Obchody rocznicy już budzą spory

Warszawa

Obchody pierwszej rocznicy

Do rocznicy katastrofy smoleńskiej jeszcze tydzień, a ratusz i opozycja już żyją sporem o obchody. Dla Prawa i Sprawiedliwości skromna uroczystość na Powązkach to za mało. Dla ratusza zgromadzenie przed Pałacem Prezydenckim to impreza, jak każda inna.

W samym środku sporu znalazł się tym razem Zarząd Dróg Miejskich. To tam rady PiS Maciej Wąsik złożył wniosek o zgodę na zajęcie fragmentu Krakowskiego Przedmieścia. Przed Pałacem Prezydenckim, tak jak rok temu, stanąć ma niewielka scena, dwa telebimy, a przy pomnikach Mickiewicza i Prusa - namioty. W parku obok tego ostatniego ma też być wystawa.

To niewiele więcej, niż w zeszłym roku. Wąsik był więc zaskoczony, gdy ZDM odpowiedział, że do wniosku musi załączyć projekt tymczasowej organizacji ruchu zatwierdzony przez miejskiego inżyniera ruchu i policję. - Rok temu nikt nie chciał od nas takich dokumentów. To celowe rzucanie kłód pod nogi - twierdzi kategorycznie szef klubu PiS w radzie miasta. Jego zdaniem, może być już za późno na przygotowanie i uzgodnienie projektu. - Gdy przez miasto szła "Kolorowa Niepodległa", projekt nie był potrzebny - dodaje z przekąsem.

Oficjalnie tylko na Powązkach

- "Kolorowa Niepodległa" nie miała stacjonarnej sceny. Były tylko platformy mobilne - odpowiada rzecznik ratusza Bartosz Milczarczyk. I przekonuje, że rok temu projekt też był potrzebny. Tyle, że ratusz zrobił go sam.

- W zeszłym roku miasto było współorganizatorem uroczystości na Krakowskim Przedmieściu, m.in. w zakresie przygotowania platform dla mediów. Aby móc je ustawić, zleciliśmy przygotowanie projektu i wprowadzenia zmian w organizacji ruchu. Dlatego nie było potrzeby zlecania dodatkowej organizacji ruchu przez głównych organizatorów - tłumaczy Milczarczyk.

Wtedy uroczystości "podłączono" pod wniosek, który złożyła Stołeczna Estrada. W tym roku miasto organizuje jednak tylko obchody na Powązkach. - Na prośbę rodzin ofiar katastrofy uroczystości będą skromne: minuta ciszy oraz złożenie wieńców przez przedstawicieli najwyższych władz państwowych oraz panią prezydent - informuje ratusz.

Media zaś nie wystąpiły o pomoc przy ustawieniu kamer na Krakowskim Przedmieściu, więc tym razem projektu zmian nie przygotowano. - Co z tego? Przecież głównym organizatorem, tak jak rok temu, jesteśmy my - odpowiada Wąsik.

Dwie różne sprawy

Zdaniem drogowców, sytuację komplikuje fakt, że wniosek o zajęcie pasa drogi ma inną treść, niż w poprzednim roku. - Wtedy chodziło o 39 metrów pod platformy. Dziś chodzi o 330 mkw ze sceną, telebimami i namiotami - mówi Karolina Gałecka z ZDM. I tłumaczy, że projekt organizacji ruchu mniej dotyczy samych uroczystości, które skalą i kształtem będą podobne. Istotniejsze jest to, jak organizator zabezpieczy prace przygotowawcze, takie jak rozstawienie sceny. - Z tego punktu widzenia to są dwie różne sytuacje - podsumowuje Gałecka.

Wąsik zapowiada, że najpóźniej we wtorek projekt organizacji trafi do policji i inżyniera ruchu. - Nie wiem, czy dostaniemy te uzgodnienia - przyznaje. - A bez tego nie możemy nawet podpisać umowy z firmą, która ma nam dostarczyć podesty i telebimy.

Co grozi za zajęcie pasa drogi bez zgody? - Możemy naliczyć karę w wysokości 10-krotnej opłaty, którą należy zapłacić przy uzgodnionym zajęciu - odpowiada Gałecka.

"To obowiązek organizatora"

Tak czy owak 10 kwietnia na Krakowskim Przedmieściu pojawią się z pewnością setki, jeśli nie tysiące Polaków i Krakowskie Przedmieście będzie nieprzejezdne. Dlaczego ratusz nie przygotował się na tę sytuację i - tak jak rok temu - nie przygotował projektu organizacji ruchu?

- Bez względu na to, czego dotyczy i jak ważne jest wydarzenie, obowiązkiem organizatora jest przygotowanie projektu i uzyskanie zgody zarządcy drogi. Dotyczy to wszystkich - odpowiada Milczarczyk.

roody//ec