Nowy, piąty komendant stołecznej policji

Warszawa

| Alina Zienowicz/Wikipedia (CC BY 3.0)Generał Paweł Dobrodziej

Nowym komendantem stołecznym zostanie generał Paweł Dobrodziej - wynika z nieoficjalnych informacji tvn24.pl. Będzie piątym szefem dziesięciu tysięcy stołecznych policjantów od momentu objęcia władzy przez rząd PiS. Ostatnio kierował pracą lubelskiej policji.

Generał Paweł Dobrodziej jeszcze dziś ma objąć obowiązki komendanta stołecznego policji. Na razie tylko jako "pełniący obowiązki", gdyż do jego nominacji potrzebne jest dokończenie formalności jak choćby uzyskanie opinii prezydent stolicy Hanny Gronkiewicz-Waltz.

Komendant z CBŚ

Dobrodziej przez ostatnie dwa lata był komendantem wojewódzkim policji w Lublinie. Kilku bliskich współpracowników, z którymi rozmawiali dziennikarze tvn24.pl, wystawia mu dobre opinie.

- Śmiejemy się, że gdy odchodzi szef, to pijemy ze szczęścia lub słychać płacz. To ta druga sytuacja - mówi nam oficer z lubelskiego garnizonu.

Jak wynika z oficjalnego CV pracę w policji rozpoczął w Łodzi, w 1990 roku i przez większość kariery był "operacyjniakiem". Szybko, już po ośmiu latach służby, awansował do elitarnego wtedy łódzkiego wydziału do walki z przestępczością zorganizowaną.Później służył w łódzkim Centralnym Biurze Śledczym. Najpierw jako naczelnik wydziału przestępczości zorganizowanej, a później jako szef całego łódzkiego CBŚ.

- Z bliska przeżył jedną z największych afer w historii policji, która omal nie doprowadziła do rozwiązania CBŚ przez rządzących wtedy polityków. Funkcjonariusz wykradał z magazynu dowodów rzeczowych narkotyki, w sumie około 100 kilogramów kokainy, heroiny i sprzedawał je na czarnym rynku - wspomina oficer łódzkiej policji.

Ówczesny szef łódzkiego CBŚ pułkownik Sławomir Światłowski odkrył braki w magazynie i przy pomocy swoich podwładnych szybko doprowadził do zatrzymania "czarnej owcy".

- Światłowski awansował na stanowisko wiceszefa CBŚ. Wkrótce potem szefem łódzkiego CBŚ został właśnie Dobrodziej. Miał duże sukcesy w walce z przestępczością zorganizowaną - mówi nam jeden z byłych komendantów głównych.

Nagła zmiana faworyta

Pojawienie się Dobrodzieja w komendzie stołecznej stanowi jednak pewne zaskoczenie. Dlatego, że po niespodziewanej dymisji komendanta Rafała Kubickiego jako następcę minister Mariusz Błaszczak wskazał dotychczasowego wiceszefa stołecznej policji Andrzeja Krajewskiego. Jako pełniący obowiązki komendanta stołecznego dowodził on również zabezpieczeniem sobotniego marszu w Święto Niepodległości.

- W ostatnich dniach pojawiła się nagle poważna przeszkoda, by objął to stanowisko. W mojej opinii Krajewski zostanie kolejnym, młodym emerytem - mówi nam urzędnik resortu spraw wewnętrznych, który chce pozostać anonimowy.

To oznacza, że pełniący obowiązki Krajewski przejdzie do historii pałacu Mostowskich, gdzie mieści się centrala stołecznej policji, jako najkrócej urzędujący komendant stołeczny.

Ale już jego awans na stanowisko zastępcy był zaskakujący, gdyż wcześniej nie kierował żadną jednostką. Przez lata swojej kariery w mundurze pracował na stanowisku kierowania komendy stołecznej odbierając telefony i kierując pracą załóg policyjnych. Wśród kolegów był znany z codziennej lektury "Gazety Polskiej” i zaangażowanych dyskusji o podłożeniu bomb, jako przyczynie katastrofy prezydenckiego Tupolewa w kwietniu 2010 roku.

Karuzela komendantów

Generał Paweł Dobrodziej będzie piątym już komendantem stołecznym policji od czasu objęcia władzy przez rząd Prawa i Sprawiedliwości. Przez pierwszy okres funkcję tą pełnił 41-letni Michał Domaradzki, który dziś jest już emerytem i pracuje w stołecznym ratuszu. Następnie przez trzy miesiące obowiązki komendanta stołecznego pełnił Piotr Owsiewski. Jego zastąpił pułkownik Robert Żebrowski, który nagle i w tajemniczych okolicznościach został odwołany.

Jego fotel zajął Rafał Kubicki, by po siedmiu miesiącach również nagle i w tajemniczych okolicznościach przejść na emeryturę.

- Gdy dwa lata temu Dobrodziej dostał nominację na komendanta wojewódzkiego policji w Lublinie, pojechał tam swoim malutkim samochodem. Nie chcieli mu otworzyć bramy w komendzie, nie wierząc że ich szef przyjechał takim skromnym autem. Może to on jednak zagrzeje dłużej fotel komendanta stołecznego? - mówi doświadczony oficer z komendy głównej policji.

Zobacz materiały o odwołaniu poprzedniego komendanta stołecznej policji:

Mariusz Błaszczak o dymisji komendantaTVN 24
wideo 2/2

Robert Zielińskir.zielinski@tvn.pl