Przygotuj się na:

ZMIANY W KODEKSIE RUCHU

Szóstego grudnia wchodzą w życie nowe przepisy o tworzeniu drogowych korytarzy życia oraz jazdy na suwak.

Oddał nieruchomości Markowi M., potem popełnił samobójstwo

Warszawa

TVN 24Prokuratura Okręgowa Warszawa-Praga

Mariusz R. sprzedał znanemu handlarzowi roszczeń spadek i prawa do warszawskiej nieruchomości. Rok później popełnił samobójstwo - pisze "Rzeczpospolita". Prokuratura bada opisaną przez gazetę sprawę, by sprawdzić, czy śmierć mężczyzny miała związek z reprywatyzacją.

Mężczyzna targnął się na swoje życie jesienią 2013 roku. Prokuratura umorzyła wtedy śledztwo, uznając brak udziału "osób trzecich". W tamtym czasie nikt nie wiedział jeszcze o zbyciu przez niego roszczeń - czytamy w "Rzeczpospolitej".

Teraz śledczy wracają do sprawy. – Śledztwo toczy się w sprawie doprowadzenia namową lub udzielenia pomocy do targnięcia się na życie przez mężczyznę, któremu w przeszłości przysługiwały roszczenia do części nieruchomości nazywanej "Folwark Służewiec", tj. o czyn z art. 151 kodeksu karnego – powiedział "Rzeczpospolitej" Marcin Saduś, rzecznik Prokuratury Okręgowej Warszawa-Praga.

"Furtka do fortuny"

Jak opisuje "Rzeczpospolita", w 2016 roku prokuratura dysponowała już wiedzą na temat spadku jaki Mariusz R. odziedziczył po ojcu i częściowo po babce. Dodatkowo przysługiwały mu prawa i roszczenia wynikające z dekretu Bieruta - do nieruchomości przy Opoczyńskiej 4B i "Folwarku Służewiec". Mężczyzna pozbył się ich na rzecz Marka M., "kolekcjonera kamienic".

W 2011 roku umową notarialną R. zobowiązał się do sprzedaży swojej części spadku. Później, na mocy umów z lutego, czerwca i października 2012 roku pozbył się udziałów oraz wszelkich przysługujących mu praw i roszczeń do wspomnianych nieruchomości. Od handlarza roszczeń dostał półtora tysiąca złotych.

Według odręcznie spisanej umowy, miał też otrzymać 100 tysięcy złotych. Prokuratura twierdzi jednak, że nie ma dowodu na to, by faktycznie doszło do przekazania tej kwoty na rzecz R.

Trudna sytuacja finansowa

Według "Rzeczpospolitej" bliscy Mariusza R. twierdzą, że mimo sprzedaży roszczeń, jego sytuacja finansowa nie była dobra - nie płacił alimentów na dzieci, pracował dorywczo, komornik zlicytował jego mieszkanie. To zmusiło go do zatrzymania się u matki, która mieszka w budynku przy Hożej, który także należy do Marka M. i jest wymieniany na liście "dzikiej reprywatyzacji".

Ponadto od 2006 roku R. cierpiał na zaburzenia afektywne dwubiegunowe i skarżył się lekarzom na swój stan - pisze "Rzeczpospolita".

Praska prokuratura bada teraz, jak wyglądała jego sytuacja w okresie tuż przed śmiercią. Dodatkowo Prokuratura Regionalna w Warszawie złożyła w maju pozew do sądu, w którym występuje by doszło do unieważnienia umów zawartych przez R.

Jak ustaliła "Rzeczpospolita", w uzasadnieniu pozwu napisano, że "sprzedający był 'w stanie wyłączającym świadome oraz swobodne powzięcie decyzji i wyrażenie woli', a zawarte umowy są sprzeczne z zasadą uczciwości i przyzwoitości. Samo tylko odszkodowanie w związku z nieruchomością przy ul. Opoczyńskiej 4B szacuje się na 7,2 mln zł".

Śledczy twierdzą, że Mariusz R. był chory i podatny na manipulacje, co zostało wykorzystane przez M.

Kim jest Marek M.?

Marek M. to najbardziej znany kupiec roszczeń do nieruchomości warszawskich, objętych tzw. dekretem Bieruta. To on spisał 51 roszczeń, schował je w jednej teczce zatytułowanej "Moje grunty warszawskie" i zaniósł do ratusza. Jego nazwisko pojawia się przy ponad 80 nieruchomościach związanych z reprywatyzacją.

Więcej na jego temat można przeczytać na tvnwarszawa.pl:

Historia Marka M.TVN24
wideo 2/3

kk/r