Przygotuj się na:

WOLA: ZMIANY TRAS AUTOBUSÓW

Wraz z planowanym na kwiecień 2020 roku otwarciem nowych stacji metra na Woli zmienić się muszą trasy wielu linii autobusowych. Zarząd Transportu Miejskiego pokazał plany, które będą podstawą konsultacji społecznych. Początek 10 grudnia.

Odkrywamy tajemnice KC PZPR. Lenin wciąż kurzy się w garażu

Warszawa

Dawid Krysztofiński /tvnwarszawa.plJaka przyszłośc "Domu Partii"?

Gabinet Bolesława Bieruta, głowa Lenina w garażu czy korytarz biur członków komitetu politycznego do dzisiejszego Kina KC - to miejsca, które na co dzień są niedostępne dla warszawiaków. Odwiedziliśmy je z kamerą i sprawdziliśmy, czy duch aparatu partyjnego wciąż unosi się w dawnym Domu Partii.

- Jest duży – mówi o Domu Partii Marek Maj, który w dawnej siedzibie KC PZPR przy Nowym Świecie 6/12, pracuje od 1980 roku. To jedna z dwóch najdłużej zatrudnionych tu osób. Zna każdy zakątek budynku i od razu zdradza, że nie ma tu żadnych tajnych tuneli, o których wciąż krążą miejskie legendy.

Mimo to, chodzenia po Domu Partii trzeba się nauczyć, by nie pomylić wind, czy korytarzy. - Jak przyszedłem do pracy, to ponad rok się uczyłem. Teraz drzwi są jeszcze pozamykane na karty - mówi Marek Maj.

Lenin w garażu

Nic dziwnego. Dawne gabinety pierwszych sekretarzy pozamieniały się w sale konferencyjne, a mroczne korytarze na przykład w przestronną bibliotekę. Pozostałości po PRL jest tu jak na lekarstwo. Mało kto wie na przykład, że w garażu wciąż stoi potężna... głowa towarzysza Lenina.

Nikomu już nie potrzebna, "pilnuje" samochodów. Jak twierdzi Maj, popiersie stało tam "od zawsze".

- Zawsze tu stało. Nie widziałem, żeby wychodził. Możliwe, że na rocznice, gdzieś tam go wywozili. Teraz bym go postawił na zewnątrz, to turyści mieliby atrakcję jadąc na stadion Narodowy – żartuje Marek Maj.

Lenin w podziemiach Domu Partii
Dawid Krysztofiński /tvnwarszawa.pl

Kolejnym przystankiem jest gabinet pierwszego sekretarza KC PZPR Bolesława Bieruta. Dziś to sala konferencyjna. Stoi tam wielki owalny stół. Dawniej tu się raczej nie dyskutowało.

- Urzędował właśnie w tym pomieszczeniu. Dla niego było przeznaczone specjalne wejście do budynku, z którego mógł korzystać tylko on oraz późniejszy sekretarz Ochab. Przychodził rano do pracy. Windziarka wwoziła go na pierwsze piętro - opowiada Wiesław Kopytko, wiceprezes Zarządu Centrum Bankowo-Finansowego "Nowy Świat", bo tak dziś nazywa się ten budynek i spółka, która jest właścicielem dawnej siedziby władz PZPR.

Później w tym miejscu nie urzędowali już kolejni sekretarze. Jak zapewnia Kopytko, Gomułka wybrał gabinet obok, a Gierek w ogóle zrezygnował z tego skrzydła Domu Partii.

Ostatnim przystankiem naszej wycieczki jest... korytarz. Sekretarze na skróty chodzili nim do kina, w którym podejmowano decyzje, czy dany film mógł ujrzeć światło dzienne, czy też musiał leżeć na półce.

Z wizytą w gabinecie Bieruta
Dawid Krysztofiński /tvnwarszawa.pl

Windą na korbkę do kina

- W tym miejscu, gdzie mamy w tej chwili pustkę, znajdowała się winda, która pracowała na ręczną korbkę. Członkowie biura politycznego mogli być zwożeni wprost do sali kinowej lub do wyjścia ewakuacyjnego, które znajduje się na parterze - mówi Kopytko.

W latach 70. W kinie działała też powielarnia i drukarnia. - Dopiero w latach 2011–12 sala została odnowiona i zamieniona na konferencyjną. Jednocześnie powstało kino KC, w którym można obejrzeć filmy z cyklu "Bez Cenzury" – tłumaczy wiceprezes.

Z biura do kina tunelem
Dawid Krysztofiński /tvnwarszawa.pl

To zresztą nie jedyny psikus historii w Domu Partii. Przez wiele lat była tu pierwsza siedziba warszawskiej giełdy. Potem na parterze działał też salon Ferrari, a niebawem - teraz zastawiony samochodami - dziedziniec ma być kolejnym modnym miejscem w Warszawie. Mają powstać tu restauracje, znikną auta, a fontanna na środku znów ma działać.

- Od strony Al. Jerozolimskich powstanie czterokondygnacyjny parking podziemny. Budujemy go, aby uporządkować dziedziniec. Pierwotnie nie był on przeznaczony do ruchu. W czasach komunistycznych wjeżdżali tylko sekretarze biura politycznego i sekretarze KC. To było kilkanaście osób dziennie – mówi Kopytko.

Dziedziniec ma być zrewitalizowany i zamienić się w plac miejski. – Tak by mogło się na nim toczyć życie przez całą dobę – wyjaśnia Wiesław Kopytko i zapewnia, że w tej chwili trwają prace koncepcyjne. Projekt ma być jeszcze uzgodniony z konserwatorem zabytków, ponieważ budynek wpisany jest do rejestru.

band/r