Odroczony proces mężczyzny, który tirem zablokował rondo

Warszawa

Sąd odroczył proces mężczyzny, który w połowie września zablokował samochodem ciężarowym ruch na rondzie Radosława. Grozi mu 8 lat więzienia za wywołanie fałszywego alarmu. W czasie rozmów z policją miał straszyć, że podpali butlę z gazem. Kierowca zaprzecza.

- Sąd postanowił, wobec konieczności przeprowadzenia badania psychologicznego i uzyskania opinii sądowo-psychiatrycznej, rozprawę odroczyć – zadecydowała sędzina w piątek rano.

"Jestem patriotą"

Z decyzją sądu nie zgadza się kierowca. Jego zdaniem powinny wystarczyć przeprowadzone wcześniej badania psychiatryczne.

- Zgodziłem się na badania, żeby sąd wiedział, że ma do czynienia z osobą poczytalną – skomentował w rozmowie z TVN24. Zgodził się też na pokazywanie jego wizerunku, bo - jak mówił - nie ma nic do ukrycia.

Jego zdaniem kolejne badania są zbędne.

- Nigdy nie byłem terrorystą, zawsze byłem patriotą – uważa mężczyzna.

Zapowiedział też:

- Nie poddam się karze dobrowolnej, proponowanej przez panią mecenas. Czułbym się kłamcą – powiedział.

Protestował przeciw wyzyskowi

17 września kierowca zablokował na 2 godziny ruch na rondzie Radosława. W ten sposób protestował przeciwko "wyzyskiwaniu Polaków". "Polsko pozwól żyć normalnie w tym kraju bez stresu i wyzyskiwania Polaków" – taką kartkę kierowca włożył za szybę tira.

Policja początkowo informowała, że kierowcy grozi co najwyżej 500 zł mandatu za blokowanie pasa ruchu. Jednak w czasie rozmów z negocjatorem mężczyzna miał grozić, że podpali butlę z gazem.

- Prokuratur postawił mężczyźnie zarzut z art. 224a kodeksu karnego. Artykuł ten mówi o wywołaniu fałszywego alarmu. Mężczyzna groził policjantom, że jeżeli zmuszą go do opuszczenia tira, on podpali butlę z gazem – mówił tvnwarszawa.pl Dariusz Ślepokura, rzecznik stołecznej prokuratury. Zaznaczył, że kierowca nie przyznał się do winy.

Grozi mu do 8 lat więzienia.

wp/mz