"Obywatelska" ulica Stryjeńskich: teraz zwężą, za rok poszerzą?

Warszawa

Mateusz Szmleter / tvnwarszawa.plStryjeńskich z jednym pasem dla samochodów

Konflikt o ulicę Stryjeńskich obnażył słabość procedur związanych z budżetem partycypacyjnym. Projekt jej zwężenia wygrał i ma być realizowany. Protestują ci, którzy wcześniej się nie interesowali. I zapowiadają, że w kolejnej edycji złożą projekt... cofnięcia zmian.

O wyznaczeniu pasa dla rowerów mieszkańcy zdecydowali w ubiegłorocznej edycji budżetu partycypacyjnego. Projekt pod hasłem "Bezpieczne przejścia dla pieszych i pasy rowerowe na ul. Stryjeńskich" zdobył blisko 1400 głosów. Oprócz ścieżki, zakładał ujednolicenie ruchu samochodowego na Stryjeńskich do jednego pasa w każdą stronę.

W ubiegłym tygodniu Zarząd Dróg Miejskich zaprezentował projekt. Na spotkaniu doszło do awantury. Mieszkańcy dzielnicy krytykują zmiany. Przekonują, że po zabraniu kierowcom jednego pasa, ulica Stryjeńskich zakorkuje się na dobre. Zwłaszcza w obliczu budowy Południowej Obwodnicy Warszawy, która rozpocznie się w przyszłym roku. Żądają wstrzymania realizacji.

Będzie przeciwny projekt?

Wiceburmistrz dzielnicy mówi jednak jasno: wstrzymanie jest niemożliwe. Zgodnie z zasadami budżetu partycypacyjnego, projekt, który wygrał, musi być zrealizowany w ciągu jednego roku. – Zaistniała pewna kolizja interesów. Mieszkańcy twierdzą teraz, że liczba przeciwników jest zdecydowanie większa niż tych, którzy poparli projekt – przyznaje jednak burmistrz.

Na spotkaniu zorganizowanym w ubiegłym tygodniu przez ZDM mieszkańcy zadeklarowali, że jeżeli realizacja projektu nie zostanie wstrzymana, za rok złożą wniosek przeciwny, polegający na przywróceniu dwóch pasów dla samochodów. Co wtedy? – Jeśli taki projekt wygra, będziemy musieli go zrealizować – przyznaje Łukasz Ciołko.

Za późno na narzekanie

Autor projektu mówi natomiast, że na narzekania jest już za późno. – Czas na dyskusję był przed głosowaniem. Organizowano wtedy spotkania, na których wszyscy mieszkańcy mogli zgłaszać swoje zastrzeżenia – przypomina Radosław Wałkuski. – Wtedy nie interesował się praktycznie nikt oprócz samych projektodawców i urzędników. Jeśli teraz ktoś krzyczy, że zmiany są złe, to ja się pytam, gdzie był rok temu? – oburza się.

W przyszłym roku Ursynów czekają duże zmiany związane z budową Południowej Obwodnicy Warszawy. Jednym z jej elementów jest tunel, który ma przebiegać pod dzielnicą. Część ulic, w tym ważna ul. Płaskowickiej zostanie zamknięta.

– To zły moment na zmiany. Ruch na Stryjeńskich będzie znacznie większy niż teraz. Jeżeli dojdzie tu kilkaset samochodów z Płaskowickiej, ulica się po prostu zakorkuje – mówi mieszkaniec Ursynowa Piotr Janowski. – Problemy mogą być zwłaszcza podczas porannego szczytu, kiedy najwięcej mieszkańców w tym samym czasie próbuje wyjechać z dzielnicy – dodaje Hanna Wróbel.

Oprócz problemów z płynnym ruchem dochodzą problemy z parkowaniem. – Kiedy ruszy budowa tunelu, mieszkańcom z osiedla Kazury zostaną zabrane parkingi z ulicy Płaskowickiej. To około 500 miejsc. Wszystkie te samochody najprawdopodobniej zostaną przeniesione na Stryjeńskich. To dodatkowo zablokuje ruch – tłumaczą nasi rozmówcy.

Mieszkanka Ursynowa o projekcie ZDM
Mateusz Szmelter / tvnwarszawa.pl

"Gorzej niż teraz nie będzie"

Z opiniami nie zgadza się autor projektu. – Ulica na pewno nie zakorkuje się bardziej niż korkuje się teraz. Ludziom wydaje się, że zmniejszy się przepustowość ulicy. To nie będzie prawdą – odpowiada.

Zapewnienia Wałkuskiego potwierdzają miejscy urzędnicy. – Przepustowość ulicy jest taka, jak przepustowość jej najwęższego miejsca – tłumaczy Tomasz Kunert z ZDM. – Dla jadących z Kabat takim "gardłem" jest najpierw sygnalizacja przy ul. Belgradzkiej, potem zaś zwężenie do jednego pasa przy ul. Na Uboczu. W przeciwnym kierunku najwęższym gardłem jest rondo przy ul. Płaskowickiej – precyzuje.

ZDM szacuje, że obecnie ulicą Stryjeńskich w szczycie komunikacyjnym jedzie około 1000 pojazdów na godzinę. – Z tego tylko 5 proc. Zjeżdża z ronda przy Płaskowickiej dwoma pasami. Zakładamy więc, że ograniczenie przekroju do jednego pasa będzie miało znikomy wpływ na przepustowość – mów Kunert.

Urzędnicy widzą same plusy

Zdaniem urzędników, zmiana organizacji ruchu przyniesie jedynie zmiany na lepsze. Wyznaczenie pasów rowerowych poprawi komfort rowerzystów, a zwężenie jezdni w rejonie przejść – bezpieczeństwo pieszych.

– Poprawę bezpieczeństwa odczują też kierowcy. Poprzez ograniczenie przekroju do jednego pasa rzadziej będą przekraczać dopuszczalną prędkość, dzięki czemu będzie mniej wypadków, hałasu i spalin – dopowiada Tomasz Kunert.

Klamka jeszcze nie zapadła

Aby uspokoić protestujących, wiceburmistrz Łukasz Ciołko zapowiada, że ostateczne decyzje jeszcze nie zapadły. – Zgodnie z deklaracjami ZDM, toczą się prace projektowe, które mają uwzględnić maksymalnie dużo uwag mieszkańców. Po tych poprawkach projekt zostanie mieszkańcom zaprezentowany ponownie – mówi Łukasz Ciołko. – Ostateczna koncepcja ma być gotowa do końca kwietnia – dodaje Tomasz Kunert.

Karolina Wiśniewska