Przygotuj się na:

ZIMA NA DROGACH

To właśnie teraz, gdy temperatura rano spada poniżej 7 stopni Celsjusza, a kolejki do warsztatów są krótkie, powinniśmy umówić się na sezonową zmianę opon.

Obrońca tytułu vs drużyna niechcianych. Dziś wielki finał na Narodowym

Warszawa

CC BY-SA 3.0 / Arvedui89Grzegorz Krychowiak chce poprowadzić Sevillę do zwycięstwa nad Dnipro

Hiszpańska Sevilla i ukraińskie Dnipro Dnipropietrowsk zmierzą się wieczorem na Stadionie Narodowym w finale Ligii Europy. Drużynę ze stolicy Andaluzji do zwycięstwa ma poprowadzić nasz reprezentacyjny pomocnik Grzegorz Krychowiak. Ukraińcy, którzy niespodziewanie znaleźli się w finale, zapowiadają, że też są głodni sukcesu.

Dla Hiszpanów środowy mecz na Narodowym będzie podwójnie istotny. Po pierwsze Sevilla może obronić tytuł, tym samym zdobywając to trofeum już po raz czwarty. Po drugie, zwycięstwo da im przepustkę do "piłkarskiego raju", czyli Ligi Mistrzów w przyszłym sezonie.

- To mój pierwszy mecz klubowy na tym stadionie. Na pewno szykuje się wyjątkowe spotkanie. Mam nadzieję, że polscy kibice będą z nami, będą wspierać Sevillę. Na meczach kadry zachowują się i bawią wspaniale. Jedziemy tu po to, by wygrać i zrealizować dwa cele, jakie przed sobą stawialiśmy – deklarował w wywiadzie z portalem sport.tvn24.pl zawodnik Sevilli Grzegorz Krychowiak.

To właśnie na niego będą zwrócone oczy większości polskich kibiców, którzy przyjdą na Narodowy lub będą oglądać to spotkanie w telewizji. Sevilla pokazała swoją siłę już w półfinale rozgrywek, gdzie nie dała żadnych szans włoskiej Fiorentinie, wygrywając w dwumeczu 5:0. Także zdaniem bukmacherów to drużyna Krzychowiaka jest faworytem meczu – za każdą postawioną na nich złotówkę, można zgarnąć zaledwie około 1,5 zł. Z kolei wygrana ich przeciwników z Dnipro wyceniana jest na ponad 6 zł.

Ukraińska sensacja

Większość kibiców i ekspertów po losowaniu półfinałów Ligi Europy nie wyobrażało sobie, że w finale nie zagra Sevilla i włoskie Napoli. Inne zdanie na ten temat mieli ambitni piłkarze Dnipro Dnipropietrowsk, którzy po wyjazdowym remisie 1:1 w rewanżu u siebie wygrali 1:0 i mogli się cieszyć z "wycieczki" na Stadion Narodowy, sprawiając tym samym wielką radość wszystkim kibicom w pogrążonej wojną Ukrainie.

- Rosyjska agresja zjednoczyła graczy, nie przeszli obojętnie obok wojny. Mamy nadzieję, że również Polacy będą kibicować Dnipro, większość ludzi jest Wam wdzięczna za udzieloną pomoc – stwierdził w rozmowie ze sport.tvn24.pl Serhij Tyszczenko, znany ukraiński dziennikarz sportowy. W Dnipro grają głównie piłkarze odrzuceni i niechciani w innych dużych klubach naszego południowo-wschodniego sąsiada, głównie Dynama Kijów, Szachtara Donieck i Metalista Charków.

Dnipro nie chce odegrać w finale drugorzędnej roli. - Czujemy ogromne szczęście z powodu awansu do finału. To może trudno uzewnętrznić, ale jesteśmy pod wrażeniem tego wielkiego meczu. Będziemy robili wszystko, aby w środę wypaść najlepiej. Emocje sięgają zenitu – zapowiadał na kilkadziesiąt godzin przed meczem kapitan ukraińskiej drużyny Rusłan Rotan.

Piłkarskie święto

Początek środowego finału na Stadionie Narodowym zaplanowano na godzinę 20.45. Do Warszawy ma przyjechać ponad 9 tysięcy kibiców Dnipro i prawie 8 tysięcy fanów Sevilli. W podobnej liczbie bilety na mecz kupili też Polacy i to te trzy nacje będą dominować na trybunach Stadionu Narodowego.

sport.tvn24.pl/PAP/jb/b