Nowy pomysł, stare przepisy. Wypożyczenie auta grozi mandatem

Warszawa

Wypożyczenie auta grozi mandatem"Fakty" TVN
wideo 2/3

Miał być mocny start, później ostre przyspieszenie, ale mamy jazdę na hamulcu ręcznym. Chodzi o projekty miejskich wypożyczalni aut. Wszystko gra do czasu, aż policja nie poprosi o dowód rejestracyjny. W autach są tylko jego kserokopie, których funkcjonariusze nie uznają. Robi się więc nerwowo i drogo, bo mandat zapłacić trzeba. Sprawie przyglądał się reporter "Faktów" TVN.

- Liczę, że nie będzie kontroli - mówi Michał, jeden z kierowców wsiadający do auta z wypożyczalni. - Wierzę w jakąś niezłośliwość lokalnych policjantów - przyznaje z kolei Rafał. Wiara rzecz przydatna, ale przed grzywną raczej nie ustrzeże. W wypożyczanych samochodach znajdują się jedynie kopie dowodu osobistego i ubezpieczenia. Dla policji - w przypadku kontroli drogowej - nie ma to żadnego znaczenia i równa się z brakiem dokumentów.

"Musimy się liczyć z grzywną"

- Musimy się liczyć z obowiązkiem opłaty grzywny w drodze mandatu karnego - oświadcza Kamil Rynkiewicz z komendy wojewódzkiej we Wrocławiu. W Warszawie - gdzie wypożyczane auta stają się coraz popularniejsze - sytuacja jest podobna. Zamiast oryginałów w autach są kserokopie, choć w przeciwieństwie do Wrocławia - w kolorowej wersji.Mandat za brak papierów w oryginale wynosi 50 zł. Zarówno grzywny, jak i niepotrzebnych nerwów można by uniknąć, gdyby w samochodach znajdowały się oryginały. Przedstawiciele wypożyczalni mówią jednak krótko: "Niestety, nie da się".

- Zakład ubezpieczeniowy twierdzi, że zostawianie dokumentów w samochodzie podczas nieobecności kierowcy jest wielkim zaniedbaniem - podkreśla Maciej Panek z warszawskiego Panek Carsharing.

Za takie zaniedbanie - gdy dojdzie do kradzieży auta z dokumentami - może być problem z odszkodowaniem.

- Jestem pewien, że w przypadku kradzieży nie dostalibyśmy go. Po prostu nie można trzymać oryginałów dokumentów w samochodzie, który nie jest użytkowany. Natomiast też nie możemy sobie pozwolić na to, by wyciągać dokumenty po każdym wyjściu klienta z samochodu - wyjaśnia Panek.

Firma zwróci za mandat, ale…

Pozostaje jednak pytanie, jak uspokoić wypożyczającego, by się nie denerwował i nie stresował policjantami nakładającymi mandaty?

- Jeśli nasz klient dostanie mandat za to, że nie ma dokumentów, my przelewamy na jego konto zwrot - mówi Panek. Podobnie jest we Wrocławiu. - Jesteśmy w stanie zrekompensować mu straty moralne, które wiążą się z tak emocjonującym zdarzeniem - zapewnia Miłosz Franaszek, menedżer projektu wrocławskiej wypożyczalni Vozilla.

Rozwiązanie idealne? Według prawników, nie do końca. - Poza osobami najbliższymi nikt nie może drugiej osobie ofiarować na ten cel, czyli na mandat karny czy grzywnę, która jest nakładana, jakichkolwiek środków pieniężnych - ocenia radca prawny Krzysztof Mitoraj. - Ale to nie my osobiście płacimy za mandat, tylko spłacamy klienta za zapłacenie tego mandatu - zaznacza Maciej Panek.

Zatem jak widać, nowoczesne auta w wypożyczalniach nie są kompatybilne z niezbyt nowoczesnymi przepisami prawa. - Policjanci muszą stosować przepisy, które są ustanowione. Ja to rozumiem. Natomiast przepisy są nieaktualne, niedostosowane do dzisiejszych czasów, a zwłaszcza mobilności jaką jest carsharing - podsumowuje przedstawiciel firmy Panek.

Paweł Abramowicz, "Fakty" TVN, Łukasz Wieczorek "Polska i Świat" /kw/b