Ochronią jeden skwer kosztem drugiego? Problem w Śródmieściu

Warszawa

tvnwarszawa.plZielony skwer nazwę zawdzięcza batalionowi AK "Ruczaj", który walczył w tych okolicach w czasie Powstania

Sprawa ochrony zielonego skweru między ulicami Mokotowską, Piękną i Chopina nabrała tempa. Radni chcą jak najszybciej uchwalić plan zagospodarowania przestrzennego rejonu zachodniego Jazdowa, który uchroni skwer przed zabudową. Problem w tym, że ten plan zakłada zabudowę innego skweru, którego też bronią mieszkańcy. Jak wybrnąć z tej sytuacji?

Zielony skwer między ulicami Mokotowską, Piękna i Chopina powstał po II wojnie światowej, w miejscu zburzonych w trakcie walk kamienic. Nazwę zawdzięcza batalionowi Armii Krajowej "Ruczaj", który walczył w tych okolicach w czasie Powstania Warszawskiego.

Przez lata skwer służył mieszkańcom jako miejsce do wypoczynku. Odbywały się tam też spotkania kombatantów.

Miasto oddało teren

5 lata temu do miasta zgłosili się spadkobiercy dawnych właścicieli działki. W 2009 roku jeden z nich odzyskał fragment od strony ulicy Chopina (1/3 placu). Następnie okazało się, że są także roszczenia dotyczące części działki znajdującej się przy narożniku Mokotowskiej i Chopina. Jedyna część, która nadal pozostaje w gestii miasta, to fragment działki do strony ulicy Pięknej.

Nowy właściciel, który odzyskał działkę w 2009 roku, chce zabudować skwer. Miałby tam powstać budynek biurowo-usługowy o wysokości 24 m. Na taką zabudowę nie zgadzają się mieszkańcy oraz stołeczni radni.

- Od lat walczymy o to, żeby skwer pozostał w takim stanie, w jakim jest, pełen zieleni i dostępny dla mieszkańców - mówi nam Michał Czaykowski, przewodniczący komisji ładu przestrzennego rady miasta.

Plan ochroni jeden skwer...

W 2011 roku właściciel złożył wniosek o warunki zabudowy, ale został on odrzucony przez dzielnicę. Inwestor zdecydował się na złożenie odwołania, które zostało przyjęte przez Samorządowe Kolegium Odwoławcze.

- Sprawa wniosku o warunki zabudowy wróciła do nas i dalej będzie procedowana - dowiadujemy się w Wydziale Architektury i Budownictwa Urzędu Dzielnicy Śródmieście. W związku z tym inwestor nie uzyskał jeszcze pozwolenia na budowę na skwerze. Uzyskanie zgody jest jednak możliwe. Gwarancją na to, że ten teren zostanie zielony, będzie plan zagospodarowania przestrzennego.

- Jeszcze w tej kadencji samorządu zamierzamy uchwalić plan, uwzględniający na skwerze teren zielony. W ten sposób zablokujemy plany inwestycyjne właściciela terenu - zapowiada radny Czaykowski.

... kosztem innego?

Podczas prac komisji wyszedł na jaw inny problem. Na pobliskim osiedlu Latawiec, objętym tym samym projektem planu, jest skwer przeznaczony w dokumencie pod zabudowę. W tej sprawie też protestowali mieszkańcy.

Radni proponują, by plan uchwalić w obecnej postaci, a zaraz potem przystąpić do jego zmiany. Ta miałaby objąć skwer na Latawcu i cofnąć zgodę na jego zabudowę.

- Ten skwer jest własnością miasta i na razie nikt nie zgłosił do niego roszczeń, więc nie jest tak pilną sprawą jak skwer im. batalionu "Ruczaj" - tłumaczy Czaykowski.

Jest jeszcze jedna szansa na ochronę Latawca. Jak podała w piątek "Gazeta Stołeczna", wojewódzki konserwator wszczął procedurę wpisu do rejestru zabytków układu urbanistycznego całego osiedla. Umieszczenie w rejestrze zabytków ochroniłoby nie tylko budynki, lecz także również tereny zielone.

Latawiec to część MDM-u. Wojewódzki konserwator chce objąć ochroną także całą okolicę placu Konstytucji, o czym pisaliśmy na tvnwarszawa.pl - czytaj więcej.

Ten skwer chcą bronić radni
targeo.pl

jb/r/mz