecenasem Robertem N. Świadek przekonywał, że nie zna adwokata zbyt dobrze, widział go "dwa razy w życiu", "nie pijał z nim kawy ani koniaku". - Jak to się więc stało, że został pana pełnomocnikiem w tak ważnej sprawie [Emilii Plater 12 - red.]? - pytał Kaleta.

Robełek oznajmił, że z dużym prawdopodobieństwem Robert N. został mu polecony przez któregoś z jego współpracowników i oni kontaktowali się z mecenasem

14.44 Po Kalecie głos przeszedł do kolejnego wiceprzewodniczącego - Bartłomieja Opalińskiego. Chciał wiedzieć m.in., kiedy Robełek odzyskał pierwszą nieruchomość od miasta. Świadek odparł, że nastąpiło to w 2002 roku. Dodał, że niektóre nieruchomości "odzyskał w miarę szybko, po około dwóch latach" (tak miało nastąpić w przypadku Puławskiej 1a), inne ciągnęły się latami.

- Na czym polega pana fenomen? Nie każdy potrafi zbudować taką sieć powiązań i kontaktów. Wiele mamy osób, które zajmują się reprywatyzacją, ale nie każdy to potrafi - chwalił Robełka wiceprzewodniczący Opaliński. - Dziękuję, że pan takie przymioty zauważa, chociaż ja mam odrębne zdanie i gdybym dziś miał podejmować decyzję, to nigdy bym się czymś takim [reprywatyzacją - red.] nie zajmował - odpowiedział świadek.

Pytany dlaczego wskazał na duże straty i wielomilionowe kary, które do tej pory nałożyła na niego komisja weryfikacyjna. W kontekście pochwał Opalińskiego Robełek dodał: "Przecenia pan moje możliwości. Odzyskanie siedmiu nieruchomości, w tym trzech samodzielnie to żaden wielki sukces. Są tacy, co mają więcej. Wcale im nie zazdroszczę".

15.00 Zakończyło się przesłuchanie Mariana Robełka, który był ostatnim świadkiem. Przewodniczący Patryk Jaki zamknął posiedzenie komisji.

Zobacz relację z poprzedniego posiedzenia komisji, na które wezwano Robełków i Bieńka:

Grzywna dla prezydent WarszawyTVN24
wideo 2/3

kw/PAP/pm