"O jedną rzecz się boję, dojazd służb ratowniczych"

Warszawa

TVN24O protestach mówi Ewa Gawor z biura bezpieczeństwa w ratuszu

- Myślę, że chcą zwrócić uwagę na swój cel, stąd marsz gwiaździsty, cztery dni utrudnień i tak duża liczba uczestników – skomentowała protesty związkowców Ewa Gawor, dyrektor stołecznego biura bezpieczeństwa.

Jej zdaniem ciężko jest zorganizować życie w mieście, gdy na ulice ma wyjść nawet kilkadziesiąt tysięcy manifestujących. – To jest bardzo trudne. Proponowałam mieszkańcom, by pozostawili samochody, ale mam wrażenie, że wyjechało ich jeszcze więcej – stwierdziła Gawor.

Informacje o utrudnieniach

Zaznacza, że jazda autem będzie mocno utrudniona, szczególnie w centrum, gdzie w środę będą manifestować związkowcy. - Samochody będą też utrudniały wyjazd autokarów – zaznaczyła dyrektor.

Służby będą też sterować ruchem. - Jeżeli ze względów bezpieczeństwa będziemy musieli wyłączyć ruch z drogi to natychmiast będą proponowane objazdy komunikacji miejskiej. Będziemy informowali jak najszybciej o utrudnieniach – zapewnia Gawor. – O jedną rzecz się boję - dojazd służb ratowniczych, ktoś może potrzebować pogotowia. To jest zawsze taka moja duża obawa, uprzedziliśmy pogotowie ratunkowe. Wszystkie służby wiedzą, w jakich miejscach będą się manifestacje odbywały - dodaje.

Dyrektor tłumaczyła również, że tych manifestacji nie można było zakazać. – Wydać odmowę można tylko w jednym przypadku, kiedy są dwa zgromadzenia w tym samym czasie i tym samym miejscu nastawione do siebie antagonistycznie. W tym przypadku mamy zgromadzenie, kiedy organizatorzy ze sobą współpracują – tłumaczy Gawor.

CZYTAJ WIĘCEJ O ŚRODOWYCH MANIFESTACJACH

ran//ec